Stefan Zimny przyszedł na świat 18 lipca 1894 r. w niewielkiej wsi wielkopolskiej Michoszewsko. Jego ojciec, będąc leśnikiem, od wielu lat pracował w dworskich lasach. Znał nie tylko ich urok, lecz także wiedział doskonale, że w razie wojny mogą stanowić doskonałą tarczę ochronną dla oddziałów partyzanckich. Poza tym nikt lepiej od leśnika nie potrafił być przewodnikiem wśród gęsto porośniętych masywów leśnych i biegnących tam ścieżek.
Został leśnikiem
Podtrzymując tradycje rodzinne, w 1921 r., podobnie jak ojciec, został leśnikiem. Pierwszą pracę w tym zawodzie znalazł na terenie Śląska w pobliżu granicy z Czechami. Po rocznej praktyce Dyrekcja Lasów Państwowych w Toruniu skierowała go do dalszej pracy w Leśnictwie Rynków w Nadleśnictwie Przewodnik. Nastąpiło to w niekorzystnym okresie dla Borów Tucholskich, gdyż w tym czasie zaatakowały je szkodniki. Do walki z nimi włączył się m.in. przybyły ze Śląska młody leśnik Stefan Zimny.
Przed wybuchem wojny należał do Przysposobienia Wojskowego Leśników. Celem tej organizacji, oprócz krzewienia kultury fizycznej, było przygotowanie leśników do zadań żołnierskiej służby na wypadek, gdyby wybuchła wojna. W szkoleniu tym uwzględniano m.in. przygotowania do sabotażu na tyłach wroga oraz uczono, jak wykorzystać do tego celu leśną specyfikę terenu.
Szkoła partyzancka
Pod koniec lat 30. XX w. w przysposobieniu wojskowym uczestniczyło ponad 12 tys. leśników i robotników leśnych. W większych ośrodkach w kraju organizowano sześciotygodniowe kursy. Do kierowania nimi w charakterze komendantów przygotowywano przeważnie inżynierów leśników i oficerów rezerwy, których na czas trwania szkoleń powoływano na ćwiczenia wojskowe. W rolę wykładowców wcielali się byli oficerowie i podoficerowie zawodowi oddelegowani z różnych jednostek Wojska Polskiego. Przede wszystkim uczono tam podstaw partyzantki, natomiast ludzi o szczególnych predyspozycjach przygotowywano do pracy w wywiadzie i kontrwywiadzie. W tym przypadku zajęcia prowadzili oficerowie z Oddziału II Sztabu Głównego WP. Do zajęć sportowych, w szczególności z samoobrony, wykorzystywano zarówno instruktorów i trenerów wojskowych, jak i znanych sportowców. Po zakończonym szkoleniu leśnicy kierowani byli najczęściej do nadleśnictw, które ze względu na swoje położenie mogły współpracować z policją, strażą graniczną lub Korpusem Ochrony Pogranicza (KOP). Absolwentem jednego z takich kursów został właśnie Stefan Zimny.
Szkolenie w „Grunwaldzie”
Leśnicy byli też przez VIII Dowództwo Okręgu Korpusu, mające siedzibę w Toruniu, kierowani na kurs w ramach Tajnej Organizacji Konspiracyjnej „Grunwald”, do której Stefan Zimny należał. Trafił tam na podstawie werbunku prowadzonego przez Wydział Wojskowy Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Toruniu oraz tamtejszego starostwa powiatowego, które miało dobrą orientację, kto i w jakim leśnictwie pracuje. Zimny był więc przygotowywany do roli konspiratora, gdyż w tym charakterze prowadzono rekrutację wśród członków organizacji patriotycznych i paramilitarnych, a za taką należało uznać Przysposobienie Wojskowe Leśników, które działało w podobny sposób jak Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” lub ówczesne Związki Strzeleckie albo też związki kombatanckie.
Trzon kadry „Grunwaldu” został stworzony z oficerów w stanie spoczynku, oficerów i podoficerów rezerwy oraz żołnierzy zawodowych. Oni przede wszystkim prowadzili podczas szkoleń zajęcia specjalistyczne głównie z sabotażu i dywersji oraz konspiracji. Po zaprzysiężeniu kandydatów wysyłano ich na kilkudniowe szkolenie w specjalnych ośrodkach w Toruniu, Grudziądzu, w Rawkach koło Warszawy lub na poligonie wojskowym pod Sochaczewem. Przeszkoleni tworzyli trzy-pięcioosobowe specjalistyczne patrole dywersyjne i wywiadowcze. Wszystkich prac przygotowawczych nie udało się jednak zakończyć do wybuchu wojny. Jej początek zastał dowódców na szkoleniach, skąd nie zdążyli wrócić na teren Pomorza, dlatego we wrześniu 1939 r. terenowe oddziały nie podjęły działań dywersyjnych, mimo że posiadały odpowiednie uzbrojenie i wyposażenie. Grupy „Grunwaldu” przeznaczone były do działań na obszarach powiatów: brodnickiego, chojnickiego, grudziądzkiego, kościerzyńskiego, sępoleńskiego, tucholskiego, częściowo świeckiego, tczewskiego i wyrzyskiego.
Cela dla Zimnego
Zbliżał się nieuchronnie czas wojny. Zimny otrzymał polecenie, żeby przewieźć do Warszawy akta nadleśnictwa oraz akta osobowe pięciu rodzin leśników. Chociaż do Warszawy nie dotarł, to jednak akta dobrze zabezpieczył, żeby nie wpadły w ręce Niemców. W międzyczasie wybuchła wojna, więc Zimny uczestniczył w kampanii wrześniowej, a pod koniec września 1939 r. wrócił do Leśnictwa Rynków. Krótko po tym został aresztowany przez gestapo i osadzony w areszcie w Nowem wraz z grupą leśników z Nadleśnictwa Przewodnik i Warlubie. Zarzucano im, że udzielają pomocy partyzantom, jednak z braku konkretnych dowodów po pięciu tygodniach śledztwa wszyscy odzyskali wolność.
Po powrocie do pracy w nadleśnictwie przyczynił się do powstania licznych bunkrów dla Oddziału Partyzanckiego „Świerki” i jego dowódcy Stefana Gussa, ps. „Dan”, który namówił go do wstąpienia w szeregi ZWZ-AK. Zimny był też współautorem planu połączenia grup partyzanckich z rejonu Tucholi i Świecia oraz opracowania zasad współpracy. Leśniczówka ta stała się za jego sprawą punktem kontaktowym, gdzie odbierano korespondencję oraz broń i żywność dostarczaną przez Komendę Okręgu AK Pomorze.
Przyjął III grupę
Stefan Zimny po złożeniu ślubowania na ręce dowódcy oddziału S. Gussa otrzymał z Komendy Okręgu Pomorze AK polecenie, aby przyjąć III grupą narodowościową. Dzięki temu miał uzyskać większą swobodę poruszania się po terenie Borów Tucholskich oraz zaświadczenie z Arbeitsamtu o stałym zatrudnieniu. Fakt ten miał mu ponadto ułatwić dostęp do administracji niemieckiej i utorować drogę do niemieckich rodzin, od których mógł uzyskać niejedną informację o znaczeniu wywiadowczym. Wiadomości te pozwalały nieraz z wyprzedzeniem zapobiec rewizjom w mieszkaniach Polaków lub planowanym aresztowaniom. Jemu samemu przyjęcie III grupy przyniosło niewielką korzyść, a raczej wyrządziło szkodę, gdyż pod koniec 1943 r. został przez gestapo nagle aresztowany pod zarzutem udzielania pomocy partyzantom. Nie pomogło mu również przestrzeganie zasad konspiracji, których nauczył się na kursie Przysposobienia Wojskowego Leśników. Prawdopodobnie stracił wolność na podstawie donosu jednego ze współpracowników. Tym razem został osadzony w obozie koncentracyjnym Stutthof, gdzie nadano mu numer 29368. Zmarł w 1945 r. prawdopodobnie podczas ewakuacji obozu w tzw. marszu śmierci. Jego nazwisko widnieje na tablicy pamiątkowej w Szarlocie, pow. Kościerzyna, którą poświęcono poległym i zamordowanym leśnikom.
dr Stefan Cosban-Woytycha