Sport

Paweł jeden z najlepszych

rydzek
18.01.2012 11:59
A A A Drukuj
Wychowanek "Siódemki" Paweł Paczkowski (rozgrywający Orlen Wisły Płock) znalazł się wśród 27 najlepszych szczypiornistów z całego kraju. Niestety, trener reprezentacji polskich szczypiornistów Bogdan Wenta zmniejszył skład kadry do 19 zawodników (od 2 stycznia znajdują się na konsultacji w Legionowie). Wśród nich zabrakło świecianina Pawła Paczkowskiego, który znalazł się na liście rezerwowych razem z ośmioma innymi graczami.

 

„CZAS ŚWIECIA”: Jesteś jednym z 27 najlepszych szczypiornistów, czy jesteś zawiedziony, że nie znalazłeś się wśród tych 19 zawodników?
PAWEŁ PACZKOWSKI: To, że jestem wśród tych najlepszych dwudziestu siedmiu, to już jest dla mnie bardzo duży sukces. Spodziewałem się, że trener kadry nie powoła mnie do tej dziewiętnastki. Jestem najmłodszym zawodnikiem, tam znaleźli się dużo starsi i bardziej doświadczeni ode mnie.
Kiedy rozpocząłeś swoją karierę z piłką ręczną?
- Swoją przygodę zacząłem w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Z tego, co wyliczyłem, mija już jedenaście lat, odkąd zacząłem grać. Najdłużej grałem w Świeciu w UKS „Siódemka”, w Płocku jestem dopiero trzeci rok.
Dlaczego akurat piłka ręczna?
- Właściwie nie wiem. Na początku trenowałem tenis ziemny, później koszykówkę, a potem tak wyszło, że trener Zbigniew Myrda wraz z moim tatą Mirosławem Paczkowskim namówili mnie, żebym przyszedł do nich, bo prowadzili od jakiegoś czasu treningi piłki ręcznej. Spodobało mi się i tak już zostało do dzisiaj.
Jak to się stało, że powędrowałeś aż do Orlenu Wisły Płock?
- Byliśmy z drużyną ze Świecia na turnieju w Puławach. Tam zauważył, jak gram, trener Noch, który polecił mnie dyrektorowi Wisły Płock Markowi Witkowskiemu. Marek Witkowski przyjechał kiedyś do Świecia na turniej i najwidoczniej spodobało mu się, jak gram. Podpisałem z nim kontrakt, który obowiązuje do 2014 roku. Otrzymuję stypendium, z którego się utrzymuję. Mieszkam w internacie, chodzę do trzeciej klasy liceum i teraz będę pisać maturę.
Jak poszła matura próbna?
- Zdałem, ale nie jestem zadowolony z polskiego. Z wyniku matematyki i angielskiego jestem usatysfakcjonowany. To próba, wiec zbytnio się nią nie przejmuję.
Jak udaje ci się pogodzić naukę ze sportem?
- No jest sporo nauki i ciężko mi ją pogodzić z treningami. Szczególnie matematykę, z której muszę brać dwa razy w tygodniu korepetycje. Mam mało czasu dla siebie, szkoła, potem na trening, korepetycje, czasami jestem naprawdę bardzo zmęczony. Nie mam dziewczyny ani czasu na życie prywatne.
Jakie plany po maturze, studia?
- Myślę nad różnymi studiami, ale ciężko wybrać jakiś dodatkowy przedmiot na tej maturze. Myślałem o psychologii, o filozofii, ale jeszcze sam nie wiem. Jeżeli już, to kierunek humanistyczny, nie chcę iść na AWF.
Czy masz czasem ochotę zrezygnować z piłki ręcznej, pytam o wypalenie?
- Troszeczkę tak, przerwa świąteczna pozwoliła mi psychicznie troszkę odpocząć. Od 2 stycznia jestem na zgrupowaniu kadry młodzieżowej w Płocku, gdzie zagramy dwa mecze z Duńczykami. To bardzo silny przeciwnik, mistrzowie europy i brązowi medaliści mistrzostw świata.
Czy tęsknisz za Świeciem i wracasz do niego chętnie?
- Oczywiście, bardzo tęsknię, to moje ulubione miasto. Świecie jest najpiękniejszym miastem na świecie. Z wielką chęcią tu wracam i spotykam się ze znajomymi i z rodziną.
Jak spędzasz swój wolny czas?
- W Płocku mam wąską grupę znajomych, z którymi się spotykam, wychodzimy do jakiegoś klubu, obejrzeć jakiś mecz, czasem idziemy do kina. Jak jestem w Świeciu, to tak samo idziemy do pubu porozmawiać, powspominać, dowiedzieć się, co u kogo słychać, jest nawet piwko, ale w ograniczonych ilościach. Gdy siedzę z rodziną w domu, oglądamy jakiś dobry film czy po prostu dyskutujemy.
Jakie są twoje marzenia?
- Nie mam specjalnych marzeń, nigdy o tym nie myślałem. Chciałbym nigdy nie marzyć, nie myśleć o tym, co będzie w przyszłości, żyć spokojnym życiem. Bez zbytnich szaleństw i problemów.
Czy chciałbyś być w przyszłości trenerem?
- Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia. Czasami nad tym myślę, ale mam nadzieję, że moja kariera będzie trwała jak najdłużej, że jeszcze spokojnie 15 lat pogram. Boję się tego, że po tych latach będę miał dosyć piłki ręcznej i będę się chciał zająć czymś innym. Choć może być też tak, że trenerka będzie do mnie ciągnęła, bo nie będzie łatwo się rozstać z tym sportem.
Jak minęły święta?
- Spędziłem je w Świeciu, w rodzinnym gronie. Troszeczkę pogoda zawiodła wszystkich, nie było śniegu, który jest bardzo istotny.
Czy tata jest dla ciebie autorytetem?
- Na pewno tata mnie dużo nauczył i zawdzięczam mu prawie wszystko. Spod jego i pana Myrdy skrzydełek wyrosłem. Oni obaj byli trenerami moimi i drużyny świeckiej. Tata zawsze w domu udzielał mi rad, co powinienem robić na boisku i w życiu. Zawsze w głowie mi świta to, co mówili mi rodzice, czym powinienem się kierować w życiu.
Czy rodzice są z ciebie dumni?
- Na pewno, wydaje mi się, że są dumni. Ja jeszcze twierdzę, że nie ma z czego. Mimo że jestem wśród 27 kadrowiczów, dużo jest jeszcze przede mną do zrobienia. Można jeszcze być w tej wąskiej kadrze, w tej czternastce. Można być w siódemce, można być w niej kluczowym zawodnikiem. Moim celem jest kiedyś być w tej czternastce. Jestem najmłodszym zawodnikiem (18 lat), także wszystko jeszcze przede mną. Mogę tyle jeszcze w życiu osiągnąć, tyle zepsuć, że to jest niepojęte.
Czy jest na świecie zawodnik, któremu chciałbyś dorównać?
- Tak, Marcin Lijewski gra w HSV Hamburg, na jego poziomie chciałbym kiedyś grać. To jeden z najlepszych zawodników na świecie na pozycji rozgrywającego.
Jak się czujesz, będąc w tej czołówce? To ogromne wyróżnienie dla Świecia mieć taki skarb.
- Fajnie jest być w reprezentacji Polski, móc się zmierzyć z najlepszymi na świecie w tej lidze mistrzów, zobaczyć ich na żywo. Jeszcze kilka lat temu tylko w telewizji mogłem ich zobaczyć, a już nie mówię o tym, żeby się z nimi zmierzyć czy rzucić bramkę najlepszemu bramkarzowi na świecie.
Co udało ci się zwiedzić i gdzie najbardziej ci się podobało?
- Przez całe moje życie udało mi się już być w bardzo ciekawych miejscach. Zwiedziłem już Rumunię, Macedonię, Słowenię, Niemcy, Rosję, Szwajcarię, Francję, Szwecję, no trochę już zobaczyłem. Najbardziej spodobała mi się Szwecja i Czarna Góra. Ich architektura przykuła moją uwagę, no i blondynki jeszcze...
Jaki jest twój cel?
- Zostać na tym samym poziomie, na którym jestem, żeby nie schodzić w dół, tylko brnąć cały czas w górę. Chcę się rozwijać i być z dnia na dzień coraz lepszy.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Jagoda Karge

„CZAS ŚWIECIA”: Jesteś jednym z 27 najlepszych szczypiornistów, czy jesteś zawiedziony, że nie znalazłeś się wśród tych 19 zawodników?

PAWEŁ PACZKOWSKI: To, że jestem wśród tych najlepszych dwudziestu siedmiu, to już jest dla mnie bardzo duży sukces. Spodziewałem się, że trener kadry nie powoła mnie do tej dziewiętnastki. Jestem najmłodszym zawodnikiem, tam znaleźli się dużo starsi i bardziej doświadczeni ode mnie.

Kiedy rozpocząłeś swoją karierę z piłką ręczną?

- Swoją przygodę zacząłem w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Z tego, co wyliczyłem, mija już jedenaście lat, odkąd zacząłem grać. Najdłużej grałem w Świeciu w UKS „Siódemka”, w Płocku jestem dopiero trzeci rok.

Dlaczego akurat piłka ręczna?

- Właściwie nie wiem. Na początku trenowałem tenis ziemny, później koszykówkę, a potem tak wyszło, że trener Zbigniew Myrda wraz z moim tatą Mirosławem Paczkowskim namówili mnie, żebym przyszedł do nich, bo prowadzili od jakiegoś czasu treningi piłki ręcznej. Spodobało mi się i tak już zostało do dzisiaj.

Jak to się stało, że powędrowałeś aż do Orlenu Wisły Płock?

- Byliśmy z drużyną ze Świecia na turnieju w Puławach. Tam zauważył, jak gram, trener Noch, który polecił mnie dyrektorowi Wisły Płock Markowi Witkowskiemu. Marek Witkowski przyjechał kiedyś do Świecia na turniej i najwidoczniej spodobało mu się, jak gram. Podpisałem z nim kontrakt, który obowiązuje do 2014 roku. Otrzymuję stypendium, z którego się utrzymuję. Mieszkam w internacie, chodzę do trzeciej klasy liceum i teraz będę pisać maturę.

Jak poszła matura próbna?

- Zdałem, ale nie jestem zadowolony z polskiego. Z wyniku matematyki i angielskiego jestem usatysfakcjonowany. To próba, wiec zbytnio się nią nie przejmuję.

Jak udaje ci się pogodzić naukę ze sportem?

- No jest sporo nauki i ciężko mi ją pogodzić z treningami. Szczególnie matematykę, z której muszę brać dwa razy w tygodniu korepetycje. Mam mało czasu dla siebie, szkoła, potem na trening, korepetycje, czasami jestem naprawdę bardzo zmęczony. Nie mam dziewczyny ani czasu na życie prywatne.

Jakie plany po maturze, studia?

- Myślę nad różnymi studiami, ale ciężko wybrać jakiś dodatkowy przedmiot na tej maturze. Myślałem o psychologii, o filozofii, ale jeszcze sam nie wiem. Jeżeli już, to kierunek humanistyczny, nie chcę iść na AWF.

Czy masz czasem ochotę zrezygnować z piłki ręcznej, pytam o wypalenie?

- Troszeczkę tak, przerwa świąteczna pozwoliła mi psychicznie troszkę odpocząć. Od 2 stycznia jestem na zgrupowaniu kadry młodzieżowej w Płocku, gdzie zagramy dwa mecze z Duńczykami. To bardzo silny przeciwnik, mistrzowie europy i brązowi medaliści mistrzostw świata.

Czy tęsknisz za Świeciem i wracasz do niego chętnie?

- Oczywiście, bardzo tęsknię, to moje ulubione miasto. Świecie jest najpiękniejszym miastem na świecie. Z wielką chęcią tu wracam i spotykam się ze znajomymi i z rodziną.

Jak spędzasz swój wolny czas?

- W Płocku mam wąską grupę znajomych, z którymi się spotykam, wychodzimy do jakiegoś klubu, obejrzeć jakiś mecz, czasem idziemy do kina. Jak jestem w Świeciu, to tak samo idziemy do pubu porozmawiać, powspominać, dowiedzieć się, co u kogo słychać, jest nawet piwko, ale w ograniczonych ilościach. Gdy siedzę z rodziną w domu, oglądamy jakiś dobry film czy po prostu dyskutujemy.

Jakie są twoje marzenia?

- Nie mam specjalnych marzeń, nigdy o tym nie myślałem. Chciałbym nigdy nie marzyć, nie myśleć o tym, co będzie w przyszłości, żyć spokojnym życiem. Bez zbytnich szaleństw i problemów.

Czy chciałbyś być w przyszłości trenerem?

- Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia. Czasami nad tym myślę, ale mam nadzieję, że moja kariera będzie trwała jak najdłużej, że jeszcze spokojnie 15 lat pogram. Boję się tego, że po tych latach będę miał dosyć piłki ręcznej i będę się chciał zająć czymś innym. Choć może być też tak, że trenerka będzie do mnie ciągnęła, bo nie będzie łatwo się rozstać z tym sportem.

Jak minęły święta?

- Spędziłem je w Świeciu, w rodzinnym gronie. Troszeczkę pogoda zawiodła wszystkich, nie było śniegu, który jest bardzo istotny.

Czy tata jest dla ciebie autorytetem?

- Na pewno tata mnie dużo nauczył i zawdzięczam mu prawie wszystko. Spod jego i pana Myrdy skrzydełek wyrosłem. Oni obaj byli trenerami moimi i drużyny świeckiej. Tata zawsze w domu udzielał mi rad, co powinienem robić na boisku i w życiu. Zawsze w głowie mi świta to, co mówili mi rodzice, czym powinienem się kierować w życiu.

Czy rodzice są z ciebie dumni?

- Na pewno, wydaje mi się, że są dumni. Ja jeszcze twierdzę, że nie ma z czego. Mimo że jestem wśród 27 kadrowiczów, dużo jest jeszcze przede mną do zrobienia. Można jeszcze być w tej wąskiej kadrze, w tej czternastce. Można być w siódemce, można być w niej kluczowym zawodnikiem. Moim celem jest kiedyś być w tej czternastce. Jestem najmłodszym zawodnikiem (18 lat), także wszystko jeszcze przede mną. Mogę tyle jeszcze w życiu osiągnąć, tyle zepsuć, że to jest niepojęte

.Czy jest na świecie zawodnik, któremu chciałbyś dorównać?

- Tak, Marcin Lijewski gra w HSV Hamburg, na jego poziomie chciałbym kiedyś grać. To jeden z najlepszych zawodników na świecie na pozycji rozgrywającego.

Jak się czujesz, będąc w tej czołówce? To ogromne wyróżnienie dla Świecia mieć taki skarb.

- Fajnie jest być w reprezentacji Polski, móc się zmierzyć z najlepszymi na świecie w tej lidze mistrzów, zobaczyć ich na żywo. Jeszcze kilka lat temu tylko w telewizji mogłem ich zobaczyć, a już nie mówię o tym, żeby się z nimi zmierzyć czy rzucić bramkę najlepszemu bramkarzowi na świecie.

Co udało ci się zwiedzić i gdzie najbardziej ci się podobało?

- Przez całe moje życie udało mi się już być w bardzo ciekawych miejscach. Zwiedziłem już Rumunię, Macedonię, Słowenię, Niemcy, Rosję, Szwajcarię, Francję, Szwecję, no trochę już zobaczyłem. Najbardziej spodobała mi się Szwecja i Czarna Góra. Ich architektura przykuła moją uwagę, no i blondynki jeszcze...

Jaki jest twój cel?

- Zostać na tym samym poziomie, na którym jestem, żeby nie schodzić w dół, tylko brnąć cały czas w górę. Chcę się rozwijać i być z dnia na dzień coraz lepszy.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Jagoda Karge

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: