Wiadomości

Niedoróbki na Miodowej

rydzek
29.10.2011 08:44
A A A Drukuj
Asfalt wyłącznie na głównej ulicy, ruch wahadłowy na Laskowickiej oraz duży spadek terenu przy zjeździe z wiaduktu od strony Czapel - kierowcy wyliczają uciążliwości związane z przebudową ulicy Miodowej w Świeciu

 

Przejazd ulicą Laskowicką to droga przez mękę, bo wyjeżdżając z miasta od razu natykamy się na światła i ruch wahadłowy, a stanie w długim korku do przyjemnych nie należy. - Wszystkie prace zmierzają tam do szczęśliwego końca, zapewniam kierowców, że ten odcinek wkrótce zostanie otwarty - mówi Ryszard Sadowski, kierownik wydziału inwestycyjnego w Urzędzie Miasta w Świeciu. - Rondo znajduje się na drodze wojewódzkiej, więc to Zarząd Dróg Wojewódzkich musi dać zgodę na włączenie wyremontowanego odcinka do ruchu - dodaje.
Problemy są również z drugiej strony ulicy Miodowej. - Gdy robiono małą obwodnicę miałem nadzieję, że planiści tak wytyczą trasę, aby spadek terenu na łączeniu z drogą do Czapel, był jak najmniejszy - mówi zdenerwowany kierowca. - Tymczasem, jadąc przez wiadukt, uskok na dół jest taki ostry, że ma się wrażenie, jakby się było na skoczni narciarskiej. Potem nagle widzę, że muszę wyhamować i dać pierwszeństwo tym jadącym do miasta z Miodowej - dodaje.
- Trochę dziwię się takiej argumentacji kierowców, widocznie jadą tamtędy tak szybko, że ten spadek jest dla nich tak odczuwalny - mówi Sadowski. - Sądzę, że gdyby jechali tak jak nakazują to znaki ograniczenia prędkości, nie mieliby wrażenia, że są na skoczni. Którąś z tych dróg musieliśmy uznać za ważniejszą - dodaje.
Zmotoryzowanym nie podoba się też wykończenie samej ulicy Miodowej. Drogowcy na całej długości nowej trasy położyli asfalt, kończy się on nagle przy wjazdach na poboczne drogi gruntowe. - Wygląda to nieładnie, poza tym znacznie zmniejsza komfort jazdy, gdy z równej nawierzchni trzeba zjechać w piasek - skarży się kolejny kierowca. - Mam nadzieję, że jest to tylko stan przejściowy - dodaje.
- Na razie z przyległymi do Miodowej ulicami nic nie będziemy robić, ponieważ nie ma my na to pieniędzy - informuje kierownik Sadowski. - Mogliśmy tych zjazdów w uliczki w ogóle nie robić, ale stwierdziliśmy, że za kilka lat, gdy będą fundusze na budowę sąsiadujących dróg, przy takiej podbudowie łatwiej będzie kłaść dywanik asfaltowy.
KAR

Przejazd ulicą Laskowicką to droga przez mękę, bo wyjeżdżając z miasta od razu natykamy się na światła i ruch wahadłowy, a stanie w długim korku do przyjemnych nie należy. - Wszystkie prace zmierzają tam do szczęśliwego końca, zapewniam kierowców, że ten odcinek wkrótce zostanie otwarty - mówi Ryszard Sadowski, kierownik wydziału inwestycyjnego w Urzędzie Miasta w Świeciu. - Rondo znajduje się na drodze wojewódzkiej, więc to Zarząd Dróg Wojewódzkich musi dać zgodę na włączenie wyremontowanego odcinka do ruchu - dodaje.Problemy są również z drugiej strony ulicy Miodowej. - Gdy robiono małą obwodnicę miałem nadzieję, że planiści tak wytyczą trasę, aby spadek terenu na łączeniu z drogą do Czapel, był jak najmniejszy - mówi zdenerwowany kierowca. - Tymczasem, jadąc przez wiadukt, uskok na dół jest taki ostry, że ma się wrażenie, jakby się było na skoczni narciarskiej. Potem nagle widzę, że muszę wyhamować i dać pierwszeństwo tym jadącym do miasta z Miodowej - dodaje.- Trochę dziwię się takiej argumentacji kierowców, widocznie jadą tamtędy tak szybko, że ten spadek jest dla nich tak odczuwalny - mówi Sadowski. - Sądzę, że gdyby jechali tak jak nakazują to znaki ograniczenia prędkości, nie mieliby wrażenia, że są na skoczni. Którąś z tych dróg musieliśmy uznać za ważniejszą - dodaje.Zmotoryzowanym nie podoba się też wykończenie samej ulicy Miodowej. Drogowcy na całej długości nowej trasy położyli asfalt, kończy się on nagle przy wjazdach na poboczne drogi gruntowe. - Wygląda to nieładnie, poza tym znacznie zmniejsza komfort jazdy, gdy z równej nawierzchni trzeba zjechać w piasek - skarży się kolejny kierowca. - Mam nadzieję, że jest to tylko stan przejściowy - dodaje.- Na razie z przyległymi do Miodowej ulicami nic nie będziemy robić, ponieważ nie ma my na to pieniędzy - informuje kierownik Sadowski. - Mogliśmy tych zjazdów w uliczki w ogóle nie robić, ale stwierdziliśmy, że za kilka lat, gdy będą fundusze na budowę sąsiadujących dróg, przy takiej podbudowie łatwiej będzie kłaść dywanik asfaltowy.KAR

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: