Czas Świecia

GDDKiA nas zrujnuje

rydzek
2010-09-03
A A A Drukuj
Kierowcy się denerwowali, policjanci pilnowali, a protestujący zapowiadają kolejne przemarsze, bo dalej zamierzają walczyć o swoje
Precz z drogą dojazdową! Nie boimy się urzędników! Ludzie, nie oddawajcie ziemi! - wznosząc takie okrzyki w ubiegły piątek 30 mieszkańców Dolnej Grupy zablokowało na pół godziny krajową "jedynkę".
Piątek, krótko przed godz. 14. W Dolnej Grupie na skraju remontowanej krajowej ?jedynki? gromadzi się grupa ludzi. Przejeżdżający przez wieś kierowcy przeczuwają, że coś się będzie działo, bo w kilku miejscach przy drodze stoją samochody policyjne. Grupa ludzi przy drodze rozwija transparenty i biało-czerwone flagi. Na transparentach widać hasła ?Nie chcemy drogi dojazdowej?, ?Gratulujemy GDDKiA absurdalnych rozwiązań drogowych?, ?Żądamy bezpośrednich wjazdów?. Jeden z mężczyzn trzyma megafon, to Tomasz Rezmer, jeden z inicjatorów protestu, który ma się zacząć o godz. 14. - Ustawiamy się czwórkami, wychodzimy na jezdnię i idziemy kilkaset metrów w kierunku skrzyżowania - informuje ludzi. W tym momencie policja wstrzymuje ruch na drodze, a grupa mieszkańców rusza środkiem ?jedynki?. Od Rezmera megafon przejmuje wysoki mężczyzna, który donośnym głosem wykrzykuje hasła: ?Precz z drogą dojazdową!?, ?Panie dyrektorze Kowalczyk, zapraszamy? [chodzi o szefa bydgoskiej Generalnej Dyrekcji Dróg Krakowych i Autostrad - red.]. Urzędnicy, za nasze pieniądze macie te stanowiska, więc szanujcie ludzi. Już minęły te czasy, kiedy ludzie bali się panów dyrektorów! Ludzie, nie oddawajcie ziemi pod budowę drogi dojazdowej!
Kierowcy obserwują niecodzienną sytuację z ciekawością, wychodzą z samochodów zobaczyć, co się dzieje. Widać, że niektórzy są wściekli, bo muszą stać w korku. Porządku pilnuje policja.
Protest, który na początku z przerwami miał trwać cztery godziny, zostaje jednak skrócony - zapewne po rozmowie z policjantami.
Mieszkańcy przechodzą kilkaset metrów i po pół godzinie meldują się z powrotem tam, skąd przyszli. - Będziemy walczyć o swoje! Będą następne protesty, jeśli dyrektorzy nas nie wysłuchają! Dziękujemy policji za pokojowy przebieg manifestacji! - krzyczy mężczyzna z megafonem. Policja odblokowuje drogę. Niektórzy z kierowców TIR-ów wściekli naciskają klaksony i pokazują ludziom obelżywe gesty za to, że musieli czekać na przejazd. Ludzie powoli rozchodzą się do domów.
Jerzy Kraiński, sołtys Dolnej Grupy, który popiera mieszkańców wsi obserwował protest, wspierając się o kulach. Porozmawialiśmy z nim chwilę. - Nie było łatwo zebrać tylu ludzi - mówi Kraiński. - Wiadomo, niektórzy pracują i był kłopot ze zwolnieniem się z pracy. Przyszło około 30 osób. Policjanci poszli nam bardzo na rękę, uzgodniliśmy z nimi wcześniej, co i jak będzie się działo - dodaje.
Co to za remont?
Powodem protestu jest plan remontu trasy E75 w tym miejscu. GDDKiA planuje wybudowanie po jednej stronie krajowej ?jedynki? w Dolnej Grupie drogi dojazdowej, która ma biec równolegle do głównej jezdni, i to kosztem pasa ziemi odebranego prywatnym właścicielom za pomocą specustawy, która umożliwia przymusowe zabranie ziemi za odszkodowaniem. Zlikwidowane mają być istniejące indywidualne wjazdy z krajowej ?jedynki? do posesji. Istniejące już drogi dojazdowe do zakładów zostaną przez wybudowanie takiej ulicy znacznie skrócone, a krajową ?jedynkę? od drogi dojazdowej mają oddzielać dodatkowo ekrany dźwiękoszczelne. Taki jest projekt GDDKiA, która zdecydowała się na takie rozwiązanie tłumacząc to względami bezpieczeństwa, bo według niej na ?jedynce? często hamują samochody ciężarowe, które dowożą i wywożą towary do znajdujących się w tym miejscu przedsiębiorstw.
Dlaczego protestują
Ludzie uważają, że po takiej przebudowie ich zakłady szybko splajtują. - Komu się będzie wtedy chciało zajeżdżać do naszych sklepów - pyta jedna z kobiet. - Do tej drogi będą dwa wjazdy i jeśli kierowca go minie i trochę dalej zobaczy szyld restauracji, to nie będzie chciało mu się zawracać, by coś zjeść, pojedzie dalej do następnego lokalu. Problemem będzie dojazd samochodów dostawczych do zakładów, bo ciężko będzie dużym autom manewrować na tej wąskiej drodze. Ta troską GDDKiA o nasze bezpieczeństwo to jakaś bzdura, bo po drugiej stronie drogi wszyscy mają indywidualne zjazdy, jest ich więcej niż u nas. Poza tym rzadko zdarzają się tu wypadki, ja słyszałam tylko o jednym - mówi.
Mieszkańcy protestowali już w GDDKiA, jednak nie odniosło to żadnego skutku, mało tego, nikt nie odpowiedział na ich pisma. Nikt też nie negocjował z nimi ewentualnej ceny wykupu gruntów. - Kompletnie nas zignorowano - mówi Jarosław Renkiewicz, jeden z organizatorów blokady. - Dlatego zdecydowaliśmy się na ten protest i będą kolejne, jeśli nie zostaniemy wysłuchani.
SW

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: