Czas Świecia

Paczkowski i 51 bramek!

rydzek
2010-09-06
A A A Drukuj
Paweł Paczkowski
Dziesiąte miejsce w mistrzostwach Europy w Czarnogórze wywalczyła reprezentacja Polski juniorów z Pawłem Paczkowskim w składzie. O rok młodszy od rówieśników świecianin w trzech spotkaniach został wybrany najlepszym zawodnikiem drużyny.
W pierwszym grupowym meczu biało-czerwoni przegrali z Chorwacją 23:26 (10:10). Paczkowski rzucił w nim pięć bramek i został wybrany najlepszym zawodnikiem polskiej drużyny. W drugim pokonali Norwegię 29:28 (12:14), a Paweł trafił sześciokrotnie do bramki rywala. Niestety, w decydującym o awansie do czołowej ósemki spotkaniu Polacy wysoko ulegli Szwecji 18:31 (10:11). Nie pomógł świetny występ Pawła, który rzucił aż 10 bramek i został ponownie najlepszym graczem polskiego zespołu. Biało-czerwoni musieli grać o miejsca 9-16 (z zaliczeniem wyniku meczu z Norwegią). Rozpoczęli tę fazę od minimalnej porażki z Rosją 33:34 (19:15). Wychowanek Siódemki Świecie rzucił 6 bramek. Aby mieć jeszcze szansę gry o premiowane awansem na mistrzostwa świata w Argentynie dziewiąte miejsce, Polacy musieli wygrać ze Słowacją. Dokonali tego zwyciężając wysoko 41:27 (19:14). Paweł po raz kolejny zapisał na swoim koncie sześć celnych trafień. Potem biało-czerwoni pokonali kolejnego rywala, którym była Islandia - 36:32 (15:16). Paczkowski dał w tym meczu strzelecki popis rzucając aż 14 bramek i znowu został najlepszym zawodnikiem zespołu. Ta wygrana dała Polakom szansę gry o 9 miejsce i start w mistrzostwach świata. Ich rywalem była Rosja i niestety ponownie była lepsza zwyciężając 29:27 (17:15). Paweł, jako najlepszy strzelec zespołu, był indywidualnie pilnowany i zdołał rzucić tylko cztery bramki. - To była dla mnie jak do tej pory najważniejsza i zdecydowanie najtrudniejsza impreza - mówi Paweł Paczkowski. - W przygotowaniach nieco przeszkodziła mi lekka kontuzja, ale jakoś fizycznie wytrzymałem te siedem meczów. Trafiliśmy chyba do najtrudniejszej grupy. Z Chorwacją, która została mistrzem Europy, walczyliśmy jak równy z równym, dopiero w końcówce nam ?odjechała?. Ze Szwecją nie wyszła nam druga połowa. Drużyny, które z nami wygrały miały w składzie 14 wyrównanych zawodników. My ośmiu i to zdecydowało. Czuję dumę, że mogłem reprezentować Polskę. Gdy słuchałem hymn przed meczami, czułem ciarki na plecach. Na pewno zapamiętam radość po wygranej w ostatnich sekundach z Norwegią i smutek po porażkach ze Szwecją i Rosją. Żałuję bardzo, że nie zakwalifikowaliśmy się na mistrzostwa świata, ale byliśmy po prostu słabsi od rywali. Swoich bramek nie liczyłem i nie wiem, ile ich rzuciłem, bo tak naprawdę nic jeszcze nie osiągnąłem i czeka mnie jeszcze dużo, dużo pracy.
JJ

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: