Przejazd ulicą Laskowicką to droga przez mękę, bo wyjeżdżając z miasta od razu natykamy się na światła i ruch wahadłowy, a stanie w długim korku do przyjemnych nie należy. - Wszystkie prace zmierzają tam do szczęśliwego końca, zapewniam kierowców, że ten odcinek wkrótce zostanie otwarty - mówi Ryszard Sadowski, kierownik wydziału inwestycyjnego w Urzędzie Miasta w Świeciu. - Rondo znajduje się na drodze wojewódzkiej, więc to Zarząd Dróg Wojewódzkich musi dać zgodę na włączenie wyremontowanego odcinka do ruchu - dodaje.Problemy są również z drugiej strony ulicy Miodowej. - Gdy robiono małą obwodnicę miałem nadzieję, że planiści tak wytyczą trasę, aby spadek terenu na łączeniu z drogą do Czapel, był jak najmniejszy - mówi zdenerwowany kierowca. - Tymczasem, jadąc przez wiadukt, uskok na dół jest taki ostry, że ma się wrażenie, jakby się było na skoczni narciarskiej. Potem nagle widzę, że muszę wyhamować i dać pierwszeństwo tym jadącym do miasta z Miodowej - dodaje.- Trochę dziwię się takiej argumentacji kierowców, widocznie jadą tamtędy tak szybko, że ten spadek jest dla nich tak odczuwalny - mówi Sadowski. - Sądzę, że gdyby jechali tak jak nakazują to znaki ograniczenia prędkości, nie mieliby wrażenia, że są na skoczni. Którąś z tych dróg musieliśmy uznać za ważniejszą - dodaje.Zmotoryzowanym nie podoba się też wykończenie samej ulicy Miodowej. Drogowcy na całej długości nowej trasy położyli asfalt, kończy się on nagle przy wjazdach na poboczne drogi gruntowe. - Wygląda to nieładnie, poza tym znacznie zmniejsza komfort jazdy, gdy z równej nawierzchni trzeba zjechać w piasek - skarży się kolejny kierowca. - Mam nadzieję, że jest to tylko stan przejściowy - dodaje.- Na razie z przyległymi do Miodowej ulicami nic nie będziemy robić, ponieważ nie ma my na to pieniędzy - informuje kierownik Sadowski. - Mogliśmy tych zjazdów w uliczki w ogóle nie robić, ale stwierdziliśmy, że za kilka lat, gdy będą fundusze na budowę sąsiadujących dróg, przy takiej podbudowie łatwiej będzie kłaść dywanik asfaltowy.KAR











