Historyk Wojciech Wilkowski ze Świecia kandyduje, chociaż nie popierał wejścia do Unii Europejskiej. Twierdził, że nasz kraj powinien wzmacniać swoją współpracę narodową z krajami postsowieckimi, ale dziś mówi, że godzi się z faktami i skoro Polska jest już państwem członkowskim, chciałby powalczyć w Parlamencie Europejskim o większą niezależność w decyzjach rządu naszego kraju. - Chcę wierzyć w moc traktatu lizbońskiego, zwiększającego siłę Parlamentu Europejskiego, i wzorzec, jaki przyświecał założycielom UE - mówi Wojciech Wilkowski. - To miała być wspólnota kilku wolnych państw, które będą miały wspólny interes społeczny i gospodarczy. Obecnie nie ma wśród członków solidarności, co widać po braku reakcji na nakładanie rosyjskiego embarga na polskie produkty i na sytuację na wschodniej granicy Europy. Powinni przynajmniej wypracować jednolite stanowisko na temat współpracy z krajami Dalekiego Wschodu czy USA. Unia niepotrzebnie ingeruje w nasze przepisy, zmusza do zmian w prawie (chociażby dyskusyjna sprawa likwidacji kary śmierci w Polsce) oraz wtrąca się w kwestie obyczajowe, powodując przy tym niepotrzebny konflikt. Z tym wszystkim chcę walczyć. Polska powinna starać się o rabat w pakiecie energetycznym, bo nie można dodatkowo obciążać nas za to, że korzystamy z elektrowni węglowych, które u nas napędzają gospodarkę. Uważam też, że Unia nie robi nam żadnej łaski, przyznając dotacje. Myślę, że należy nam się odrobina wdzięczności za nasz wkład w drugą wojnę światową, za to, że kraje Europy sprzedały nas po wojnie bolszewikom. W parlamencie kuleje też polityka historyczna, coraz częściej słyszy się, że winą za drugą wojnę światową obarcza się nie Niemców, ale Europejczyków. Nie mówiąc już o „polskich obozach zagłady” - wylicza.
Wilkowski mówi, że siłą rzeczy w parlamencie przyszłoby mu działać w grupie eurosceptyków, czyli w Europejskich Konserwatystach i Reformatorach. Jednocześnie ma wiele zastrzeżeń do obecnej działalności eurodeputowanych. - Zdecydowanie zbyt rzadko usiłują walczyć o interes Polski, ale rozumiem, że mają związane ręce, bo pochodzą z partii, które z biurokracją unijną silnie współpracują - komentuje.
Kolejną kandydatką jest pochodząca z Bochlina (gmina Nowe) Katarzyna Kaczmarek-Sławińska, startująca w wyborach z trzeciego miejsca na liście Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. W Europarlamencie chciałaby działać we frakcji Europa Wolności i Demokracji. - Chcę, żeby polscy rolnicy byli traktowani na równi z rolnikami ze starych krajów Unii Europejskiej, ponieważ te dysproporcje są znaczne - mówi Katarzyna Kaczmarek-Sławińska. - Chcę również zadbać o interes mniejszych miejscowości i wsi. Teraz dużo mówi się o korzyściach tworzenia ZIT-ów, ale przecież ludzie żyją wszędzie i trzeba zadbać o to, żeby wszyscy mieli godne warunki - dodaje. Kandydatka ma żal do naszych obecnych europosłów, że zmarnowali ogromną szansę, jaką dawała nam prezydencja Polski. - My o nic nie walczyliśmy, a przecież nikt nie miałby nam tego za złe, bo każdy kraj próbował jak najwięcej skorzystać na sytuacji przewodniczenia. My powinniśmy powalczyć chociażby o traktat dotyczący energetyki. Teraz nikt tego nie odczuwa, ale za jakiś czas każdy z nas będzie ponosił wyższe koszty, będzie mniej miejsc pracy, zwiększy się bezrobocie - dodaje.
Obaj kandydaci są przeciwni zastąpieniu polskiej złotówki przez euro. - Pieniądze powinny ze sobą konkurować. Nie da się ukryć, że dzięki silnej pozycji złotego uniknęliśmy poważnego kryzysu gospodarczego - komentuje Wilkowski. - Obecnie nie stać nas na wprowadzenie euro i w najbliższym czasie nie widzę takiej możliwości - dodaje Katarzyna Kaczmarek-Sławińska.
Z list komitetu Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikke na miejscu drugim startuje pochodząca ze Świekatowa Marta Nowicka. Na dziewiątym miejscu list Ruchu Narodowego w naszym okręgu jest też młody przedstawiciel Świecia - Kamil Rządkowski.
Jedynką Polskiego Stronnictwa Ludowego w naszym okręgu jest Eugeniusz Kłopotek.
ACZ