Od kilku lat pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i działacze Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej z Nowego skupiali się na rozwiązywaniu problemów osób bezdomnych. Dwa lata temu dostali pieniądze z Unii Europejskiej na mieszkania chronione i postawienie noclegowni w centrum miasta. Realizując projekt, doszli do zgodnego wniosku, że nie ma sensu wysyłać ludzi do schronisk, lepiej stwarzać im możliwości trwałego zamieszkania.
Od bezdomnych do zagrożonych bezdomnością
Mimo że projekt się zakończył, system pracy z bezdomnymi działa dobrze. Jednak w trakcie jego wdrażania wyszedł inny problem - w mieście jest sporo osób zagrożonych utratą mieszkania. Powód jest zwykle taki sam - niepłacenie czynszu, w niektórych przypadkach nawet latami.
W obowiązujących przepisach jest sporo zapisów, które nie dają możliwości w porę pomóc takim osobom. Jeśli ktoś zalega z opłatami, najpierw wysyła mu się upomnienia, często kilkakrotnie. Potem kolejne pismo, w którym mowa jest o możliwości ugody i spłaty zadłużenia w ratach. To wszystko trwa, a długi mieszkańców narastają.
MOPS i PKPS zaproponowały więc spotkanie władzom spółdzielni i PUM, u których mieszkańcy mają największe długi, i wspólnie zastanawiano się, co zrobić z problemem. Ustalono, by o zadłużeniu informować rodziny. Co nie jest łatwe w dobie ustawy o ochronie danych.
Dwa tygodnie temu ruszyła też kampania plakatowa pod tytułem „Ty też możesz znaleźć się na ulicy”. Wydrukowano tysiąc plakatów, które już wiszą na klatkach schodowych bloków i korytarzach czynszówek.
Długi powyżej 500 tys. zł
Najbardziej zadłużeni są mieszkańcy lokali komunalnych. - Na 84 budynki, które znajdują się w naszych zasobach miejskich, zadłużenie wynosi 429 tys. zł - mówi Grażyna Wolszlegier z PUM Nowe, zajmująca się administracją budynków. - W tym 382 tys. zł to dług osób, które nie płacą czynszu powyżej trzech i sześciu miesięcy. W sądzie obecnie jest sześć spraw eksmisyjnych - dodaje.
Jak z dłużnikami radzi sobie PUM Nowe? - To nie jest łatwy temat - opowiada Wolszlegier. - Obowiązują nas określone procedury. Takim osobom wysyłamy dwukrotnie upomnienia, potem wezwania do zapłaty z propozycją ugody. Do tej pory nie proponowaliśmy im spłaty zadłużenia poprzez odpracowanie zaległości, bo przepisy nam na to nie pozwalały. Musielibyśmy te osoby u nas zatrudnić, a to byłyby dodatkowe koszty. Jednak teraz jest już taka możliwość. Przygotowujemy się do takiego rozwiązania, jednak wiele rzeczy trzeba tu dopracować. Po pierwsze, kwestia ubezpieczenia, na wypadek gdyby komuś w trakcie pracy coś się stało. Nadzoru - ktoś musi sprawdzać, czy rzeczywiście wykonują wyznaczone prace. To konieczne, bo PUM jest zakładem otwartym i głównie pracujemy w terenie. Dłużnicy to w większości osoby bez kwalifikacji, nie powierzymy im obsługi drogiego sprzętu do pracy.
Zadłużeni są też lokatorzy Spółdzielni Mieszkaniowej w Nowem - na łączną kwotę 120 tys. zł. - Zwykle to są miesięczne zaległości - mówi Sławomir Grzemski, prezes zarządu SM w Nowem. - Wiele osób przesuwa sobie po prostu termin płatności. Około 20 osób na zadłużenie od 1 tys. do 2 tys. zł, a jedna osoba - powyżej 5 tys. zł. W okresie letnim proponujemy dłużnikom spłatę czynszu np. poprzez pielęgnowanie terenów zielonych, jednak bardzo niechętnie podejmują się oni takich prac. Jeśli chodzi o eksmisje, w ubiegłym roku mieliśmy jedną taką sprawę. Chodziło o zadłużenie powyżej 20 tys. zł. Obyło się bez interwencji komornika, bo pani, która straciła mieszkanie, sama przeniosła się do lokalu socjalnego wcześniej przygotowanego przez Urząd Miasta w Nowem - dodaje.

Plakaty, a czasem wstrzymanie dodatków
- Najczęściej, gdy mówi się o eksmisji, wszyscy myślą, że chodzi o alkoholika czy osobę dotkniętą patologią w rodzinie, a tak wcale nie jest - mówi Arleta Maliszewska, kierowniczka MOPS-u w Nowem. - To temu właśnie ma służyć cała nasza kampania informacyjna. Chcemy takim osobom pomóc dostatecznie szybko, żeby do takich ostatecznych rozwiązań nie dochodziło. Jest to trudne, bo ze względu na ochronę danych osobowych nie możemy dostać od administratorów budynków listy osób zagrożonych. Stąd też nasz bezpośredni przekaz, w formie plakatów. Na razie to początek, bo akcję rozpoczęliśmy zaledwie dwa tygodnie temu. Myślę, że wstępnie udało nam się przekonać zarządców budynków, aby takie osoby mogły u nich odpracowywać dług. Dzięki temu, że będzie między nami właściwy przepływ informacji, jesteśmy w stanie niektórych zadłużeń uniknąć. Większość osób, których dotyczy ten problem, to podopieczni naszego ośrodka pomocy społecznej, którzy jednocześnie dostają dodatek mieszkaniowy. Jeśli na bieżąco nie płacą czynszu administratorowi budynku, jest on zobowiązany nam to zgłosić. Wtedy wstrzymujemy dotacje na okres dwóch miesięcy. Oczywiście można ją z powrotem odzyskać. Nawet za okres, który został zabrany. Ludzie w takich przypadkach bardzo się dopingują i spłacają zadłużenie. To ważne, bo u nas też całkiem sporo osób ma wyroki eksmisyjne - dodaje.
Ośrodek Pomocy Społecznej rocznie wypłaca od 700-750 tys. zł dodatku mieszkaniowego.
Tereny są, domów brak
Problem jest też w budownictwie. W Nowem od wielu lat nic się nie buduje. Dotyczy to zarówno spółdzielni mieszkaniowej, jak i budownictwa komunalnego i socjalnego. Choć tereny pod budownictwo mieszkaniowe wielo- i jednorodzinne są. - Przy ul. gen. Komierowskiego i Szpitalnej, al. 3 Maja i tereny przy drodze powiatowej w kierunku na Twardą Górę - mówi Czesław Woliński, burmistrz Nowego. - Obecnie przygotowywane studium przewiduje rozwój funkcji mieszkaniowej w kierunki wsi Twarda Góra, przy drodze wojewódzkiej nr 377, bezpośrednio za cmentarzem, i wkracza w obszar wiejski. Dotyczy to również terenów przy ul. gen. Komierowskiego i ul. Szpitalnej, przy ścieżce pieszo-rowerowej prowadzącej do Twardej Góry (w stronę lasu), również wzdłuż ul. Podgórnej i Kniatek. A także we wsi Bochlin, po obu stronach drogi krajowej nr 91, bezpośrednio za granicą miasta. Tereny, które są przeznaczone pod budownictwo mieszkaniowe, są obecnie głównie w rękach prywatnych, a działki, które mamy, nie są jeszcze uzbrojone - dodaje.
Nowe ma w zasobach komunalnych 86 budynków - 63 w samym mieście i 23 na wsi. Łącznie jest to około 360 mieszkań i lokali użytkowych. - W 2014 r. zakończy się modernizacja budynku po byłej szkole w Pastwiskach i powstanie tam sześć mieszkań - mówi Woliński. - Myślimy też o adaptacji kolejnego budynku na mieszkania, nie potrafię jednak zadeklarować terminu jej przeprowadzenia - dodaje.
Na liście oczekujących na lokale socjalne i komunalne jest obecnie około 85 osób z całej gminy.
Modułowe socjalne
Koalicja MOPS-u i PKPS-u ma pomysł na braki lokalowe. - Socjale, ale nie takie tradycyjne, czyli murowane bloki, ale moduły mieszkalne - mówi Marcin Tylman, szef nowskiego PKPS-u. - Niewiele różnią się od tradycyjnych budynków, a są oszczędne i tanie w utrzymaniu. Co ważne, można je postawić szybko i w dowolnym miejscu w mieście, bo zależy nam też, aby nie tworzyć zamkniętych osiedli socjalnych, bo to nigdy nie jest dobre rozwiązanie - dodaje.
Gmina do tego pomysłu się przychyla. - Ze względu na udany eksperyment związany z budownictwem modułowym - myślę tu o ogrzewalni [wyprodukowała ją miejscowa firma Emot - przyp. red.] - będziemy rozważać możliwość postawienia dwurodzinnego budynku w podobnej technologii - informuje Woliński.
KAR