Czas Świecia

Mistrz w Niewieścinie

rydzek
2010-01-29
A A A Drukuj
Długa kolejka po autograf Sylwestra Szmyda
Mury Szkoły Podstawowej im. Marii Konopnickiej w Niewieścinie gościły nietuzinkową postać. Gościem był Sylwester Szmyd, najlepszy polski kolarz jeżdżący we włoskiej grupie zawodowej Liquigas.
W spotkaniu uczestniczyła cała społeczność szkoły. Mistrz kolarstwa opowiadał o swojej karierze zawodowej, życiu osobistym, odpowiadał na szereg pytań zadawanych przez dzieci.
Nasz bohater urodził się 2 marca 1978 r. w Bydgoszczy. Kolarstwo zaczął uprawiać mając 10 lat. Rodzice kupili mu rower romet sport, i to zainteresowaniem jednośladem pozostało do dzisiaj. Przygodę ze sportem rozpoczął w 1988 r. w barwach bydgoskiego klubu ?Romet?. Jak mówi, początki nie były łatwe. Początkowo jeździł w amatorskich grupach młodzieżowych. Tutaj zdobył wiele medali. - Do Włoch wyjechałem, kiedy miałem 19 lat - mówi Sylwester Szmyd. - Pierwszy swój kontrakt podpisałem w 2001 r. z zawodową grupą Tacconi Sport.
W tej grupie zdobyłem 6. miejsce w Tour de Pologne. W 2004 r. startowałem w Atenach na Igrzyskach Olimpijskiej. Obecnie jeżdżę we włoskiej grupie Liquigas. Swoje pierwsze zwycięstwo etapowe zdobyłem w czerwcu 2009 r. na Monte Ventooux. A rok ubiegły to 30 tys. przejechanych kilometrów - bez większych problemów. Mam nadzieję, że również ten rok nie będzie gorszy - dodaje.
W tym roku sezon zaczyna od startu w Hiszpanii. Swoją pracę traktuje bardzo poważnie i zawsze, jak sam mówi, podchodzi do stawianych zadań z zaangażowaniem i sumiennością. Dziennie potrafi przejechać ponad 100 km. Dzieci bardzo interesowały się ubiorem oraz rowerem kolarza, który waży zaledwie niespełna 7 kg. Pytały również o dietę sportowca. - Nie boję się, że przytyję - mówił kolarz. - Wręcz odwrotnie. Czasami mogę sobie pozwolić na wysokokaloryczne posiłki - dodał. Pan Sylwester jest żonaty, w wolnym czasie jeździ motorem oraz zdobywa kwalifikacje na pilota małego samolotu. A po karierze zawodowej zamierza powrócić do Polski i tutaj pomóc młodym kolarzom. Szmyd zaprezentował swoje medale oraz koszulkę, a dla szkoły na pamiątkę zostawił plakat ze swoją dedykacją. Także uczniowie odwzajemnili się upominkiem. Na zakończenie pobytu w Niewieścinie ustawiła się długa kolejka do gościa po autograf.
KP

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: