Posiwiała Wisła, stuknęło wam 90 lat, ale staruszka pełna wigoru...
- Tak, to kawałek tradycji lokalnej piłki nożnej. Były wzloty, były upadki, jak to w życiu bywa, tak i nasza Wisła płynęła raz wolniej, to znów dość wartko. Ostatnio znów nurt przyspieszył.
Gorący ten awans do rozgrywek V ligi.
- Właśnie, w czerwcu wywalczyliśmy sobie zasłużony awans do V ligi. Jednak na to, co się stało, pracowaliśmy ciężko ponad dwa lata. Odbudowa drużyny seniorów, zrobienie dobrej atmosfery zaowocowały powrotem naszych zawodników oraz naprawdę dobrego szkoleniowca. Później było już tylko lepiej. Konsekwentna praca, analiza porażek, pielęgnacja dobrego klimatu i cały czas do przodu.
Robią wrażenie zeszłotygodniowe mecze w ramach Młodzieżowych Mistrzostw Polski. Arka Gdynia na murawie i pełne trybuny, to musiało kosztować.
- Faktycznie, udało się nam zaprosić do Nowego uczestników rozgrywek mistrzowskich. Trochę szczęścia, trochę dobrych chęci - i nie ma co ukrywać - sporo naszej pracy. Ale impreza praktycznie nas nie kosztowała. Większość kosztów pokrył PZPN, trochę dołożyli sponsorzy. I udało się w Nowem zrobić niezłe widowisko.
Pozostańmy jednak przy pieniądzach, bez których, powiedzmy sobie szczerze, w Nowem piłki by nie było.
- To trudny temat. Głównie z uwagi na koszty związane z rozgrywkami ligowymi. Przepisy PZPN jasno definiują, co być powinno, a zarazem jakie nakłady finansowe należy przeznaczyć. Kosztuje też sam trening. Transport, stroje, kadra trenerska, sprzęt. Mamy obecnie trzy drużyny: seniorów, juniorów młodszych oraz młodzików Zdecydowanie funkcjonujemy dzięki gminnym konkursom dofinansowującym sport. To jest nasz główny dochód. Około trzydziestu procent otrzymujemy od sponsorów, ale z uwagi na niekorzystną koniunkturę gospodarczą wsparcie pochodzące od biznesu jest coraz słabsze. Mam świadomość, że nasz klub zgarnia największą pulę gminnych środków na sport, ale my po prostu z trudem dopinamy budżet.
Najbliższe plany?
- W perspektywie roku na pewno umocnienie pozycji w rozgrywkach V-ligowych. Chcemy wygrywać spotkania zarówno u siebie, jak i zwycięsko wracać z gościnnych spotkań. Na pewno budowanie pozytywnego wizerunku MLKS lokalnie, jak i na zewnątrz. Do trudnych zadań należeć będzie poszukiwanie perspektyw finansowych. Głównie z tego powodu nie myślimy na razie o dalszych awansach.
Dziękuję za rozmowę.
MAR