25.07.2010
06:32
Z maczetą do marketu
Właśnie do tego sklepu dwa tygodnie temu wtargnął mężczyzna z maczetą
W sklepie Biedronka na os. Kościuszki w Świeciu szalał mężczyzna z maczetą w ręku. Nie chodziło tu o motyw rabunkowy, ale o kłótnie między małżonkami. Napastnik na dwa tygodnie trafił pod obserwację do szpitala psychiatrycznego, a obecnie siedzi w areszcie.
Do zdarzenia doszło ponad dwa tygodnie temu. W godzinach popołudniowych do marketu w Świeciu wszedł mężczyzna, uzbrojony w prawie półmetrową broń, przypominającą maczetę. Próbował on tym narzędziem przestraszyć jedną z pracownic. Sprawa nie dotyczyła motywu rabunkowego. Po prostu krewki mieszkaniec Świecia próbował w ten sposób załatwić porachunki ze swoją żoną, z którą się rozwodzi. Przestraszeni pracownicy sklepu zadzwonili na policję. Mundurowi przyjechali i go stamtąd zabrali. Mężczyzna za swoje zachowanie trafił na dwa tygodnie pod obserwację do szpitala psychiatrycznego w Świeciu.
Specjaliści nie stwierdzili, że był on w chwili popełnienia tego czynu niepoczytalny, zatem ponownie znalazł się w zainteresowaniu świeckiej prokuratury. - Mężczyzna dostał zarzut usiłowania ciężkiego uszkodzenia ciała i znęcania się. Wnioskowaliśmy o areszt tymczasowy dla niego na okres trzech miesięcy. Sąd w poniedziałek przychylił się do naszej propozycji - mówi Jolanta Cieślewicz, prokurator rejonowy ze Świecia.
SW
Specjaliści nie stwierdzili, że był on w chwili popełnienia tego czynu niepoczytalny, zatem ponownie znalazł się w zainteresowaniu świeckiej prokuratury. - Mężczyzna dostał zarzut usiłowania ciężkiego uszkodzenia ciała i znęcania się. Wnioskowaliśmy o areszt tymczasowy dla niego na okres trzech miesięcy. Sąd w poniedziałek przychylił się do naszej propozycji - mówi Jolanta Cieślewicz, prokurator rejonowy ze Świecia.
SW


















