W ostatniej kolejce Start Eco-Pol mógł liczyć na awans do IV ligi tylko wtedy, gdyby wygrał w Kamieniu Krajeńskim, a jednocześnie Chełminianka nie pokonałaby na własnym boisku Polonii Bydgoszcz. Spełniony został tylko ten pierwszy warunek. Pruszczanie ograli walczącą jeszcze o utrzymanie się w V lidze Kamionkę/Zjednoczonych 4:2 (2:0). Już w 9. minucie Bassiriki Diane celną główką zdobył prowadzenie, wykorzystując dośrodkowanie Kamila Kolmajera. Nie minął kwadrans, a goście prowadzili już 2:0. Tym razem ładną trójkową akcję Bartosza Polańskiego i Pawła Deca celnym trafieniem zakończył K. Kolmajer. - Wynik powinniśmy ustalić już do przerwy, bo mieliśmy jeszcze kilka dogodnych sytuacji - informuje trener Startu Eco-Pol Dariusz Kołacki. - Najlepszej nie wykorzystał Diane. Po przerwie chłopcy trochę za bardzo się rozluźnili i za szybko uwierzyli, że mają już trzy punkty.
Na początku II połowy gospodarze zdobyli kontaktową bramkę, ale szybko Diane wykorzystał zagranie Polańskiego i zdobył trzeciego gola. Gospodarze jeszcze raz zmniejszyli rozmiary porażki. Wynik ustalił jednak pięknym uderzeniem z 30 m w okienko Łukasz Bobola. - Wygraliśmy, ale cudu w Chełmnie nie było i musimy obejść się bez awansu do IV ligi - dodaje Kołacki. - Zespół był na niego gotowy, ale w pewnym momencie czegoś zabrakło. Mam jednak satysfakcję, że pracowaliśmy uczciwie i walczyliśmy do końca. Zdobyliśmy bardzo dużo punktów i wywalczyliśmy najlepsze miejsce w historii klubu. Jest jednak niedosyt, bo naszym celem był awans.
Już po zamknięciu tej strony Kołacki rozmawiał z prezesem klubu Dariuszem Orzechowskim o przyszłości swojej i zespołu w Pruszczu.
Pokonali lidera
Na zakończenie sezonu Strażak Przechowo pokonał w Sępólnie mistrza V ligi tamtejszą Krajnę 3:2 (2:1). Już w 5. min Marcin Wanat precyzyjnym strzałem zza pola karnego dał gościom prowadzenie. Na 2:0 strzałem z pola karnego podwyższył Paweł Bryl. Grający przed niemal tysiącem kibiców gospodarze zdołali wyrównać. - Najpierw strzelili gola ze spalonego i w dodatku po zagraniu ręką, a potem po bardzo kontrowersyjnym rzucie karnym - zaznacza trener przechowian Mariusz Raczkowski. - W końcówce jednak wykorzystaliśmy ich nieudaną pułapkę ofsajdową. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Sławek Sztuba zgrał piłkę do Cezarego Zielińskiego, który z metra ustalił wynik meczu. Trochę popsuliśmy Krajnie fiestę na koniec sezonu i statystyki, bo w tej rundzie nie straciła jeszcze gola na własnym boisku. Zagraliśmy naprawdę dobrze i nie pozwoliliśmy im na zbyt wiele. Graliśmy dużo piłką, dużo się ruszaliśmy i w ogóle wyszedł nam fajny mecz.
Porażka w Serocku
Pomorzanin uległ na własnym boisku z walczącą o utrzymanie się w V lidze Tucholanką 1:3 (1:1). Gospodarze prowadzili po uderzeniu Marka Pawłowskiego, który wykorzystał podanie Damiana Stodolnego. Potem jeszcze Łukasz Krężel nie wykorzystał dwóch sytuacji sam na sam z bramkarzem, a Maciej Zadworny trafił w słupek. Tuż przed przerwą goście wyrównali po jednej z nielicznych kontr. - Po przerwie też mieliśmy kilka dobrych okazji do zdobycia gola, ale z czasem przewagę uzyskała Tucholanka - informuje trener serocczan Robert Pielesiak. - Udało jej się zdobyć dwie bramki. Spory udział w nich miał niestety nasz bramkarz.
Zwycięstwo na osłodę
Wiśle Nowe nie pomogło sobotnie zwycięstwo nad Victorią Lisewo 3:1 (1:0). Zespół po 11 sezonach spadł do klasy A, a w dodatku pociągnął za sobą drużynę z Lisewa. Prowadzenie gospodarzom dał 18-letni wychowanek klubu Łukasz Reszka pięknym strzałem w pełnym biegu w okienko. Lisewianie wyrównali po rzucie karnym podyktowanym za zagranie ręką Karola Kity w polu karnym. Szybko odpowiedział jednak Łukasz Łakiszyk, który płaskim strzałem z 16 m zdobył drugą bramkę. Wynik ustalił Adam Moczyński, który wykorzystał dośrodkowanie Kity. W końcówce jeszcze Reszka trafił w poprzeczkę. - Zespół wiedział, że już nic go nie ratuje przed spadkiem, i zagrał bez presji, na luzie - mówi kierownik Wisły Mirosław Brzóska. - Dało to o wiele lepszy efekt niż w dotychczasowych spotkaniach, gdzie piłkarze musieli sobie radzić z presją wyniku.
Wiadomo już, że w klasie A Wisłę także poprowadzi Michał Kleczkowski.
JJ
Na początku II połowy gospodarze zdobyli kontaktową bramkę, ale szybko Diane wykorzystał zagranie Polańskiego i zdobył trzeciego gola. Gospodarze jeszcze raz zmniejszyli rozmiary porażki. Wynik ustalił jednak pięknym uderzeniem z 30 m w okienko Łukasz Bobola. - Wygraliśmy, ale cudu w Chełmnie nie było i musimy obejść się bez awansu do IV ligi - dodaje Kołacki. - Zespół był na niego gotowy, ale w pewnym momencie czegoś zabrakło. Mam jednak satysfakcję, że pracowaliśmy uczciwie i walczyliśmy do końca. Zdobyliśmy bardzo dużo punktów i wywalczyliśmy najlepsze miejsce w historii klubu. Jest jednak niedosyt, bo naszym celem był awans.
Już po zamknięciu tej strony Kołacki rozmawiał z prezesem klubu Dariuszem Orzechowskim o przyszłości swojej i zespołu w Pruszczu.
Pokonali lidera
Na zakończenie sezonu Strażak Przechowo pokonał w Sępólnie mistrza V ligi tamtejszą Krajnę 3:2 (2:1). Już w 5. min Marcin Wanat precyzyjnym strzałem zza pola karnego dał gościom prowadzenie. Na 2:0 strzałem z pola karnego podwyższył Paweł Bryl. Grający przed niemal tysiącem kibiców gospodarze zdołali wyrównać. - Najpierw strzelili gola ze spalonego i w dodatku po zagraniu ręką, a potem po bardzo kontrowersyjnym rzucie karnym - zaznacza trener przechowian Mariusz Raczkowski. - W końcówce jednak wykorzystaliśmy ich nieudaną pułapkę ofsajdową. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Sławek Sztuba zgrał piłkę do Cezarego Zielińskiego, który z metra ustalił wynik meczu. Trochę popsuliśmy Krajnie fiestę na koniec sezonu i statystyki, bo w tej rundzie nie straciła jeszcze gola na własnym boisku. Zagraliśmy naprawdę dobrze i nie pozwoliliśmy im na zbyt wiele. Graliśmy dużo piłką, dużo się ruszaliśmy i w ogóle wyszedł nam fajny mecz.
Porażka w Serocku
Pomorzanin uległ na własnym boisku z walczącą o utrzymanie się w V lidze Tucholanką 1:3 (1:1). Gospodarze prowadzili po uderzeniu Marka Pawłowskiego, który wykorzystał podanie Damiana Stodolnego. Potem jeszcze Łukasz Krężel nie wykorzystał dwóch sytuacji sam na sam z bramkarzem, a Maciej Zadworny trafił w słupek. Tuż przed przerwą goście wyrównali po jednej z nielicznych kontr. - Po przerwie też mieliśmy kilka dobrych okazji do zdobycia gola, ale z czasem przewagę uzyskała Tucholanka - informuje trener serocczan Robert Pielesiak. - Udało jej się zdobyć dwie bramki. Spory udział w nich miał niestety nasz bramkarz.
Zwycięstwo na osłodę
Wiśle Nowe nie pomogło sobotnie zwycięstwo nad Victorią Lisewo 3:1 (1:0). Zespół po 11 sezonach spadł do klasy A, a w dodatku pociągnął za sobą drużynę z Lisewa. Prowadzenie gospodarzom dał 18-letni wychowanek klubu Łukasz Reszka pięknym strzałem w pełnym biegu w okienko. Lisewianie wyrównali po rzucie karnym podyktowanym za zagranie ręką Karola Kity w polu karnym. Szybko odpowiedział jednak Łukasz Łakiszyk, który płaskim strzałem z 16 m zdobył drugą bramkę. Wynik ustalił Adam Moczyński, który wykorzystał dośrodkowanie Kity. W końcówce jeszcze Reszka trafił w poprzeczkę. - Zespół wiedział, że już nic go nie ratuje przed spadkiem, i zagrał bez presji, na luzie - mówi kierownik Wisły Mirosław Brzóska. - Dało to o wiele lepszy efekt niż w dotychczasowych spotkaniach, gdzie piłkarze musieli sobie radzić z presją wyniku.
Wiadomo już, że w klasie A Wisłę także poprowadzi Michał Kleczkowski.
JJ










