W piątek do Kozłowa z różnych miast Polski, m.in. ze Zgorzelca, Rzeszowa i Dębicy, przybyli pasjonaci pojazdów własnoręcznie budowanych. W sumie na zlocie było 9 pojazdów, z którymi przyjechali ich konstruktorzy. - W sobotę rano na ściernisku wyznaczyliśmy sobie tor, na którym mierzyliśmy prędkość i czas naszych pojazdów, z jakim go pokonywały - wspomina Przemysław Trochowski, inicjator pierwszego zlotu fanów własnoręcznie budowanych pojazdów. Oczywiście nie obyło się bez integracji (ognisko z kiełbaskami), bo spotkanie odbywało się pierwszy raz. - Pasję budowania i tworzenia czegoś swojego miałem już od najmłodszych lat, ale cztery lata temu w internecie podejrzałem podobny wehikuł i dwa lata temu stworzyłem pierwszy pojazd, a teraz drugi - mówi Trochowski, który z wykształcenia jest grafikiem komputerowym. - Oczywiście podobne pojazdy można już kupić w sklepach motoryzacyjnych, ale to nie to samo, nam największą frajdę sprawia samo budowanie, a później ulepszanie ich, poza tym oryginalne nie będą na pewno miały takich osiągów jak nasze - dodaje. Niektórzy budowniczy na ściernisku rozpędzali swoje pojazdy do prędkości 180 km na godz. Większość tych dwuśladów nie jest zarejestrowana, więc może się poruszać tylko po drogach prywatnych. Pojazdy budowane są z różnych elementów i podzespołów samochodów i motocykli. Rama wykonywana jest ze zwykłych rurek hydraulicznych, kupionych w sklepie żelaznym. Bardzo często stosowane są elementy popularnego niegdyś fiata 126p zwanego maluchem. Koszt dobrze doposażonego pojazdu może wynosić nawet 10 tys. zł.
ACZ
ACZ










