Już od jakiegoś czasu władze Nowego nachodzili przedstawiciele sporej firmy z Tczewa, działającej w branży elektronicznej, która chciała na terenie gminy wybudować filie swojego zakładu. W oko wpadła im działka w pobliżu Milewa, ulokowana niedaleko linii kolejowej i stacji w Twardej Górze. Przedstawiciele firmy twierdzili, że mogliby na początku postawić tam zakład, który mógłby zatrudnić docelowo nawet do 300 osób. - Działka była dla nich atrakcyjna, budowie zakładu nie przeszkadzał plan zagospodarowania przestrzennego, który dopuszczał zbudowanie tam zakładu - wspomina Stanisław Butyński, burmistrz Nowego.
Działka została więc wystawiona na sprzedaż przez gminę za stosunkowo niską cenę wywoławczą, 30 tys. zł. Nie skusiło to przedsiębiorców, nikt nie wpłacił nawet wadium (gdyby ktoś wpłacił, miałby potem możliwość nieprzystąpienia do przetargu, jeśli cena była dla niego mimo wszystko za wysoka i wadium zostałoby mu zwrócone).
Dlatego burmistrz jest zawiedziony postawą firmy. - Przed rozpisaniem przetargów odbyłem z jej przedstawicielami szereg spotkań, na których drążono dość szczegółowe kwestie, na przykład problem dowozu pracowników do zakładu - relacjonuje Stanisław Butyński. - Ponadto załatwiliśmy z energetyką, że do działki będzie mogła być podłączona linia, która do-starczy większą ilość prądu na potrzeby zakładu. Do przetargu jednak firma nie przystąpiła ani razu, mimo iż cały czas jej przedstawiciele podkreślali, że są działką zainteresowani. Po drugim przetargu rozmawiałem z nimi i wtedy nagle mi oświadczyli, że na razie interesuje ich inna lokalizacja gdzieś na Wybrzeżu. Co prawda definitywnie nie powiedzieli, że w Nowem nie będą inwestować i być może w przyszłości do tematu tej działki wrócimy, ale z pewnością my na razie nie będziemy jej sprzedawać, dopóki nie będziemy mieli pewności, ze ktoś jest nią zainteresowany na poważnie - dodaje.
Burmistrz podkreśla, że nie jest to dobra wiadomość dla gminy. - Tym bardziej że inne zakłady w Nowem takie jak na przykład PFM Klose zwalniają pracowników - mówi Stanisław Butyński. - Gdyby ten zakład w Twardej Górze powstał, z pewnością znalazłoby tam pracę wielu ludzi z naszej gminy. Być może jak kryzys minie znajdą się przedsiębiorcy, którzy zainwestują w Nowem na poważnie.
SW
Działka została więc wystawiona na sprzedaż przez gminę za stosunkowo niską cenę wywoławczą, 30 tys. zł. Nie skusiło to przedsiębiorców, nikt nie wpłacił nawet wadium (gdyby ktoś wpłacił, miałby potem możliwość nieprzystąpienia do przetargu, jeśli cena była dla niego mimo wszystko za wysoka i wadium zostałoby mu zwrócone).
Dlatego burmistrz jest zawiedziony postawą firmy. - Przed rozpisaniem przetargów odbyłem z jej przedstawicielami szereg spotkań, na których drążono dość szczegółowe kwestie, na przykład problem dowozu pracowników do zakładu - relacjonuje Stanisław Butyński. - Ponadto załatwiliśmy z energetyką, że do działki będzie mogła być podłączona linia, która do-starczy większą ilość prądu na potrzeby zakładu. Do przetargu jednak firma nie przystąpiła ani razu, mimo iż cały czas jej przedstawiciele podkreślali, że są działką zainteresowani. Po drugim przetargu rozmawiałem z nimi i wtedy nagle mi oświadczyli, że na razie interesuje ich inna lokalizacja gdzieś na Wybrzeżu. Co prawda definitywnie nie powiedzieli, że w Nowem nie będą inwestować i być może w przyszłości do tematu tej działki wrócimy, ale z pewnością my na razie nie będziemy jej sprzedawać, dopóki nie będziemy mieli pewności, ze ktoś jest nią zainteresowany na poważnie - dodaje.
Burmistrz podkreśla, że nie jest to dobra wiadomość dla gminy. - Tym bardziej że inne zakłady w Nowem takie jak na przykład PFM Klose zwalniają pracowników - mówi Stanisław Butyński. - Gdyby ten zakład w Twardej Górze powstał, z pewnością znalazłoby tam pracę wielu ludzi z naszej gminy. Być może jak kryzys minie znajdą się przedsiębiorcy, którzy zainwestują w Nowem na poważnie.
SW










