Pan Wiesław ma w Nowem od lat własny Zakład Fotograficzny, ale nie każdy wie, że oprócz robienia zdjęć legitymacyjnych i okolicznościowych jego wielką pasją jest robienie artystycznych ujęć. - Fotografią zajmuje się praktycznie od zawsze - mówi Szymański. - Zawodowo robię to, co lubię, i jest to także moja wielka pasja - dodaje.
Artysta z aparatem praktycznie się nie rozstaje, bierze go również ze sobą, gdy lata na paralotni. Właśnie z takich wypraw jego zdjęcia są najpiękniejsze. To takie ujęcia zostały doceniono podczas Festiwalu Fotografii Ojczystej w Goczałkowicach-Zdroju.
- Najwdzięczniejszym tematem jest dla mnie przyroda, a szczególnie pejzaże - opowiada. - Należy do grupy fotografików piktorialnych, którzy starają się tak robić zdjęcia, a potem je obrabiać, aby naśladowały malarstwo - dodaje.
Szymański lubi też fotografię studyjną.
- Od tego zaczynałem w latach siedemdziesiątych, gdy studiowałem fotografikę - mówi pan Wiesław. - Obecnie wiele par ślubnych chce mieć sesje w plenerze, choć tu nie można operować tak dobrze światłem jak w studiu. Dużo zależy od warunków pogodowych - dodaje.
Nasz artysta ubolewa nad tym, że obecnie zdjęcia legitymacyjne ujednolicono, że nie da się w nich zawrzeć choć odrobiny artyzmu.
- Wszystko jest pod jeden szablon, nie ma dowolności ani możliwości pokazania swoich umiejętności artystycznych - tłumaczy Szymański.
Fotografik twierdzi, że w obecnych czasach nie można już uniknąć ingerencji Photoshopa i innych programów do obróbki zdjęć. - Od tego nie da się uciec - mówi Szymański. - Szczególnie w tym nurcie fotografii, jaki uprawiam, czyli piktorializmie, gdzie zdjęcia nie są mechaniczną rejestracją obrazu, wiernie odbitą rzeczywistością, ale przede wszystkim wyrazem indywidualnej wizji artysty - dodaje.
Pan Wiesław jest bardzo dumny z ostatniego wyróżnienia, a szczególnie ze srebrnego medalu od Fotoklubu RP, który dostał za całokształt swej twórczości. Wernisażu na razie nie planuje, choć powoli dojrzewa do podjęcia decyzji o przedstawieniu swoich fotografii szerszej publiczności.
KAR

Pan Wiesław ma w Nowem od lat własny Zakład Fotograficzny, ale nie każdy wie, że oprócz robienia zdjęć legitymacyjnych i okolicznościowych jego wielką pasją jest robienie artystycznych ujęć. - Fotografią zajmuje się praktycznie od zawsze - mówi Szymański. - Zawodowo robię to, co lubię, i jest to także moja wielka pasja - dodaje.Artysta z aparatem praktycznie się nie rozstaje, bierze go również ze sobą, gdy lata na paralotni. Właśnie z takich wypraw jego zdjęcia są najpiękniejsze. To takie ujęcia zostały doceniono podczas Festiwalu Fotografii Ojczystej w Goczałkowicach-Zdroju. - Najwdzięczniejszym tematem jest dla mnie przyroda, a szczególnie pejzaże - opowiada. - Należy do grupy fotografików piktorialnych, którzy starają się tak robić zdjęcia, a potem je obrabiać, aby naśladowały malarstwo - dodaje.Szymański lubi też fotografię studyjną. - Od tego zaczynałem w latach siedemdziesiątych, gdy studiowałem fotografikę - mówi pan Wiesław. - Obecnie wiele par ślubnych chce mieć sesje w plenerze, choć tu nie można operować tak dobrze światłem jak w studiu. Dużo zależy od warunków pogodowych - dodaje.Nasz artysta ubolewa nad tym, że obecnie zdjęcia legitymacyjne ujednolicono, że nie da się w nich zawrzeć choć odrobiny artyzmu. - Wszystko jest pod jeden szablon, nie ma dowolności ani możliwości pokazania swoich umiejętności artystycznych - tłumaczy Szymański. Fotografik twierdzi, że w obecnych czasach nie można już uniknąć ingerencji Photoshopa i innych programów do obróbki zdjęć. - Od tego nie da się uciec - mówi Szymański. - Szczególnie w tym nurcie fotografii, jaki uprawiam, czyli piktorializmie, gdzie zdjęcia nie są mechaniczną rejestracją obrazu, wiernie odbitą rzeczywistością, ale przede wszystkim wyrazem indywidualnej wizji artysty - dodaje.Pan Wiesław jest bardzo dumny z ostatniego wyróżnienia, a szczególnie ze srebrnego medalu od Fotoklubu RP, który dostał za całokształt swej twórczości. Wernisażu na razie nie planuje, choć powoli dojrzewa do podjęcia decyzji o przedstawieniu swoich fotografii szerszej publiczności.KAR