Przygotowania do rundy wiosennej 1977 w III lidze roku piłkarze Wdy rozpoczęli bardzo wcześnie, bo już od 15 grudnia 1976 r. na własnych obiektach, a następnie wyjechali na obóz kondycyjny w góry, do sprawdzonej Wisły, na którym przebywali od 5 do 20 lutego 1977 r. - Podczas zgrupowania rozegraliśmy osiem sparingów - wspomina Ryszard Brandt. - Ostatni był szczególnie pamiętny, bo mierzyliśmy się z silną, II-ligową drużyną z Jugosławii, którą pokonaliśmy po bardzo dobrej grze 3:2 - podkreśla. Bramki w tym meczu strzelili: Wacław Tarsia, Piotr Kowalski i Józef Pollok. Wda wystąpiła w składzie: Janusz Żygowski - Ryszard Cieśliński, Ryszard Brandt, Jan Majewski, Jan Kosecki - Zbigniew Kowalski, Leszek Pluciński, Grzegorz Piętka - Ryszard Niewiadomski, Wacław Tarsia, Piotr Kowalski oraz Zbigniew Arbat, Leszek Ściborski, Kazimierz Piasecki, Bronisław Górski, Józef Pollok.
- Na zakończenie obozu odbył się biegowy sprawdzian wytrzymałości ogólnej na 20 km na trasie Wisła - Kubalonka - przypomina Brandt. - Zespół pokazał charakter i udowodnił, że obóz został solidnie przepracowany. Na tym biegowym sprawdzianie wszyscy zawodnicy spisali się bardzo dobrze - dodaje.
Efekty ciężkiej pracy na obozie były widoczne w rundzie wiosennej. - Zaliczyliśmy ją jako jedna z lepszych drużyn i bardzo pomogliśmy BKS Bydgoszcz awansować do II ligi, pokonując ich najgroźniejszych rywali, m. in.: Czarnych Słupsk 4:0 i MRKS Gdańsk 3:1 - zaznacza nasz rozmówca. - Przed spotkaniem z liderem ze Słupska zostaliśmy wywiezieni na trzy dni przed meczem w Bory Tucholskie do Tlenia, aby w spokoju przygotować się do tego bardzo trudnego pojedynku. To krótkie zgrupowanie udowodniło nam, że takie decyzje trenera i działaczy miały swój sportowy sens. Kiedy w dniu meczu wypuścili nas z lasów i przywieźli na stadion, to rzuciliśmy się na naszych przeciwników jak zgłodniałe wilki i pokonaliśmy ich aż 4:0. Takiego "gościnnego" przyjęcia goście z wybrzeża nie spodziewali się. To był nasz najlepszy mecz w tej rundzie wiosennej i wielka pomoc dla BKS Bydgoszcz w walce o awans do II ligi. Z kolei w rewanżu wiosną w Bydgoszczy z BKS-em, po bardzo wyrównanym i stojącym na dobrym poziomie meczu dzięki ewidentnej pomyłce sędziego liniowego i golu samobójczym przegraliśmy 1:0 - dodaje.
Wyniki meczów mistrzowskich w rundzie wiosennej 1977 r.: Wda Świecie - Goplania Inowrocław 1:1, Chemik Bydgoszcz - Wda - 2:0, Wda - Gryf Słupsk - 2:0, Kotwica Kołobrzeg - Wda - 1:2, Wda - Darzbór Szczecinek - 3:0, Wda - Włókniarz Starogard Gd. -1:1, Stomil Grudziądz - Wda - 1:0, Wda - Pomowiec Gronowo - 0:2, BKS Bydgoszcz - Wda - 1:0, Wda - Czarni Słupsk - 4:0, Wielim Szczecinek - Wda - 2:0, Wda - MRKS Gdańsk - 3:1, Wisła Tczew - Wda - 0:0.
Runda wiosenna 1977 r. przedstawiała się więc następująco: 13 rozegranych meczów, 13 zdobytych punktów, stosunek bramek 16:12 na które składało się pięć wygranych, trzy remisy i pięć porażek.
Tabela III ligi po sezonie 1976/77
1. BKS Bydgoszcz 26 42 46 15
2. Czarni Słupsk 26 37 41 32
3. Chemik Bydgoszcz 26 36 42 19
4. MRKS Gdańsk 26 35 53 28
5. Wda Świecie 26 28 33 26
6. Pomowiec Gronowo 26 26 31 20
7. Goplania Inowrocław 26 26 38 36
8. Wisła Tczew 26 24 29 29
9. Gryf Słupsk 26 24 31 35
10. Wielim Szczecinek 26 23 27 37
11. Włókniarz Starogard Gdański 26 22 23 42
12. Stomil Grudziądz 26 19 33 42
13. Darzbór Szczecinek 26 11 23 56
14. Kotwica Kołobrzeg 26 11 21 54
Bramki w sezonie 1976/77 zdobyli: Wacław Tarsia - 11, Piotr Kowalski - 7, Mirosław Jarantowicz - 5, Adam Damski - 3, Leszek Ściborski, Leszek Pluciński i Ryszard Brandt - po 2, Ryszard Niewiadomski - 1.
11 maja 1977 r. Wda rozegrała jeszcze kolejne spotkanie o puchar Polski w Bydgoszczy z Chemikiem. - Mecz po bardzo zaciętym i wyrównanym pojedynku z zawsze bardzo silnym zespołem gospodarzy zakończył się naszym dużym sukcesem, bo wygraliśmy go 2:1 - podkreśla Ryszard Brandt. - Zwycięstwo to zapewniło nam awans do półfinału tych rozgrywek - zaznacza. W nim Wda pokonała rezerwy Zawiszy Bydgoszcz 3:1 i zameldowała się w finale rozgrywek. W Bydgoszczy bramki strzelali Brandt, Niewiadomski i Piętka. - To był nasz dobry sezon w III lidze - ocenia były piłkarz Wdy. - Choć oczywiście nigdy nie jest tak dobrze, aby nie mogło być lepiej. Zabrakło nam sportowego szczęścia, które również decyduje o sukcesie. Sporo w tym było też naszej winy. Nie wszystkie mecze rozgrywaliśmy na dobrym poziomie i z pełnym zaangażowaniem wszystkich zawodników. Warto dodać jednak, że utrzymanie równej sportowej formy przez całą drużynę jest bardzo trudne. Na to składa się wiele czynników. Być może należało nas przed każdym meczem wywozić do lasu - żartuje.
Ryszard Brandt przypomina też o osłabieniach, które spotkały zespół. - Nie tylko w mojej, ale i kolegów ocenie, gdyby w klubie zostali wszyscy zawodnicy, którzy wcześniej odeszli do innych klubów, tacy jak Mirosław Maślewski, Zbigniew Sula, Stanisław Sobieralski czy Adam Damski to w tym sezonie prowadzeni przez trenera Kazimierza Wichowicza moglibyśmy śmiało walczyć o miejsce na podium - podkreśla.
Nasz rozmówca zwraca uwagę, że i aktualna kadra złożona była ze zdolnych piłkarzy, z którymi można było myśleć o sukcesach. - Na bramce mieliśmy czterech dobrych zawodników - Gerarda Bielińskiego i Janusza Żygowskiego oraz młodych Mariana Chmieleckiego i Romana Krzemińskiego - wymienia. - W obronie oprócz mnie stali Jan Majewski, Jan Kosecki, Ryszard Cieśliński, Bronisław Górski, Andrzej Kijak i Andrzej Przybyszewski. Linię pomocy tworzyli Henryk Złotowski, Grzegorz Piętka, Leszek Ściborski, Zbigniew Kowalski, Leszek Pluciński, Zbigniew Arbat i Paweł Krasnodemski. W ataku grali natomiast Ryszard Niewiadomski, Wacław Tarsia, Piotr Kowalski, Mirosław Jarantowicz, Kazimierz Piasecki i Józef Pollok. Do tego dochodziła nasza bardzo zdolna młodzież w tym okresie, kolejni moi wychowankowie z juniora starszego Wdy Andrzej Lewandowski, Krzysztof Górecki, Jan Manikowski, Wojciech Wódzki, Zbigniew Gackowski, Jerzy Zieliński i Krzysztof Budzyła - dodaje.
Ryszard Brandt przypomina, że na 31 zawodników w kadrze aż 22 było wychowankami Wdy. - Pomimo wciąż słabej bazy szkoleniowej dla młodzieży ten wynik może świadczyć o dobrej pracy z młodzieżą i o tym, że w Świeciu nigdy nie brakowało bardzo zdolnych młodych kandydatów na dobrych piłkarzy. Niestety, moim zdaniem ten duży młodzieżowy potencjał w Świeciu nie został należycie wykorzystany - ocenia.
Według niego Celulozę, trenera i zawodników było na to stać, ale działacze nie byli przygotowani od strony organizacyjnej. - Największym mankamentem, był właśnie brak dobrej bazy szkoleniowej i socjalnej dla młodzieży - twierdzi. - Ponad 20 lat bezskutecznie o nią walczyłem. Jedyną satysfakcją z moich starań i próśb o polepszenie warunków pracy dla młodzieży we Wdzie było zainstalowanie oświetlenia na bocznej płycie w drugiej połowie lat 70. Gdybyśmy mieli takie warunki finansowe, jakie miała Wda w latach 80. i 90., oraz taką doskonałą bazę szkoleniową i socjalną, jaką mają piłkarze dzisiaj, to nasze marzenia o grze w II lidze mogły się spełnić - podkreśla.
Nie sposób też nie docenić ówczesnego strategicznego sponsora klubu, jakim były Zakłady Celulozy i Papieru w Świeciu. - Zawdzięczaliśmy to przede wszystkim zmieniającym się przez te lata naczelnym dyrektorom, wspaniałym ludziom i wielkim sympatykom prawdziwego, czystego sportu - zaznacza Brandt. - Należy tu wymienić Andrzeja Olszewskiego, Michała Kempę, Jana Krzyżowskiego, Eugeniusza Olczaka i przede wszystkim Leopolda Garbacza - najlepszego człowieka, jakiego poznałem w Świeciu i któremu wiele zawdzięczam. Korzystając z okazji, w imieniu własnym i wszystkich moich licznych kolegów z byłej drużyny piłkarskiej ZKS Wda, tym wyżej wymienionym wielkim ludziom za wszystko co dla nas dobrego zrobili serdecznie dziękuję - dodaje.
W lipcu 1977 r. z Wdy odchodzi kolejny bardzo dobry napastnik Ryszard Niewiadomski. - Zostaje "porwany" przez już II-ligowy BKS Bydgoszcz. A po sezonie 1977/78 następuje reorganizacja w III lidze - przypomina Ryszard Brandt.
JAK