„ CZAS ŚWIECIA”: W jednym z pierwszych numerów „Czasu” 15 lat temu pojawiła się pani sylwetka jako niestrudzonej propagatorki kultury Kociewia.
Prof. Maria Pająkowska-Kensik: Pamiętam, że miałam mieszane uczucia, czy zgodzić się na tę rozmowę. Jednak w końcu dałam się przekonać ówczesnej redaktor naczelnej Irenie Słomiak. Przekonałam się do was i do gazety, bo okazało się, że można u was znaleźć wiele ciekawych artykułów o Kociewiu i jego historii. Niektóre z nich są ponadczasowe, wycinam je i zbieram. Głównie teksty już śp. Jana Kamińskiego, śp. Jana Jakubika, bardzo sobie cenię również publikacje Zbigniewa Dąbrowskiego z Jeżewa. Kilka razy też zamieszczono na waszych łamach moje teksty dotyczące między innymi Kongresu Kociewskiego.
W latach 90. mało kto wiedział, że Świecie to Kociewie. Bliżej nam raczej było do Pomorza.
- Wtedy edukacja regionalna dopiero zaczęła się upowszechniać. Nasza tożsamość była wtedy jeszcze rozmyta. Wiedzieliśmy, że jesteśmy z Pomorza, ale na pewno nie byliśmy Kaszubami. Daleko nam też było do Borowiaków. Bardzo ważne było wytyczenie granic, nie tylko terytorialnych, ale również językowych. Myślę, że bardzo wiele dobrego w tym względzie zrobiły odbywające się co pięć lat Kongresy Kociewskie. Ostatni był w 2010 roku.
W 1997 roku była pani również radną Świecia, przewodniczącą komisji kultury. Chyba to za pani kadencji toczono boje o pomnik na Dużym Rynku?
- To działo się nieco wcześniej, gdy z płyty Rynku zniknął postument z żołnierzem polskim i radzieckim. Chcieliśmy, aby w zamian postawiono tam coś, co będzie przypominać o najważniejszych datach w historii miasta. Tablica pamiątkowa była na ścianie budynku USC, trzeba było więc wymyślić coś nowego. Tak powstało drzewo historii.
Przez niektórych nazywane złośliwie krzaczkiem porzeczki.
- Zawsze znaleźli się jacyś krytykanci.
Potem było wielkie wydarzenie, czyli obchody 800-lecia Świecia.
- Obchodzono je z wielkim rozmachem. Zadbano nie tylko o stronę kulturalną tej imprezy, ale i o właściwe uczczenie historii naszego miasta. Z tej okazji została wydana księga 800-lecia.
Co przez te 15 lat zmieniło się w naszym mieście?
- Wieloma rzeczami możemy się pochwalić. W innych miastach w Polsce biblioteki się zamykało, u nas sprawnie się rozwijały. Weźmy naszą Miejską Bibliotekę Publiczną. Cieszę się, że będzie budowana jej nowa siedziba. W tej placówce naprawdę wiele się dzieje. Uwadze polecam szczególnie spotkania autorskie, naprawdę są na przyzwoitym poziomie. Był u nas na przykład Szymon Hołownia. Wybierając się na spotkanie z nim, pomyślałam sobie, że nasze miasto nie może sobie zrobić wstydu, i przygotowałam kilka pytań. Zupełnie niepotrzebnie, bo praktycznie każdy chciał go o coś wypytać.
A sami mieszkańcy?
- Tak jak w całej Polsce i na świecie dotknął nas konsumpcjonizm i narzekanie na wszystkich i na wszystko. Jednak wielu z nas jest zadowolonych z tego, co Świecie im oferuje. Mnie szczególnie bliska jest kultura, więc o niej najlepiej mogę się wypowiedzieć. Widzę, że jesteśmy coraz bardziej świadomymi uczestnikami wydarzeń kulturalnych. Pamiętam, że jeszcze pod koniec lata 90. inicjatorami wielu imprez były szkoły. Prym w tym wiodło I Liceum Ogólnokształcące w Świeciu. Teraz za bardzo nie widać ich zaangażowania. Szkoły żyją swoim życiem. Rozumiem, że muszą wykonać swoje programy nauczania, ale weźmy 2011 rok okrzyknięty Rokiem Floriana Ceynowy. To imię nosi „czerwony” ogólniak. Jakoś zabrakło mi dużej sesji popularnonaukowej dotyczącej tego zasłużonego Kociewiaka.
Zmiany w infrastrukturze?
- Mamy równe chodniki, ładne drogi. To duży plus, o którym nie zawsze pamiętamy. Poza tym przez ten czas bardzo ładnie rozbudowano i zmodernizowano nasze szkoły. Mamy też własną Izę Regionalną.
Oczekiwania co do tego obiektu były duże, ale teraz mieszkańcy narzekają, że niewiele się tam dzieje.
- Sama osobiście jako radna byłam bardzo zaangażowana w powstanie tej placówki. Może rzeczywiście trzeba ją ożywić, nadać jej działaniu nieco inni wymiar. Obiecuję, że coś postaram się w tym względzie zrobić. Myślę o stworzeniu społecznej rady programowej przy izbie.
Czuje się pani świecianką, Kociewianką, a może Europejką?
- Jak najdalej jest mi do kosmopolityzmu. Oczywiście jestem świecianką, jak również Pomorzanką, a potem Polką.
Co obecnie robi prof. Pająkowska-Kensik? Rzadko można panią spotkać w naszym mieście.
- W dalszym ciągu jestem profesorem na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Mam zajęcia z dialektologii, językoznawstwa kulturowego oraz dziennikarstwa. Pracuję nad monografiami dotyczącemu dialektu kociewskiego. Jestem bardzo dumna, że dochowałam się już doktorantów zajmujących się Kociewiem. Społecznie działam w Zrzeszeniu Kaszubsko-Pomorskim, jestem prezesem oddziału w Bydgoszczy. Współpracuję też z Uniwersytetem Gdańskim jako recenzent, jak również z miesięcznikiem „Pomerania”, do którego co miesiąc pisuję felietony o Kociewiu.
Dziękuję za rozmowę.
Not. KAR
Teraz jesteśmy z Kociewia
08.02.2012
10:13
Nasze miasto przez ostatnie 15 lat wyładniało, mamy równe chodniki, wyremontowane szkoły i jesteśmy z Kociewia. O zmianach w infrastrukturze Świecia, jak i w samych mieszkańcach rozmawiamy z prof. Marią Pająkowską-Kensik
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów











