W ubiegłym sezonie Kołacki uratował zespół z Pruszcza przed spadkiem do klasy A. Potem drużyna została silnie wzmocniona i w ciągu dwóch sezonów miała awansować do IV ligi. - W trakcie rozgrywek trener ogłosił jednak, że awansuje już w tym roku, a jeśli mu się nie uda, to odda się do dyspozycji zarządu - informuje Orzechowski. - Postawił sobie wysoki próg i go nie zrealizował. Postanowiliśmy więc nie przedłużać z nim umowy, która skończyła się 30 czerwca. Zrobił dla naszego klubu bardzo dużo i na pewno o tym nie zapomnimy. Myślę jednak, że zmiana trenera pozytywnie wpłynie na zespół. Zastąpi go Janusz Musiał, który wprowadził Victorię Koronowo z V do IV ligi, a potem był dyrektorem sportowym, gdy Victoria grała w II i III lidze. Podpisaliśmy już z nim umowę. Można powiedzieć, że przechodzimy ze skrajności w skrajność. Kołacki bardzo dobrze przygotował piłkarzy fizycznie, a liczymy, że Musiał poprawi walory taktyczne zespołu. Nie wykluczam też wzmocnień drużyny nowymi piłkarzami. Do 12 lipca mamy ?otwartą listę? dla zawodników, którzy chcieliby u nas zagrać.
Nieco inaczej całą sytuację odbiera były już trener pruszczan. - Rzeczywiście, sam zmieniłem zdanie w trakcie sezonu i chciałem awansować już teraz - mówi Kołacki. - Myślałem, że jesteśmy na tyle mocni, że to się uda. Niestety nie wyszło. Zrobiliśmy jednak najlepszy wynik w historii klubu i liczyłem, że będę mógł moją pracę kontynuować. Tym bardziej że jeszcze dwa tygodnie przed końcem sezonu prezes Orzechowski zapewniał mnie, że umowa ze mną zostanie przedłużona. Nagle decyzja została zmieniona. Szanuję ją, bo taki jest los trenera. Panu Orzechowskiemu dziękuję za bardzo dobrą współpracę, bo to dzięki niemu ten klub funkcjonuje tak a nie inaczej. Podejrzewam nawet, że to była decyzja kogoś trzeciego, a nie jego. Szkoda tylko, że nie usłyszałem jej wcześniej, bo miałem propozycje z innych klubów i im odmówiłem. Teraz zostałem bez drużyny. Z Pruszcza odchodzę z podniesioną głową, bo nie mam sobie nic do zarzucenia. Swojemu następcy życzę, żeby zrobił lepszy wynik ode mnie i awansował do IV ligi. Pewnie gdybym nie był taki ambitny i nie deklarował, że awansuję, to dalej trenowałbym Pruszcz. Ja jednak inaczej pracować nie potrafię.
JJ
Nieco inaczej całą sytuację odbiera były już trener pruszczan. - Rzeczywiście, sam zmieniłem zdanie w trakcie sezonu i chciałem awansować już teraz - mówi Kołacki. - Myślałem, że jesteśmy na tyle mocni, że to się uda. Niestety nie wyszło. Zrobiliśmy jednak najlepszy wynik w historii klubu i liczyłem, że będę mógł moją pracę kontynuować. Tym bardziej że jeszcze dwa tygodnie przed końcem sezonu prezes Orzechowski zapewniał mnie, że umowa ze mną zostanie przedłużona. Nagle decyzja została zmieniona. Szanuję ją, bo taki jest los trenera. Panu Orzechowskiemu dziękuję za bardzo dobrą współpracę, bo to dzięki niemu ten klub funkcjonuje tak a nie inaczej. Podejrzewam nawet, że to była decyzja kogoś trzeciego, a nie jego. Szkoda tylko, że nie usłyszałem jej wcześniej, bo miałem propozycje z innych klubów i im odmówiłem. Teraz zostałem bez drużyny. Z Pruszcza odchodzę z podniesioną głową, bo nie mam sobie nic do zarzucenia. Swojemu następcy życzę, żeby zrobił lepszy wynik ode mnie i awansował do IV ligi. Pewnie gdybym nie był taki ambitny i nie deklarował, że awansuję, to dalej trenowałbym Pruszcz. Ja jednak inaczej pracować nie potrafię.
JJ










