Zakład już w październiku ubi. roku podał, że zamierza zwolnić część pracowników. Powodem była zła sytuacja firmy spowodowana drastycznym zmniejszeniem popytu na rynku meblarskim. Początkowo Klose podawało, że zamierza zmniejszyć zatrudnienie o 150 osób, w marcu było to już 325 pracowników. Jak można pomóc zwalnianym, próbowali się dopytywać na ostatniej sesji radni powiatowi. - Teoretycznie nie jesteśmy tu stroną w sprawie, bo prywatny biznes rządzi się swoimi prawami, ale chcieliśmy się dowiedzieć, jak wygląda rzeczywista sytuacja - odpowiadała radnym Marzena Kempińska. - Na jednym z ostatnich spotkań przedstawiciel zarządu Klose jasno nam powiedział, że jeśli nie poprawi się sytuacja, fabryka w Nowem zostanie zamknięta.
Wiele gorzkich słów padło z ust radnego Macieja Górskiego podczas tego posiedzenia na pracę filii Powiatowego Urzędu Pracy w Nowem. Kempińska stanowczo odpierała te zarzuty. - W tym względzie robimy bardzo dużo - odpowiadała. - Uruchomiliśmy nawet w samej fabryce punkt PUP-u, gdzie pracownicy zakładu po skończonej zmianie, mogą o wszystkich aktualnych ofertach pracy i możliwościach innego wsparcia dowiedzieć się na miejscu.
Radny Szczepan Nowakowski zaproponował nawet, aby powiat zorganizował dla zwalnianych specjalne szkolenia, na których mogliby się dowiedzieć, jakie prawa im przysługują i jak prawidłowo powinni wypisywać wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Już na korytarzu podczas przerwy radni komentowali sytuację w firmie Klose. Poważne obawy budziła nie tylko wizja zamknięcia fabryki, ale również zagrożony proces kontynuacji nauki uczniów w zawodzie meblarza. Zespół Szkół Ponagimnzjalnych w Nowem kiedyś kształcił głównie w tym kierunku, były specjalne klasy w zawodówce tylko o tej specjalności, ale również i technikum technologii drewna. - Nie ma obaw, odbiegliśmy już nieco od tego kierunku kształcenia - tłumaczy Eugenia Solecka, sekretarz w Zespole Szkół Ponadgimanzjalnych w Nowem. - W tym roku w zawodówce mamy ostatnią, trzecią klasę o kierunku meblarz, w 2009 nie mieliśmy już takiej specjalności, a ci, którzy chcieli kształcić się w tym zawodzie, mają załatwione praktyki w małych lokalnych zakładach stolarskich. Naboru na nowy rok szkolny w kierunku stolarz też nie będziemy mieli.
Na pytania ?Czasu? o przyszłość zakładu w Nowem, Klose nie odpowiada.
KAR
Wiele gorzkich słów padło z ust radnego Macieja Górskiego podczas tego posiedzenia na pracę filii Powiatowego Urzędu Pracy w Nowem. Kempińska stanowczo odpierała te zarzuty. - W tym względzie robimy bardzo dużo - odpowiadała. - Uruchomiliśmy nawet w samej fabryce punkt PUP-u, gdzie pracownicy zakładu po skończonej zmianie, mogą o wszystkich aktualnych ofertach pracy i możliwościach innego wsparcia dowiedzieć się na miejscu.
Radny Szczepan Nowakowski zaproponował nawet, aby powiat zorganizował dla zwalnianych specjalne szkolenia, na których mogliby się dowiedzieć, jakie prawa im przysługują i jak prawidłowo powinni wypisywać wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
Już na korytarzu podczas przerwy radni komentowali sytuację w firmie Klose. Poważne obawy budziła nie tylko wizja zamknięcia fabryki, ale również zagrożony proces kontynuacji nauki uczniów w zawodzie meblarza. Zespół Szkół Ponagimnzjalnych w Nowem kiedyś kształcił głównie w tym kierunku, były specjalne klasy w zawodówce tylko o tej specjalności, ale również i technikum technologii drewna. - Nie ma obaw, odbiegliśmy już nieco od tego kierunku kształcenia - tłumaczy Eugenia Solecka, sekretarz w Zespole Szkół Ponadgimanzjalnych w Nowem. - W tym roku w zawodówce mamy ostatnią, trzecią klasę o kierunku meblarz, w 2009 nie mieliśmy już takiej specjalności, a ci, którzy chcieli kształcić się w tym zawodzie, mają załatwione praktyki w małych lokalnych zakładach stolarskich. Naboru na nowy rok szkolny w kierunku stolarz też nie będziemy mieli.
Na pytania ?Czasu? o przyszłość zakładu w Nowem, Klose nie odpowiada.
KAR










