Na zdjęciu widać tylko część pomostu, prostopadły element, do którego dopływają kajaki, zniknął
Najpierw strażacy myśleli, że pomost dla kajakarzy na Wdzie odpłynął z nurtem rzeki. Okazało się jednak, że ktoś go ukradł
W poniedziałek 5 lipca do straży pożarnej zgłoszono zaginięcie pomostu dla kajakarzy, który znajdował się na Wdzie przy ulicy Nadbrzeżnej w pobliżu mostu. - Po zgłoszeniu strażacy pomyśleli, że pomost został uniesiony z prądem rzeki i w nadziei, że zatrzymał się gdzieś na brzegu, przepłynęli z nurtem rzeki do jej ujścia i z powrotem - mówi Paweł Puchowski, rzecznik prasowy KP PSP w Świeciu. - Następnie sprawa została zgłoszona na policję, bo doszliśmy do wniosku, że to musiała być kradzież - dodaje. Pomost był solidny, stalowo-drewniany. Ktoś musiał sobie zadać sporo trudu, żeby go ukraść, bo był on dobrze przywiązany linami do słupków mocujących. - To naprawdę zakrawa na totalną bezczelność, ktoś musiał spuścić pomost z nurtem rzeki, a gdzieś dalej wyłowić go, żeby użyć na własne potrzeby - mówi zbulwersowany Leszek Miesała, prezes Klubu Turystów Wodnych ?Celuloza?. - Pomost ten był pomocny do wychodzenia kajakarzy z wody, gdyż bezpośrednie wyjście na brzeg jest bardzo trudne - przyznaje. Dla wodniaków była to długo wyczekiwana inwestycja. Obecnie sprawą zajmuje się Komenda Powiatowa Policji w Świeciu. - Mamy nadzieję, że sprawcy kradzieży zostaną odnalezieni, a pomost wróci na swoje miejsce, bo jeśli nie, to będzie trzeba zbudować nowy, a dla miasta jest to duża i kosztowna (ok. 7 tys. zł) inwestycja - komentuje Miesała.
ACZ
ACZ


















