W Jeziorze Czarownic nowianie kąpią się bez ratownika
Na dzikiej plaży nad Jeziorem Czarownic nie ma ratownika, dzierżawcy terenu mają problemy z płaceniem gminie czynszu. Mają już tego dość radni z Nowego, tym bardziej że burmistrz co roku umarza podatki dzierżawcom. Mimo to Stanisław Butyński nie zamierza wypowiadać umowy.
Jezioro Czarownic jest w Nowem jedynym zlokalizowanym blisko miasta miejscem letniego wypoczynku dla mieszkańców. Ma czystą wodę, w tym roku jednak kąpielisko nie zostało zgłoszone do sanepidu i nie ma wobec niego orzeczenia, czy można się w nim kąpać. Jest ono faktycznie dzikie, nie ma tam ratownika i ludzie kąpią się w jeziorze na własną odpowiedzialność. Taka sytuacja trwa już od kilku lat, a wszystko dlatego, że obecni dzierżawcy mają spory kłopot, by zainwestować w ten teren. Na początku tego roku zalegali z czynszem wobec gminy i dlatego od stycznia debatowali nad tym problemem radni, którzy starali się wywrzeć nacisk na burmistrza, by wreszcie zrobił z tym porządek. Radni chcieli by burmistrz wypowiedział umowę dzierżawy i przekazał kąpielisko komuś, kto o nie zadba. Dodatkowym powodem, dla którego rada chciała, by burmistrz rozważył tą opcję, był jeszcze należny gminie podatek od nieruchomości - co roku obecnym dzierżawcom burmistrz umarza po prostu spore sumy. Raz w 2008 roku było to aż 10 tys. zł, w innych latach mniejsze sumy, od kilkuset do 2 tys. zł.
Burmistrz nie wypowie
Stanisław Butyński ma prawo wypowiedzieć umowę dzierżawy, ale w tym przypadku nie chce tego robić. Złośliwi mówią, że dlatego, bo dzierżawcy to jego znajomi, burmistrz ma inne argumenty. - Jestem po prostu wobec nich uczciwy, ci ludzie wywiązują się ze swoich obowiązków, nawieźli tam piasku, wyremontowali pomost, koszą trawę, sprzątają - mówi. - Trzeba podkreślić, że poza zyskiem ze stoiska, gdzie można kupić napoje i jedzenie, dzierżawcy nie mają żadnego pożytku z tego terenu. Zapłacili zaległy czynsz z odsetkami, o który było tyle rabanu w tym roku i nie mam podstaw do tego, by rozwiązać z nimi umowę. W tym roku też umorzę dzierżawcy część należnego podatku od nieruchomości i to z takich samych powodów, dla których nie chcę rozwiązać z nimi umowy - zapowiada burmistrz.
Kąpielisko chciał WOPR
Tymczasem przejęciem kąpieliska, lub niektórych jego budynków są zainteresowane inne osoby. Pod koniec ubiegłego roku z propozycją wystąpił Leszek Karwasz, nowski przedsiębiorca związany z Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym. Kąpielisko miałby przejąć właśnie WOPR, który postarałby się o fundusze zewnętrzne na remonty i sprzęt. Karwasz przedstawił swoje pomysły w gminie. Chciał, by na plażę trafiły rowery wodne, by organizowano tam egzaminy na kartę pływacką, plaży miał pilnować ratownik, zaś kąpielisko zostałoby uporządkowane - Wszyscy byliśmy tą propozycją bardzo zainteresowani - mówi jeden z nowskich radnych. - Ostatnie słowo należało jednak do burmistrza, a ten odmówił. W związku z tym, że obecny dzierżawca ciągle ma spore zobowiązania podatkowe wobec gminy, a na tym kąpielisku nic od lat specjalnie się nie dzieje, wzbudziło to u radnych duży niesmak - dodaje.
Ale się nie dogadał
Burmistrz wyjaśnia, że propozycja Karwasza obejmowała dzierżawę całego kompleksu włącznie z kawiarnią. - Na oddanie tego pomieszczenia nie chcieli się zgodzić obecni dzierżawcy, chyba, że WOPR odda im nakłady, które ponieśli na utrzymanie tego obiektu - mówi Butyński. - Na to jednak stowarzyszenie nie miało środków. A ja nie mogę dzierżawcom wypowiedzieć umowy tylko z tego powodu, że nie dogadali się z WOPR, to nie byłoby uczciwe z mojej strony - wyjaśnia Butyński.
Leszek Karwasz nie chciał komentować przebiegu tych negocjacji, tym niemniej powiedział nam, że ciągle jest zainteresowany przejęciem kąpieliska.
SW
Burmistrz nie wypowie
Stanisław Butyński ma prawo wypowiedzieć umowę dzierżawy, ale w tym przypadku nie chce tego robić. Złośliwi mówią, że dlatego, bo dzierżawcy to jego znajomi, burmistrz ma inne argumenty. - Jestem po prostu wobec nich uczciwy, ci ludzie wywiązują się ze swoich obowiązków, nawieźli tam piasku, wyremontowali pomost, koszą trawę, sprzątają - mówi. - Trzeba podkreślić, że poza zyskiem ze stoiska, gdzie można kupić napoje i jedzenie, dzierżawcy nie mają żadnego pożytku z tego terenu. Zapłacili zaległy czynsz z odsetkami, o który było tyle rabanu w tym roku i nie mam podstaw do tego, by rozwiązać z nimi umowę. W tym roku też umorzę dzierżawcy część należnego podatku od nieruchomości i to z takich samych powodów, dla których nie chcę rozwiązać z nimi umowy - zapowiada burmistrz.
Kąpielisko chciał WOPR
Tymczasem przejęciem kąpieliska, lub niektórych jego budynków są zainteresowane inne osoby. Pod koniec ubiegłego roku z propozycją wystąpił Leszek Karwasz, nowski przedsiębiorca związany z Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym. Kąpielisko miałby przejąć właśnie WOPR, który postarałby się o fundusze zewnętrzne na remonty i sprzęt. Karwasz przedstawił swoje pomysły w gminie. Chciał, by na plażę trafiły rowery wodne, by organizowano tam egzaminy na kartę pływacką, plaży miał pilnować ratownik, zaś kąpielisko zostałoby uporządkowane - Wszyscy byliśmy tą propozycją bardzo zainteresowani - mówi jeden z nowskich radnych. - Ostatnie słowo należało jednak do burmistrza, a ten odmówił. W związku z tym, że obecny dzierżawca ciągle ma spore zobowiązania podatkowe wobec gminy, a na tym kąpielisku nic od lat specjalnie się nie dzieje, wzbudziło to u radnych duży niesmak - dodaje.
Ale się nie dogadał
Burmistrz wyjaśnia, że propozycja Karwasza obejmowała dzierżawę całego kompleksu włącznie z kawiarnią. - Na oddanie tego pomieszczenia nie chcieli się zgodzić obecni dzierżawcy, chyba, że WOPR odda im nakłady, które ponieśli na utrzymanie tego obiektu - mówi Butyński. - Na to jednak stowarzyszenie nie miało środków. A ja nie mogę dzierżawcom wypowiedzieć umowy tylko z tego powodu, że nie dogadali się z WOPR, to nie byłoby uczciwe z mojej strony - wyjaśnia Butyński.
Leszek Karwasz nie chciał komentować przebiegu tych negocjacji, tym niemniej powiedział nam, że ciągle jest zainteresowany przejęciem kąpieliska.
SW


















