Czas Świecia

Zmarł dzień po wyborach

rydzek
2010-07-13
A A A Drukuj
W miejscu, gdzie protestował i zmarł Remigiusz Thiede, pali się teraz znicz
Mieszkaniec Bagniewa, zmarł podczas protestu przed Urzędem Gminy w Pruszczu. Jego krewni uważają, że do śmierci by nie doszło, gdyby znerwicowany Remigiusz Thiede, zdeklarowany zwolennik Jarosława Kaczyńskiego, otrzymał wreszcie z ZUS-u rentę i spłatę, którą przyznał mu sąd.
Remigiusz Thiede mieszkał skromnie, w ostatnim czasie mu się nie wiodło, dostawał tylko pieniądze z opieki społecznej, a miał olbrzymie wydatki na lekarstwa. Starał się bezskutecznie o rentę z ZUS-u i to walka z tą instytucją zdominowała ostatni okres jego życia. - Ojciec był przewlekle chory, sama się przestraszyłam, jak zobaczyłam, ile zażywa lekarstw - mówi Sylwia Wróblewska, jego córka. - Wydawał olbrzymie sumy na leki. Ludzie uważają go za złodzieja, ja nie przeczę temu, że popełniał w życiu błędy i był za to karany. Boli mnie jednak to, że wszyscy wieszają na nim psy, przecież tak jak każdy z nas miał kiedyś tętniący życiem dom, rodzinę, swoje pasje. Do kradzieży, za które musiał iść do więzienia, zmusiła go jednak sytuacja materialna, nie popełnił tych przestępstw bez powodu - dodaje.
Thiede w więzieniach przesiedział prawie 20 lat. Ludzie we wsi nie mają więc o nim dobrego zdania, choć po śmierci wypowiadają się o nim raczej ze współczuciem. - To był dziwak, ten protest nie jest pierwszym, kiedyś w podobny sposób strajkował on przed jakimś urzędem w Bydgoszczy - mówi jeden z mieszkańców. - To było chyba w latach 90. i też było o tym głośno na całą Polskę - dodaje.
Awantura w urzędzie
24 czerwca Thiede przyszedł do Urzędu Gminy w Pruszczu domagając się wypłaty zasiłku. - Wcześniej dostawał zasiłek celowy na leki z gminy, ale ostatnio otrzymał mniejszy, co doprowadziło go do pasji - mówi córka. - Tata chciał pojechać do Bydgoszczy i leczyć się za pomocą krioterapii, nie miał jednak na to pieniędzy. Tłumaczono mu w urzędzie, że skoro ma przyznaną zapomogę, to może sobie poradzić. Ta zapomoga była jednak bardzo niska, kilkaset złotych i tata, który brał bardzo drogie zastrzyki i inne leki, nie był w stanie spłacić tych medykamentów, a co dopiero rehabilitacji. Rodzina też nie mogła mu pomóc, bo sami borykamy się z wieloma problemami. To wszystko spowodowało, że ojciec był bardzo rozgoryczony i pełen pretensji do wszystkich dookoła, szczególnie urzędników - dodaje.
W urzędzie doszło do awantury, po której Thiede ogłosił, że zostanie w budynku i będzie głodował, chyba że wójt spełni jego postulaty, to znaczy sfinansuje mu dojazd na zabiegi rehabilitacyjne do Bydgoszczy i pokryje koszty lekarstw. Tego wójt nie mógł zrobić. Thiedego wyprowadzono z urzędu siłą.
Dwanaście dni protestu
Niedługo zjawił się ponownie, tym razem z kocem, materacem, szachami i butelką wody. Rozłożył się przy wejściu, postawił tabliczkę z żądaniami, na której również porównywał rząd Tuska do ?komunosocjalizmu? i zaczął głodówkę. Przez cały jej okres demonstrował swoje poglądy polityczne, był zdecydowanie za Jarosławem Kaczyńskim i gdy usłyszał, że wybory prezydenckie wygrał Komorowski, bardzo się zdenerwował. Podczas protestu córki donosiły mu jedzenie, Thiede jednak przez pierwsze trzy dni nie chciał przyjmować pokarmów. - Pił tylko wodę, na pewno miało to jakiś wpływ na jego kondycję - mówi córka. - Potem zgodził się na mleko, dopiero w sobotę ponad tydzień po tym, jak zaczął swoją głodówkę zjadł pierwszy gorący posiłek - mówi córka.
Po wyborach, w poniedziałek pracownik Urzędu Gminy, który otwierał budynek zauważył, że Thiede dziwnie leży i nie okazuje żadnych oznak życia. Wezwano pogotowie, lekarz stwierdził zgon. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że główną przyczyną śmierci była niewydolność krążeniowo-oddechowa, ale także zapalenie jelita cienkiego.
Rodzina - ZUS go w to wpakował
Pani Sylwia, córka pana Remigiusza nie ma pretensji do Urzędu Gminy. Uważa, że to co się tam stało to przypadek. - Ani ja, ani inni członkowie naszej rodziny nie mieliśmy wpływu na decyzję taty, choć staraliśmy się go odwieść od tej formy protestu - mówi. - Mam natomiast pretensje do ZUS-u. Tata miał po prostu przyznany już drugi z rzędu wyrok przez sąd, na podstawie, którego miał dostać rentę i spłatę za okres aż 16 miesięcy. Mimo wyroku ZUS cały czas zwlekał z wypłatą, co ojca strasznie denerwowało. Gdyby dostał te pieniądze, to nie przyszedłby w ogóle po ten nieszczęsny zasiłek i nie wybuchnął gniewem, a tym samym nie podjął postanowienia o strajku głodowym przed urzędem.
SW

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: