Jarosław Dąbrowski z Laskowic kilka lat temu zakończył zawodową karierę. Zapowiedział jednak, że nie ma zamiaru spocząć na laurach i nie wyobraża sobie życie bez roweru. Już kilka lat temu mówił też, że jego marzeniem jest organizacja wyścigu kolarskiego, którego trasa wiodłaby nie tylko szosą, ale również po bruku i polnych drogach.
W niedzielę z tą myślą, ale przede wszystkim dla samego spotkania się z kolegami kolarzami i wspólnego jeżdżenia, Dąbrowski zorganizował minizawody w kolarstwie przełajowym po własnych sadach. Na starcie zjawiło się siedemnastu rowerzystów gotowych zmagać się z podjazdami i zjazdami na oblodzonych ścieżkach i specjalnie przygotowanymi przeszkodami. - Na pomysł wpadłem razem z kolegami. Chcieliśmy się pościgać między sobą na takiej właśnie nieco ekstremalnej trasie przełajowej. Tak się składa, że akurat u mnie są dogodne ku temu warunki. Głównie chodziło o aktywność, dobrą zabawę i spotkanie się. Jednak dla najlepszej trójki przewidziałem puchary - zdradził Dąbrowski.
Zanim kolarze zaczęli właściwy wyścig, najpierw za pomysłodawcą objechali całą trasę. Następnie rowerzyści położyli rowery na ziemi i musieli do nich podbiec. Podczas wyścigu trzeba było pokonać 6 rund. W czasie około 40 minut pokonali jedenaście kilometrów. Jako pierwszy linię mety przekroczył Leszek Jezierski, tuż za nim był Kacper Belt. Na miejscu trzecim zjawił się Marcin Suchomski, a na czwartym gospodarz - Jarosław Dąbrowski. Wśród męskiego grona kolarzy jechała jedna kobieta, Dorota Konieczka z Jeżewa. - Nie zależało mi na miejscu czy na wyniku. Głównie stawiałam na dobrą, ale też bezpieczną zabawę, a o to ostatnie naprawdę było trudno - raz się przewróciłam, na szczęście niegroźnie - mówiła Konieczka.
W podobnym stylu wypowiadali się również pozostali uczestnicy. - Ciężko, ostro, ślisko, w związku z tym trzeba było jechać z rozsądkiem i zachowawczo, ale bardzo fajnie - mówili cykliści.
Na zakończenie najlepsza trójka odebrała puchary. Na rozgrzewkę była gorąca grochówka, kawa i rogale przygotowane przez mamę Jarka.
MP

Jarosław Dąbrowski z Laskowic kilka lat temu zakończył zawodową karierę. Zapowiedział jednak, że nie ma zamiaru spocząć na laurach i nie wyobraża sobie życie bez roweru. Już kilka lat temu mówił też, że jego marzeniem jest organizacja wyścigu kolarskiego, którego trasa wiodłaby nie tylko szosą, ale również po bruku i polnych drogach. W niedzielę z tą myślą, ale przede wszystkim dla samego spotkania się z kolegami kolarzami i wspólnego jeżdżenia, Dąbrowski zorganizował minizawody w kolarstwie przełajowym po własnych sadach. Na starcie zjawiło się siedemnastu rowerzystów gotowych zmagać się z podjazdami i zjazdami na oblodzonych ścieżkach i specjalnie przygotowanymi przeszkodami. - Na pomysł wpadłem razem z kolegami. Chcieliśmy się pościgać między sobą na takiej właśnie nieco ekstremalnej trasie przełajowej. Tak się składa, że akurat u mnie są dogodne ku temu warunki. Głównie chodziło o aktywność, dobrą zabawę i spotkanie się. Jednak dla najlepszej trójki przewidziałem puchary - zdradził Dąbrowski.Zanim kolarze zaczęli właściwy wyścig, najpierw za pomysłodawcą objechali całą trasę. Następnie rowerzyści położyli rowery na ziemi i musieli do nich podbiec. Podczas wyścigu trzeba było pokonać 6 rund. W czasie około 40 minut pokonali jedenaście kilometrów. Jako pierwszy linię mety przekroczył Leszek Jezierski, tuż za nim był Kacper Belt. Na miejscu trzecim zjawił się Marcin Suchomski, a na czwartym gospodarz - Jarosław Dąbrowski. Wśród męskiego grona kolarzy jechała jedna kobieta, Dorota Konieczka z Jeżewa. - Nie zależało mi na miejscu czy na wyniku. Głównie stawiałam na dobrą, ale też bezpieczną zabawę, a o to ostatnie naprawdę było trudno - raz się przewróciłam, na szczęście niegroźnie - mówiła Konieczka.W podobnym stylu wypowiadali się również pozostali uczestnicy. - Ciężko, ostro, ślisko, w związku z tym trzeba było jechać z rozsądkiem i zachowawczo, ale bardzo fajnie - mówili cykliści. Na zakończenie najlepsza trójka odebrała puchary. Na rozgrzewkę była gorąca grochówka, kawa i rogale przygotowane przez mamę Jarka. MP