Szymon polata z Czepielą

rydzek
13.06.2018 16:55
A A A
Dorota Pikuła-Konieczka (pierwsza z prawej), mimo że zajęła trzecie miejsce, nie jest do końca zadowolona ze swojego startu, bo przespała moment walki o zwycięstwo w kategorii, przegrywając minimalnie na linii mety

Dorota Pikuła-Konieczka (pierwsza z prawej), mimo że zajęła trzecie miejsce, nie jest do końca zadowolona ze swojego startu, bo przespała moment walki o zwycięstwo w kategorii, przegrywając minimalnie na linii mety (Fot. Nadesłane)

Bardzo dobry występ zanotował Szymon Kufel, reprezentujący LUKS Olimp Jeżewo K2 Świecie, w polskiej edycji wyścigu Grand Fondo New York. W minioną niedzielę impreza ta po raz pierwszy zagościła w Polsce

Gran Fondo New York to globalny cykl zawodów kolarskich dla amatorów. To jednodniowy klasyk, którego motto brzmi "zostań profesjonalistą na jeden dzień". Centralnym punktem serii są zawody w Nowym Jorku, podczas których zawodnicy rywalizują na 100-milowej trasie prowadzącej do Bear Mountain. Zawody te pełnią rolę mistrzostw świata GFNY.
W niedzielę prestiżowa impreza po raz pierwszy zagościła w Polsce, w Gdyni. Uczestnicy do wyboru mieli dwie trasy: 80 km i 136 km. Obie zostały poprowadzone po Kaszubach na terenie powiatów wejherowskiego i kartuskiego. Start i meta zlokalizowane zostały na skwerze Kościuszki. W zmaganiach, oprócz Polaków, udział wzięli kolarze z Irlandii, Portugalii, Szwecji, Stanów Zjednoczonych, Meksyku, Chile, a nawet Korei Południowej i Nowej Zelandii. Ambasadorem zawodów był Zenon Jaskuła, wicemistrz olimpijski z Seulu.
W tej doborowej stawce pojawił się Szymon Kufel, jeżdżący w barwach LUKS Olimp Jeżewo K2 Świecie. W wyścigu głównym zacięta rywalizacja trwała od samego początku. Początkowo na czele uformowała się grupa ponad dwudziestu kolarzy. W tej grupie jechał również olimpijczyk z Sydney Piotr Wadecki. Jeszcze przed połową dystansu od peletonu odłączyła się grupa około dziesięciu zawodników, a następnie nastąpił decydujący o losach wyścigu atak, po którym na czele znalazła się czteroosobowa ucieczka. Na finiszu prowadzącym przez Skwer Kościuszki rywalizacja o zwycięstwo w pierwszej edycji GFNY Gdynia rozegrała się pomiędzy trzema kolarzami. Jako pierwszy na mecie zameldował się Tobiasz Kulikowski z Gdyni z czasem 03:28,20. Jako drugi linię mety przejechał Nestor Salinas z Chile, a podium uzupełnił nasz reprezentant Szymon Kufel. Był on również pierwszym zawodnikiem, który dotarł do premii górskiej Red Bull, zlokalizowanej w Pomieczyńskiej Hucie (245 m n.p.m.) W nagrodę czeka go lot akrobatyczny z Łukaszem Czepielą, jedynym polskim pilotem startującym w renomowanych zawodach lotniczych Red Bull Air Race. - Szymon tym samym potwierdził swoje znakomite przygotowanie do sezonu - komentuje szef grupy LUKS Olimp Jeżewo K2 Świecie Karol Olszewski. - Niewiele zabrakło mu do wygrania wyścigu. W finałowej rozgrywce skurcze nie pozwoliły mu sięgnąć po laur zwycięstwa, o którym Szymon marzył przed startem. Ale cała drużyna trzymała kciuki - zapewnia.
Dzień wcześniej jeżewsko-świecka grupa ścigała się w Lang Team Race w Gdańsku - Nasi zawodnicy rywalizowali na trasie wyścigu organizowanego przez Czesława Langa pomiędzy Gdańskiem a obwodnicą - wyjaśnia Olszewski. - 51 kilometrowa trasa była niby płaska i szeroka, a wyszło 443 m przewyższenia. Startowaliśmy w grupach, w kategoriach wiekowych, co pozwoliło na kontrolowanie pozycji. Najlepszym wynikiem popisała się znowu Dorota Pikuła-Konieczka, zajmując piąte miejsce open wśród kobiet i trzecie w swojej kategorii wiekowej. Sama zawodniczka jest niezadowolona, bo przespała moment walki o zwycięstwo w kategorii, przegrywając minimalnie na linii mety - dodaje.
W kategorii M3 na tym samym dystansie wystartowali Karol Olszewski i Adam Zaleski. Po pierwszym podjeździe i silnych atakach czołówki grupa się mocno podzieliła. Od wszystkich oderwał się jeden zawodnik, mistrz Polski w jeździe na czas, którego próbował gonić Karol wraz z sześcioma innymi zawodnikami. Adam został w drugiej grupie. Na finiszu Karol został zamknięty przy bandzie i mimo siły, dla bezpieczeństwa, nie mógł zająć pozycji na pudle. Ostatecznie był on 26 open i piąty w kategorii M3, Adam Zaleski ukończył wyścig na 58 miejscu open i 18 w M3. - Dziękujemy Jolancie Zaleskiej za kibicowanie i zdjęcia - podkreśla Karol Olszewski. JAK

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX