Mury okalające stare miasto w Nowem powstały w XIV wieku jako zabezpieczenie miasta przed obcymi wojskami, przygodnymi rabusiami, niechcianymi gośćmi, którzy nocną porą chcieliby zakraść się do domów mieszczan. W średniowieczu były także granicą oddzielającą i wytyczającą świat mieszczan rządzony przez prawa nadane przez monarchów od świata chłopskiego i wiejskiego.
Najważniejsze były bramy Grudziądzka i Gdańska
- Nowskie mury miały ponad kilometr długości - opowiada Zbigniew Lorkowski, wiceburmistrz Nowego i lokalny pasjonat historii. - Spośród bram najważniejsze były Grudziądzka i Gdańska. Wartości obronne murów wzmacniały baszty miejskie typu łupinowego, co znaczy, że posiadały tylko trzy ściany i były otwarte do miasta. Baszty te były wysunięte poza obrys murów, co dodatkowo ułatwiało ich obronę. Baszty były zapewne nieco wyższe od samego muru, a na górne kondygnacje obrońcy wchodzili po drabinach i poprzez niewielkie okna razili strzałami napastników. Co ważne, każdy z cechów rzemieślniczych był odpowiedzialny za nadzór nad stanem technicznym swojego fragmentu muru, jak i za jego obronę - dodaje.
Wraz z upływem czasu i zmianą techniki wojennej wartość obronna muru spadała. Do znacznej ruiny doprowadziły wojny szwedzkie, dodatkowo rozrastające się w kolejnych wiekach miasto dusiło się w pętli, jaką tworzył mur. W drugiej połowie XIX wieku Rada Miejska zdecydowała o ich rozbiórce, zaczynając od bram oraz wschodniej i częściowo południowej strony. Do dnia dzisiejszego pozostało około połowy murów, a ich przetrwanie prawdopodobnie związane było z faktem, że stanowiły tylną ścianę znacznej liczby domów w mieście.
Odkryto kamienne fundamenty
Były one już kilkukrotnie rekonstruowane, ostatni raz w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Niestety, wykonane wtedy prace były zrobione niezgodnie ze sztuką konserwatorską i z materiałów słabej jakości. W 2016 roku mur przypomniał o swym istnieniu, na znacznym odcinku osunęło się jego lico zewnętrzne. Burmistrz Nowego podjął decyzję o przeprowadzeniu prac konserwatorskich. W 2016 roku usunięto zalegający gruz, w 2017 roku odtworzono mur w części naroża północno-wschodniego. - W 2018 roku prace prowadzone są w bezpośrednim sąsiedztwie fary na długości trzydziestu metrów bieżących - opowiada Lorkowski. - Konserwatorzy usunęli około 40 metrów sześciennych starego muru i w to miejsce nadmurowali nowy. Prowadzili prace odsalające, czyszczące i hydroizolacyjne. Uzupełnili również fundament o brakujące kamienie. Podczas robót prowadzone były również prace archeologiczne, które przyniosły kilka niespodzianek, między innymi odkryto kamienne fundamenty odchodzące prostopadle od muru miejskiego. Były to prawdopodobnie pozostałości po kościelnych budynkach gospodarczych. W tym roku tego typu niespodzianek nie było, choć na rekonstruowanym odcinku znajdowały się strzępia, czyli pozostawione zazębienia wiążące mury. Niestety wykopy nie odsłoniły spodziewanych w tym miejscu fundamentów. Ziemia w tym miejscu była przemieszana, prawdopodobnie teren był wcześniej niwelowany - dodaje. Prace przy zabytku nadzorowane są przez wojewódzkiego konserwatora zabytków. - Współpraca z konserwatorami układa się bardzo dobrze, dwukrotnie nas odwiedzili i sprawdzali prawidłowość prowadzonych robót, służąc swą wiedzą wykonawcy - wspomina wiceburmistrz. - Prace zakończone zostaną najprawdopodobniej na przełomie września i października - dodaje.
Dofinansowanie do rekonstrukcji murów dały Urząd Marszałkowski w Toruniu, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz wojewódzki konserwator zabytków. Ich koszt w tym roku to ponad 300 tys. zł. W kolejnych latach prowadzone będą prace na następnych odcinkach.
KAR