W marcu ubiegłego roku weszła w życie uchwała Sądu Najwyższego dotycząca tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin dydaktycznych, opiekuńczych i wychowawczych nauczycieli pedagogów, psychologów, logopedów i doradców zawodowych. Mówi ona o tym, że samorządy mogą swobodnie określać godziny pracy specjalistów i nie muszą się trzymać Karty nauczyciela. Mogą oni pracować 40 godzin tygodniowo.
Po tej nowelizacji wiele naszych gmin podniosło nietablicowym pensum, powiat z 20 godzin wydłużył go do 25 godzin. W tym miesiącu chciał zwiększyć im czas pracy do 30 godzin, ale nic z tego nie wyszło, bo na takie rozwiązanie nie zgodzili się radni z komisji oświaty. - Po argumentacji rajców, szczególnie tych związanych ze środowiskiem nauczycielskim, doszliśmy do wniosku, że nie będziemy niczego zmieniać - mówi Barbara Studzińska, wicestarosta powiatu świeckiego. - Usłyszeliśmy, że dodawanie im godzin jest zbędne, a dodatkowo utrudniałoby pracę - dodaje.
- Podniesienie pensum oznaczałoby, że muszą w tym czasie prowadzić obowiązkowe zajęcia, czyli być na miejscu w szkole - opowiada Piotr Szewczuk, radny powiatowy i członek komisji oświaty powiatu świeckiego, a także nauczyciel w ZSP w Świeciu. - Nie mieliby możliwości zająć się swoimi innymi obowiązkami, a mają ich naprawdę sporo. Na przykład muszą iść na policję, bo kilku uczniów ma problemy. W takich sytuacjach trzeba zasięgnąć opinii dzielnicowego. Gdy dziecko jest zaniedbane i widać, że ma jakieś problemy w domu rodzinnym, trzeba iść do opieki społecznej. Tych różnych okoliczności może być naprawdę sporo. Na swoim przypadku mogę stwierdzić, że dzięki temu, że mam mniej godzin obowiązkowych zajęć, de facto mam dla szkoły więcej czasu. Gdybym miał zliczyć czas, który wykorzystuję na pracę z moimi uczniami, byłoby to i 57 godzin tygodniowo. Mogę pozwolić sobie na wyjazd na wycieczkę z klasą, na trenowanie młodzieży czy zaangażowanie się w różnorodne przedsięwzięcia, które dzieją się na terenie mojej szkoły - dodaje.
W szkołach podległych powiatowi pracuje obecnie dziewięciu pedagogów, w tym dwoje pracowników jest zatrudnionych na pół etatu. Poza tym jest dwoje doradców zawodowych (jeden w ZSP w Świeciu i drugi w ZSP w Nowem) oraz jeden logopeda w Zespole Szkół Specjalnych w Świeciu. - Żaden z tych nauczycieli nie pracuje w dwóch szkołach. Natomiast w przypadku doradców zawodowych dyrekcja placówki, w której są zatrudnieni, wysyła ich czasami na różnego rodzaju spotkania do innych szkół, np. do gimnazjum - mówi Bożena Szydłowska, dyrektorka Powiatowego Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół. - Robią to jednak w ramach swoich obowiązków służbowych - dodaje.
KAR