Czarne kreseczki, przecinki, tak potocznie nazywane są owady, których naukowa nazwa to wciornastki (rząd przylżeńce). Ich masowy wysyp poważnie zaniepokoił mieszkańców Świecia. - Mam chyba cały ich rój na parapecie okiennym, prawie codziennie spryskuje to miejsce preparatem owadobójczym, a one i tak wracają - mówi nasza czytelniczka.
Wciornastki są bardzo uciążliwie, bo siadają najczęściej  na spoconej i wilgotnej skórze ludzkiej, co powoduje swędzenie. - Te owady żyły w naszym otoczeniu od zawsze, choć tego lata jest ich chyba więcej niż normalnie - tłumaczy prof. dr hab. Tadeusz Barczak, kierownik Katedry Zoologii Wydziału Hodowli i Biologii Zwierząt na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym w Bydgoszczy. - To szkodniki roślin i głównie można je spotkać w okolicach pól, ale również przy zieleńcach, bo żywią się sokami z liści, źdźbeł oraz pochew liściowych i kłosów. Ich obecne masowe pojawienie się wiąże się na pewno z okresem dojrzewania zbóż, po żniwach powinny zniknąć.
Czy ukąszenia tych owadów mogą być szkodliwe dla ludzi? - pytam.
- To szkodniki roślin, więc największe zagrożenie stanowią dla flory - odpowiada prof. Barczak. - U nas mogą jedynie powodować uczucie swędzenia, a na to na pewno pomogą ogólnodostępne środki w aptekach na ukąszenia  owadów.
Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Bydgoszczy uspokaja, że o pladze wciornastków w tym roku nie ma jeszcze mowy. - Ich obecność w pobliżu ludzi może być rzeczywiście bardzo denerwująca, ale żadnego zagrożenia epidemiologicznego nie powodują - mówi Danuta Banaczek, zastępca państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego w Bydgoszczy.
KAR