Początek tygodnia dał się mocno we znaki mieszkańcom powiatu. W poniedziałek rano było chyba najzimniej. Szczególnie dotkliwie minusowe temperatury odczuwali pacjenci z Nowego Szpitala w Świeciu. - Leżę tu od zeszłego tygodnia - opowiada Jarosław Kazimierski, pacjent z oddziału wewnętrznego. - W sali, w której przebywam, jest około 16 stopni Celsjusza. Do łazienki nie chodzę zbyt często, bo tam ziąb jest jeszcze większy. Tutaj obok mnie leżał pan, który miał operację. Kiedy po czterech godzinach z niej wrócił, cały trząsł się z zimna. Pielęgniarki musiały okrywać go kocami i ręcznikami. Dyżurujący personel medyczny wieczorami chodzi okryty kocami, bo jemu również jest zimno. Przyszedłem do szpitala, aby się leczyć, a nie zachorować - dodaje.
W lecznicy miało być tak zimno, że część z planowanych na poniedziałek zabiegów została odwołana.
Dyrekcja placówki potwierdza, że jest problem z ogrzewaniem w szpitalu. - Przy temperaturze poniżej minus 20 stopniach Celsjusza instalacje grzewcze nie są na tyle wydajne, aby ogrzewać w wystarczający sposób cały budynek - mówi Tomasz Ławrynowicz, dyrektor Nowego Szpitala w Świeciu. - Problem nie dotyczy całego szpitala, ale głównie sal, gdzie są jeszcze stare okna. Ponadto przy tak ekstremalnych warunkach również ciepłownia miała problemy z dostarczeniem odpowiedniej ilości ciepła do budynków szpitalnych, które znajdują się na końcu nitki zasilającej w ciepłą wodę. To niewątpliwie miało wpływ na wysokość temperatur w całym budynku. W związku z planowanym rozpoczęciem remontu sal operacyjnych w poniedziałek przenosiliśmy cały sprzęt do innego pomieszczenia, stąd między innymi konieczność przesunięcia niektórych zabiegów - dodaje.
Szefostwu Nowego Szpitala panujące w salach zimno też się nie podoba i chce zapobiec tego typu sytuacjom w przyszłości. - Sukcesywnie będziemy po kolei remontować wszystkie niewyremontowane dotąd oddziały, co się z tym wiąże, wymieniać okna na bardziej szczelne - dopowiada dyrektor Ławrynowicz. - Po zakończeniu tych prac pomyślimy o termomodernizacji całego budynku - dodaje.
Zimno było też w niektórych szkołach. Na przykład w Grupie dyrekcja odwoła część zajęć. - To praktycznie był jednostkowy przypadek i nawet nie chodziło o to, że w salach były zbyt niskie temperatury, ale w godzinach popołudniowych byłby problem z odwożeniem dzieci do domów, bo autobusy nieszczególnie radziły sobie w tych warunkach - tłumaczy Andrzej Lorenc, wójt gminy Dragacz.
W Nowem siarczyste mrozy dokuczyły przede wszystkim osobom najuboższym. Co prawda za dobrą i pod kontrolą uważa się tu sytuację osób bezdomnych. - Część osób przebywa w mieszkaniu chronionym, pozostałe zostały umieszczone w schroniskach - mówi Arleta Maliszewska, kierowniczka MGOPS.
Znalazło się jednak kilka rodzin w szczególnie trudnej sytuacji, do których na prośbę pracowników socjalnych w minionym tygodniu pracownicy PUM dostarczali węgiel. - Czas bardzo niskich temperatur to czas szczególnej troski samorządu o osoby najbardziej narażone na utratę zdrowia i życia, dlatego podjąłem decyzję o dostarczeniu niezbędnego opału tym kilku rodzinom będącym w bardzo złej sytuacji - mówi Czesław Woliński, burmistrz Nowego.
Ciekawostką jest też niecodzienny obrazek na nowskich ulicach. Na Dworcowej, przy przystanku autobusowym i na placu targowym przy Bydgoskiej magistrat wystawił koksowniki. Mimo że przypominają czas stanu wojennego, to wśród mieszkańców, a zwłaszcza zmarzniętych pasażerów oczekujących na spóźniony autobus, wzbudzają spory entuzjazm.
MAR, KAR, KB
Mróz narobił nam problemów
21.02.2012
09:39
Pacjenci leżący na oddziałach w świeckim szpitalu marzną, bo w niektórych salach temperatury nie przekraczały 16 stopni. W Grupie ze względu na mróz w poniedziałek krócej trwały lekcje. A w Nowem na ulicy Dworcowej i przy targowisku magistrat wystawił koksowniki i rozwoził węgiel najbiedniejszym
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów













