Placówka powstała w 1946 r., bo po wojnie było mnóstwo sierot, którym trzeba było zapewnić dom. - Od tego czasu wiele się zmieniło, ale takie ośrodki jak nasz nadal są potrzebne - mówiła na otwarciu Violetta Antkowska, dyrektor Domu Dziecka w Bąkowie.
Uroczyści rozpoczęto od mszy św. w kościele w Płochocinie. Potem wszyscy goście udali się do GOKPiR w Warlubiu, gdzie zorganizowano część artystyczną, w której uczestniczyli wychowankowie domu. Zanim jednak do występów doszło, były gorące powitania, podziękowania i wręczenie prezentów dla placówki. Były w nich koce, słodycze, trampoliny. A wójt Krzysztof Michalak zobowiązał się, że położy fragment nawierzchni asfaltowej od głównej drogi aż do domu.
Dyrektor Antkowska wszystkim gorąco dziękowała, szczególnie wieloletnim pracownikom Alicji Piaseckiej, Szymonowi Szpajdzie i Jarosławowi Jeneralskiemu. Część z tych osób przepracowała w Bąkowie 30 i 25 lat.
Na sali w Warlubiu zgromadzili się nie tylko obecni pracownicy Domu Dziecka, ale również ci, którzy odeszli na emeryturę.
Przyjechali też dawni wychowankowie, często z własnymi dziećmi. Co rusz ktoś na kogoś wpadał, ściskał, rozmawiał, robił zdjęcia.
Po oficjalnych prezentacjach przyszedł czas chwilę wspomnień, światło przyciemniono i na telebimie pojawiły się zdjęcia z przeszłości placówki.
Choć prezentacja trwała ponad pół godziny, nikt się nie nudził. Było trochę archiwalnych fotografii z początków istnienia domu w Bąkowie i prac przy jego remoncie.
Najwięcej było jednak ujęć obrazujących życie codzienne jego wychowanków - urodziny, pierwsze komunie św., wycieczki, bale, spacery w urokliwym parku otaczającym dom.
Potem scenę opanowali wychowankowie domu, którzy śpiewali, tańczyli, recytowali. Duży wkład w ich przygotowanie włożyła Monika Kijewska, nauczycielka ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego z Warlubia, gdzie uczy się część dzieci z Bąkowa, która wspólnie z nimi śpiewała.
W części artystycznej wystąpili m.in.: Damian Bugała, Weronika Orłowska, Anna Roloff, Paulina Górniak, Natalia Górniak, Weronika Krawczyńska, Karolina Taflińska, Patrycja Płocińska, Paulina Sinoradzka, Anna Kośmińska, Arleta Kłoda, Wioletta Samulewska, a także Kacper, Marcel, Tobiasz, Mateusz i Natalka.
Przy piosence "List do M" w wykonaniu Damiana Bugały wielu osobom zakręciła się łezka w oku.
Po występach część gości udała się do restauracji na obiad, ale większość pojechała do Bąkowa na wspólny piknik.
Tam było też więcej czasu na wspólne rozmowy i wspomnienia. Magdalena Gozdek na uroczystość do Bąkowa przyjechała z Warszawy, gdzie obecnie mieszka i ma rodzinę.
- Do Domu Dziecka trafiłam, gdy moja mama zmarła, a tata został sam z piątką dzieci - opowiada pani Magda. - Nie dał rady zająć się nami, również ze względów finansowych, dlatego z rodzeństwem musieliśmy zamieszkać w Bąkowie. Były lepsze i gorsze dni. Do tej pory jestem wdzięczna dyrektor Antkowskiej, że pozwoliła mojemu ojcu spędzać Wigilię wspólnie z nami w Bąkowie. On był jednym z nielicznych rodziców, którzy odwiedzali tu dzieci. W pamięci pozostanie smak przepysznego zapiekanego ryżu z jabłkami. Kontakt z Bąkowem nadal mam, nie odwiedzam domu tylko z okazji jubileuszu, ale gdy jestem gdzieś w pobliżu. Zawsze witają mnie tu serdecznie, można pogadać z wychowawcami, oni nadal interesują się naszym losem i to jest bardzo miłe - dodaje.
Dzieciństwo w Bąkowie spędziła również Marzena Liszewska, obecnie mieszkanka gminy Osie.
- U mnie historia jest podobna - mówi. - Zmarła mi mama, tata nie radził sobie z tą sytuacją i zaczął pić alkohol. Dom Dziecka kojarzy mi się zarówno z dobrymi, jak i złymi wspomnieniami, w końcu byłam nastolatką, buntowałam się. Zdarzały się ucieczki, ale pamiętam ogromną wyrozumiałość wychowawców, którzy przejmowali się nami.
KAR

Placówka powstała w 1946 r., bo po wojnie było mnóstwo sierot, którym trzeba było zapewnić dom. - Od tego czasu wiele się zmieniło, ale takie ośrodki jak nasz nadal są potrzebne - mówiła na otwarciu Violetta Antkowska, dyrektor Domu Dziecka w Bąkowie.Uroczyści rozpoczęto od mszy św. w kościele w Płochocinie. Potem wszyscy goście udali się do GOKPiR w Warlubiu, gdzie zorganizowano część artystyczną, w której uczestniczyli wychowankowie domu. Zanim jednak do występów doszło, były gorące powitania, podziękowania i wręczenie prezentów dla placówki. Były w nich koce, słodycze, trampoliny. A wójt Krzysztof Michalak zobowiązał się, że położy fragment nawierzchni asfaltowej od głównej drogi aż do domu. Dyrektor Antkowska wszystkim gorąco dziękowała, szczególnie wieloletnim pracownikom Alicji Piaseckiej, Szymonowi Szpajdzie i Jarosławowi Jeneralskiemu. Część z tych osób przepracowała w Bąkowie 30 i 25 lat. Na sali w Warlubiu zgromadzili się nie tylko obecni pracownicy Domu Dziecka, ale również ci, którzy odeszli na emeryturę. Przyjechali też dawni wychowankowie, często z własnymi dziećmi. Co rusz ktoś na kogoś wpadał, ściskał, rozmawiał, robił zdjęcia.Po oficjalnych prezentacjach przyszedł czas chwilę wspomnień, światło przyciemniono i na telebimie pojawiły się zdjęcia z przeszłości placówki. Choć prezentacja trwała ponad pół godziny, nikt się nie nudził. Było trochę archiwalnych fotografii z początków istnienia domu w Bąkowie i prac przy jego remoncie. Najwięcej było jednak ujęć obrazujących życie codzienne jego wychowanków - urodziny, pierwsze komunie św., wycieczki, bale, spacery w urokliwym parku otaczającym dom.Potem scenę opanowali wychowankowie domu, którzy śpiewali, tańczyli, recytowali. Duży wkład w ich przygotowanie włożyła Monika Kijewska, nauczycielka ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego z Warlubia, gdzie uczy się część dzieci z Bąkowa, która wspólnie z nimi śpiewała.W części artystycznej wystąpili m.in.: Damian Bugała, Weronika Orłowska, Anna Roloff, Paulina Górniak, Natalia Górniak, Weronika Krawczyńska, Karolina Taflińska, Patrycja Płocińska, Paulina Sinoradzka, Anna Kośmińska, Arleta Kłoda, Wioletta Samulewska, a także Kacper, Marcel, Tobiasz, Mateusz i Natalka. Przy piosence "List do M" w wykonaniu Damiana Bugały wielu osobom zakręciła się łezka w oku. Po występach część gości udała się do restauracji na obiad, ale większość pojechała do Bąkowa na wspólny piknik. Tam było też więcej czasu na wspólne rozmowy i wspomnienia. Magdalena Gozdek na uroczystość do Bąkowa przyjechała z Warszawy, gdzie obecnie mieszka i ma rodzinę. - Do Domu Dziecka trafiłam, gdy moja mama zmarła, a tata został sam z piątką dzieci - opowiada pani Magda. - Nie dał rady zająć się nami, również ze względów finansowych, dlatego z rodzeństwem musieliśmy zamieszkać w Bąkowie. Były lepsze i gorsze dni. Do tej pory jestem wdzięczna dyrektor Antkowskiej, że pozwoliła mojemu ojcu spędzać Wigilię wspólnie z nami w Bąkowie. On był jednym z nielicznych rodziców, którzy odwiedzali tu dzieci. W pamięci pozostanie smak przepysznego zapiekanego ryżu z jabłkami. Kontakt z Bąkowem nadal mam, nie odwiedzam domu tylko z okazji jubileuszu, ale gdy jestem gdzieś w pobliżu. Zawsze witają mnie tu serdecznie, można pogadać z wychowawcami, oni nadal interesują się naszym losem i to jest bardzo miłe - dodaje.Dzieciństwo w Bąkowie spędziła również Marzena Liszewska, obecnie mieszkanka gminy Osie. - U mnie historia jest podobna - mówi. - Zmarła mi mama, tata nie radził sobie z tą sytuacją i zaczął pić alkohol. Dom Dziecka kojarzy mi się zarówno z dobrymi, jak i złymi wspomnieniami, w końcu byłam nastolatką, buntowałam się. Zdarzały się ucieczki, ale pamiętam ogromną wyrozumiałość wychowawców, którzy przejmowali się nami. KAR