Pomóżmy Wojciechowskim. Potrzebny opał i wyposażenie kuchni

rydzek
26.02.2018 08:00
A A A
Przy wejściu do budynku

Przy wejściu do budynku (Fot. MAR)

Na początku lutego zapalił się dom w Twardej Górze koło Nowego. Ogień w budynku należącym do państwa Wojciechowskich strawił m.in. jedno z pomieszczeń, korytarz i zniszczył belki konstrukcyjne dachu. - Jeszcze nie spaliśmy, nagle poczułam zapach palonej instalacji, a za chwilę pokój i kotłownia były już w ogniu - opowiada Bernadetta Wojciechowska.

W chwili wybuchu pożaru w mieszkaniu były dwie osoby. Z rozmowy z komendantem OPS Jarosławem Stainbornem wynika, że najpierw wezwano policję, która z kolei wezwała druhów.
- W gaszeniu pożaru brało udział siedem zastępów, czyli łącznie 27 strażaków - opowiada Paweł Puchowski, oficer prasowy KP PSP w Świeciu. - Sytuacja była groźna, bo w domu znajdowała się butla z gazem, trzeba ją było schłodzić i wynieść z budynku - dodaje.
Na szczęście domownikom nic się nie stało, ogień udało się opanować, tak aby nie rozprzestrzenił się na dalsze pomieszczenia oraz na sąsiadujący budynek mieszkalny siostry pani Wojciechowskiej. - Z wstępnych informacji wynika, ze pożar mogła spowodować świeczka, która zajęła sprzęty w jednym z pokoi - opowiada Puchowski.
Spalił się korytarz, jeden z pokoi, nadpaleniu uległy też elementy konstrukcyjne dachu. Straty oszacowano na około 150 tys. zł.
Na miejscu zdarzenia pojawił się burmistrz Nowego oraz pracownicy podległego mu ośrodka pomocy społecznej. Pomimo tego, że rodzina była ubezpieczona, konieczna jest pomoc. - Otrzymali oni już zasiłek pieniężny na zaspokojenie najpotrzebniejszych potrzeb - relacjonuje Czesław Woliński, burmistrz Nowego.
Pomoc zaoferowali niezwykle solidarni mieszkańcy wsi Twarda Góra. - Ludzie przyszli pomóc w sprzątaniu, ale na razie nic nie możemy zrobić, bo kilka dni już czekamy na rzeczoznawcę ubezpieczyciela - opowiada Wojciechowska.
- Pomoc zaoferowały też lokalne organizacje pozarządowe - opowiada Marcin Tylman z Fundacji Aktywizacji i Integracji. - Żywność przekazał parafialny Caritas. My zaś zaoferowaliśmy nieodpłatnie usługę prania mebli tapicerowanych specjalistycznym sprzętem, który posiadamy - dodaje.
Pomoc rodzinie nadal jest potrzebna. Brakuje odzieży damskiej, sprzętu AGD. - Kuchnia praktycznie jest cała do wymiany - opowiada pani Bernadetta. - Potrzebna jest lodówka, kuchenka, meble. Nie wiemy, czy będziemy mogli jeszcze korzystać z pozostałych sprzętów, bo też uległy nadpaleniu. Tapczany wynieśliśmy, ale zanim się przewietrzą, może jeszcze minąć sporo czasu - dodaje.
Przydałby się również opał z uwagi na to, że mieszkanie trzeba intensywnie ogrzewać i wietrzyć zarazem. - Na pewno potem będziemy potrzebować materiałów budowlanych, bo nie wiemy, jak bardzo podczas pożaru ucierpiała konstrukcja dachu - dodaje.
Wszystkie osoby chcące pomóc o szczegóły mogą pytać Pawła Wojciechowskiego, tel. 696 188 860.
MAR, KAR

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (4)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: gośc

    Oceniono 5 razy 3

    Burmistrz Czesław Woliński powiedział ,że rodzina dostała zasiłek na cyt.zaspokojenie najpotrzebniejszych potrzeb " po pierwsze wyraża się PAN niepoprawnie a po drugie kto koordynuje z ramienia urzędu pomocą dla rodziny ?
    Jeden zasiłek i na tym koniec waszej roli ?
    Jeżeli tak to ma wyglądać to nie nadaje się PAN na burmistrza?

  • Gość: Młody

    Oceniono 5 razy 3

    Ludzie to przecież absurd ,żeby władza nie pomogła tylko przydzieliła coś na pilne potrzeby.
    Jest siarczysty mróz ,nie mają opału a burmistrz i opieka społeczna śpi czy jest pozbawiona całkowicie empatii ?
    Jest budżet w mieście na opiekę społeczną i zdarzenia losowe to Woliński nie potrafi pomóc przecież łaski nie robi.Sam zarabia bardzo dużo a gdzie jego reakcja w tak trudnej sytuacji ?
    Zapomniał na czym polega służba mieszkańcom ?
    Tylman te meble po pożarze mimo czyszczenia będą i tak śmierdzieć dymem ty człowieku zrób coś konkretnego.Zakupcie opał z opieki społecznej bo ludzie potrzebują i ruszcie się a nie liczycie na innych?
    Za co wam płacą ? Moze szanowany burmistrz i radni pokażą ludzki gest i z diet przez dwa miesiące zrezygnują na rzecz pogorzelców ? Oj ,przyjdą wybory to będziecie latać po chałupach i żebrać i poparcie ?

  • Gość: Mala

    Oceniono 3 razy 3

    Ludzie naprawde trzeba pomoc tej rodzinie, wlascicielka tego spalonego domu to schorowana wdowa ktora juz dosc w zyciu swoim po tylku dostala.Mieszka obok niej 93 letnia matka ktorej serce sie kraje jak patrzy jaka tragedia spotkala znowu jej dziecko.Urzednicy tylko obiecuja publicznie zlote gory ale jak trzeba naprawde pomoc to nikogo juz nie maPanie burmistrzu to Wstyd!!!Panie Tylman to jest pana powinnosc aby zorganizowac pomoc przeciez jest pan pracownikem MOPS-u.Sasiedzi i wszyscy ludzie dobrej woli nie badzicie obojetni na to nieszczescie jakie spotkalo rodzine Wojciechowskich, pomozemy i nie zostawmy tej rodziny samej z tym wielkim nieszczesciem.Dzis my im pomozemy a moze kiedys oni nam.

  • Gość: Sąsiad

    Oceniono 3 razy 3

    Wstyd ,że burmistrz Nowego nie potrafi skutecznie pomóc rodzinie w potrzebie.
    Jak widać nie wystarczy tylko zasiłek jednorazowy...
    A PAN Tylman jest pracownikiem MOPS - u, to dlaczego nie organizuje pomocy w ramach swojego zakresu czynności ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX