Mieszkańcy gminy Dragacz i samorządowcy już od dawna spodziewali się, że po obfitych opadach śniegu kłopotów w tym roku może przysporzyć Mątawa. Nawet większych niż płynąca niedaleko Wisła. Przypuszczenia te stały się faktem i we wtorek rzeka wylała w Mniszku na 40-metrowym odcinku. - Akurat w tym miejscu jej brzeg nie jest podwyższony i przez to tereny przylegające do rzeki są narażane na podtopienia - wyjaśnia Andrzej Lorenc, wójt gminy Dragacz. - Woda zalała miejscową gminną drogę i podtopiła stojący nieopodal las. Zagrożonych podtopieniami było kilka znajdujących się w okolicy gospodarstw - dodaje.
Po zgłoszeniu zagrożenia do akcji ruszyli strażacy, którzy ułożyli na niepewnym brzegu rzeki około 200 worków z piaskiem. Wezbrana rzeka jednak ciągle stanowiła zagrożenie i z niebezpiecznie wysokim poziomem wody trzeba było poradzić sobie inaczej - Niedaleko w Świętem na rzece Mątawie jest stara śluza, którą otworzyliśmy, by spiętrzona w Mniszku woda odpłynęła - mówi kpt. Paweł Puchowski, rzecznik prasowy świeckiej KP PSP. - Po otworzeniu śluzy poziom wody w Mniszku spadł o około 30 centymetrów i zagrożenie powodziowe w tym miejscu zostało zażegnane - dodaje.
O ile Mątawa jest czujnie monitorowana przez służby kryzysowe, to o Wisłę urzędnicy są raczej spokojni, mimo że obecnie poziom wody w rzece stale się podwyższa. - Byłem wczoraj nad Wisłą i poziom wody osiągnął 549 cm, a stan alarmowy u nas wynosi 630 cm - wylicza Zbigniew Semrau, szef zarządzania kryzysowego w powiecie. - Dwa lata temu poziom wody w Wiśle wyniósł około 730 cm i wtedy woda sięgała do połowy wału przeciwpowodziowego. Więc tak naprawdę mamy jeszcze około dwóch metrów zapasu. Zagrożenie mogłoby powstać, jeśli poziom wody w Wiśle osiągnąłby ponad 900 cm, ale do tego raczej nie dojdzie, ponieważ na południu kraju odnotowano już spadki w rzekach o 50-70 cm i takiego przyrostu można się spodziewać w najbliższych dniach u nas - uspokaja Semrau.
SW
Po zgłoszeniu zagrożenia do akcji ruszyli strażacy, którzy ułożyli na niepewnym brzegu rzeki około 200 worków z piaskiem. Wezbrana rzeka jednak ciągle stanowiła zagrożenie i z niebezpiecznie wysokim poziomem wody trzeba było poradzić sobie inaczej - Niedaleko w Świętem na rzece Mątawie jest stara śluza, którą otworzyliśmy, by spiętrzona w Mniszku woda odpłynęła - mówi kpt. Paweł Puchowski, rzecznik prasowy świeckiej KP PSP. - Po otworzeniu śluzy poziom wody w Mniszku spadł o około 30 centymetrów i zagrożenie powodziowe w tym miejscu zostało zażegnane - dodaje.
O ile Mątawa jest czujnie monitorowana przez służby kryzysowe, to o Wisłę urzędnicy są raczej spokojni, mimo że obecnie poziom wody w rzece stale się podwyższa. - Byłem wczoraj nad Wisłą i poziom wody osiągnął 549 cm, a stan alarmowy u nas wynosi 630 cm - wylicza Zbigniew Semrau, szef zarządzania kryzysowego w powiecie. - Dwa lata temu poziom wody w Wiśle wyniósł około 730 cm i wtedy woda sięgała do połowy wału przeciwpowodziowego. Więc tak naprawdę mamy jeszcze około dwóch metrów zapasu. Zagrożenie mogłoby powstać, jeśli poziom wody w Wiśle osiągnąłby ponad 900 cm, ale do tego raczej nie dojdzie, ponieważ na południu kraju odnotowano już spadki w rzekach o 50-70 cm i takiego przyrostu można się spodziewać w najbliższych dniach u nas - uspokaja Semrau.
SW










