„Czas Świecia”: Kiedy kobiety zaczęły krzyżować rękawice w ringu?
Leszek Piotrowski: Boks kobiet został uznany jako dyscyplina sportowa w 2000 roku, a ja w tym roku zostałem powołany na trenera kadry narodowej. W 2001 roku był pierwszy start w Mistrzostwach Świata w USA, gdzie uczestniczyła zawodniczka Wdy Świecie Magdalena Kozłowska. Przegrała w ćwierćfinale z Turczynką. To był pierwszy start Polski w tak wysokiej rangi imprezie. Zaczęły się poważne zawody i wyzwania dla boksu kobiecego.W 2004 roku, jak zdobyliśmy pierwsze medale na mistrzostwach Europy, dwa srebra Karoliny Michalczuk i Karoliny Łukasik, ministerstwo zaczęło nas dotować na 2005 rok. Od tego roku systematycznie ta dotacja się zwiększała, bo wyniki nasze były coraz lepsze. Tak zaczęliśmy się rozwijać. Zawody, starty w różnych imprezach międzynarodowych, poprzez mistrzostwa Europy i świata. 2005 był bardzo dobrym rokiem, zdobyliśmy dwa złote medale mistrzostw Europy, dwa srebrne oraz dwa brązowe. Zajęliśmy drugie miejsce drużynowo w Europie na 28 państw startujących, to bardzo wysoka pozycja. Od tamtego roku Polski boks kobiecy nie schodzi z czołówki europejskiego i światowego boksu.
Ile czasu upłynęło, zanim boks kobiet został uznany za dyscyplinę olimpijską?
- Od 2001 roku byłem członkiem Komisji Europejskiej, wtedy były czynione starania i składane wnioski do komisji o zatwierdzenie boksu kobiecego na IO. Odpowiedź o zakwalifikowaniu kobiet na igrzyska padła 17 sierpnia w 2009 roku. Wtedy zostało ogłoszone komunikatem MKOL, że boks kobiet jest sportem olimpijskim. Zaczęła się batalia wszystkich państw biorących udział w przygotowaniach do igrzysk olimpijskich, tak samo w Polsce. W 2009 roku zostałem trenerem kadry olimpijskiej. Dziś moje podopieczne są w rankingu światowym od 4. do 7. miejsca w poszczególnych wagach. Siedem zawodniczek jest klasyfikowanych na czołowych lokatach i liczymy na to, że te lokaty będą potwierdzeniem występu naszych zawodniczek na igrzyskach olimpijskich. W IO 2012 kobiety będą rywalizowały w trzech kategoriach wagowych: 51 kg, 60 kg i 75 kg. W styczniu 2011 r. zostałem włączony do władz światowych boksu amatorskiego, gdzie też czyniłem starania, aby na przyszłej olimpiadzie nie było tylko trzech kategorii wagowych, ale osiem.
Jak wyglądał rok 2011 pod względem przygotowań do IO?
- Uważam, że w tym roku było najgorzej. Otrzymaliśmy małą dotację ze względu na to, że boks męski był też objęty przygotowaniami do olimpiady. Musieliśmy się podzielić finansami i mieliśmy tylko 17 dni szkolenia, jest to bardzo mało. Dodatkowe środki na rozwój boksu kobiecego otrzymałem z ministerstwa, które popiera to, że boks jest dyscypliną, z którą wiążą się nadzieje na medal olimpijski.
Jak Polki wypadły na ostatnich mistrzostwach świata w Bridgetown?
- Zawodniczki z barbadoskiego czempionatu wróciły z dwoma brązowymi krążkami - Karolina Michalczuk w wadze 54 kg oraz Karolina Graczyk w olimpijskiej wadze 60 kg. Olimpiada to dla nas główny cel. Mamy jeszcze trochę czasu do eliminacji i jeśli go dobrze wykorzystamy, to jestem spokojny o nasz udział w igrzyskach w Londynie.
Kto jest brany pod uwagę do startu w IO?
- Dwie zawodniczki w wadze 51 kg Karolina Michalczuk (Paco Lublin) oraz Sandra Drabik (Boxing Kielce) będą rywalizowały ze sobą i kto wygra, będzie reprezentował barwy kraju w mistrzostwach świata do eliminacji IO. W drugiej kategorii wagowej 60 kg mamy trzy zawodniczki, jest to Karolina Graczyk (niezrzeszona), Magdalena Stelmach (UKS Carbo Gliwice) oraz Oliwia Łuczak (Wda Świecie), która również potwierdziła swój akces wystąpienia. Oliwia ma predyspozycje, zobaczymy, jak będzie z wagą, ale zawodniczka może się ubiegać o wyjazd na mistrzostwa świata i o paszport olimpijski. W kategorii wagowej 75 kg rywalizować ze sobą będą również trzy zawodniczki Lidia Fidura (UKS Carbo Gliwice), Katarzyna Furmaniak (UKS Siedlce) oraz Beata Leśnik (Jaspol Nowy Sącz).
Jako trener prowadził pan zajęcia bokserskie również z mężczyznami, jaka jest różnica w pracy z kobietami, a mężczyznami?
- Jest bardzo duża różnica, mentalnie, zaangażowaniem w trening, a szczególnie w psychologii. Praca z kobietami jest dużo cięższa pod względem psychologicznym, a za to dużo łatwiej pod względem wykonania zadania, nie obijają się na treningach, pracują aktywnie, na maksimum swoich możliwości. Sprawa psychiki kobiet jest tematem bardzo ciężkim. Jak ktoś ma żonę i dzieci, to będzie wiedział, jak pracuje się z kobietą i trenuje, tylko kawaler może nie wiedzieć.
Kiedy zaczynają się eliminacje do IO?
- Eliminacje to mistrzostwa świata, które trwają od 21 maja do 3 czerwca. Po 3 czerwca wracamy, mamy zgrupowanie lecznicze i zaczynamy tok przygotowywania do olimpiady. Osiem zawodniczek w każdej wadze (51 kg, 60 kg, 75 kg) z całego świata kwalifikuje się na olimpiadę - cztery medalistki i cztery ćwierćfinalistki. Każdy kontynent ma przydzieloną ilość zawodniczek. Europa ma najwięcej, bo aż cztery zawodniczki w każdej wadze. Polki na największych imprezach zajmowały trzecie, czwarte miejsca. Z tego rankingu można wnioskować, że jest odzwierciedleniem poziomu naszych zawodniczek, które moim zdaniem powinny się zakwalifikować.
Jakie jest nastawienie zawodniczek do faktu, że boks stał się dyscypliną olimpijską? Czy woda sodowa nie uderza im do głowy?
- Przez to, że boks kobiet stał się dyscypliną olimpijską, są większe pieniądze. Zawodniczki otrzymują za każdy dzień zgrupowania pewną kwotę pieniężną (ok. 100 zł), a zgrupowanie trwa około dziesięciu dni. Ma to wpływ na podejście zawodniczek, dlatego ciężko się pracuje pod względem psychologicznym. To jest czynnik, który nie wybija dziewczyn z rytmu, tylko mobilizuje, tworzą się takie zadrażnienia między zawodniczkami, atmosfera robi się napięta i nieprzyjemna. Jest większa rywalizacja i złośliwość, ale to trzeba opanować i staramy się to robić wspólnie z trenerami i psychologiem sportowym, na dzień dzisiejszy powiedziałbym, że się to udaje.
Jak podopieczne trenera wypadają na tle boksu męskiego?
- Nie porównywałbym tego tak. My zdobyliśmy do tej pory 108 medali mistrzostw Europy i świata, natomiast panowie mają na swoim koncie trzy. Dziewczyny bardzo dużo medali zdobywają na imprezach międzynarodowych i w rankingu światowym, dlatego są wysoko. Stają na najwyższych stopniach podium. Dla mnie przypieczętowaniem tych wyników i mojej pracy będzie krążek olimpijski.
Czy to prawda, że Piotrowski po igrzyskach olimpijskich rezygnuje z funkcji trenera kadry narodowej i olimpijskiej?
- Uważam, że 11 lat pracy z kadrą narodową i trzy lata z kadrą olimpijską to wystarczy. W Świeciu dalej trzeba pracować nad młodzieżą, z którą 15 lat się pracowało. Były wyniki sportowe i są dalej, ale trzeba rozkręcić i zmotywować świecką młodzież. Po olimpiadzie prawdopodobnie definitywnie zakończę pracę z kadrą, ze względu na swoje zdrowie, które muszę oszczędzać po wypadku. Zawsze jednak będę udzielał się w boksie i uważam, że praca na hali we Wdzie to będzie kontynuacja tego, co całe życie robiłem. Poza tym trzeba dać innym się wykazać, bo każdy mówi, że to jest tak łatwo. Niech każdy popracuje i wtedy porównamy wyniki szkolenia.
Narażając swoje zdrowie, nadal pan pracuje...
- Narażając, to prawda, ale jeżeli ktoś coś lubi, to robi to z pasją. Nie można przewidzieć tego, co nam się może stać. Wytrwale chcę doprowadzić to, co zacząłem, do końca, do tego, o czym marzę, do medalu olimpijskiego. 12 lat ciężko się nam pracowało. Na 360 dni byłem 50-90 dni w domu.
Co na to rodzina?
- Rodzina toleruje to jeszcze, dlatego tak wysoko doszedłem. Pomagała mi, wspierała mnie w dążeniu do celu. Żona wraz z dziećmi pomogła mi przejść te najgorsze etapy, jakie były, a szczególnie te ostatnie po urazach ścięgna Achillesa i zakrzepach. Ta zakrzepica będzie się trzymała dość długo. Ostatnie diagnozy wskazały na to, że jest to bardzo ciężka choroba. Tę chorobę można jeszcze pokonać, jeśli będzie silna wola, chęć przezwyciężenia, a ja taką wolę mam. Jak mi się uda, to najprawdopodobniej w sierpniu będzie już po chorobie, trzeba się trochę jeszcze przemęczyć.
Dziękuję za rozmowę i życzę zdrowia.JK











