We wtorek około godz. 14 przechodnie w Nowem zauważyli, że w pobliżu Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych kręci się podejrzanie zachowujący się mężczyzna. Uderzał głową o drzewo, a później tarzał się po trawie. Poinformowano służby. - 22-latek był nadpobudliwy, miał rozbiegane oczy, dlatego wezwano na miejsce karetkę - wyjaśnia Maciej Rakowicz, oficer prasowy KPP w Świeciu. - Mężczyzną zajęli się lekarze, a policjanci asystowali karetce w drodze do świeckiego szpitala - dodaje.
Wojewódzki Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu przyznaje, że mężczyzna trafił do nich na oddział. - Aktualnie nie ma zagrożenia życia - mówił następnego dnia Sławomir Biedrzycki, dyrektor ds. lecznictwa. - To niejedyny człowiek, który trafia do nas po zażyciu dopalaczy. Mamy pacjentów zarówno w stanach ostrych, tak jak ten przypadek, jak i takich, którzy trafiają do nas z powodu uzależnienia - dodaje.
Komenda Powiatowa Policji w Świeciu problemu nie widzi. - Na naszym terenie nie ma żadnego punktu, który rozpowszechniałby takie środki, nie mamy również zgłoszeń, że ktoś posiada lub zażywa dopalacze, bo są to środki, których praktycznie nie można wykryć w organizmie - komentuje Maciej Rakowicz, oficer prasowy KPP w Świeciu.
Każdy przypadek zatrucia dopalaczami jest zgłaszany przez szpital do sanepidu. - W 2014 r. wpłynęło do nas 30 zgłoszeń dotyczących 35 przypadków zatruć substancjami psychoaktywnymi - mówi Małgorzata Gackowska, dyrektorka Państwowego Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego w Świeciu. - W powiecie świeckim zanotowano sześć przypadków, z czego dwie osoby pochodziły ze Świecia, dwie z gminy Dragacz, jedna z Nowego oraz jedna z gminy Drzycim. Wszystkie zgłoszenia zobowiązani jesteśmy przekazać do Komendy Powiatowej Policji w Świeciu celem prowadzenia dalszego postępowania - komentuje Gackowska. Problem dotyczy przede wszystkim ludzi młodych. W statystykach sanepidu dominują mężczyźni do 24. roku życia.
Tymczasem ludzie boją się o dzieci. - Wszyscy wiedzą, że narkotyki i dopalacze są w Nowem, powszechnie wiadomo też, gdzie można je kupić, dlatego ja boję się wypuszczać dzieci same do miasta, zwłaszcza wieczorem - mówi mieszkaniec. - Wiadomo też, że można je kupić w kawiarni w naszym mieście - dodaje. Zainteresowani wiedzą, że środki psychoaktywne można też zdobyć od dilera mieszkającego na osiedlu 700-lecia i że w pobliskim Grudziądzu są dwa sklepy z dopalaczami. Ci, co mają więcej pieniędzy, mogą zamówić dostawę do domu prosto z Sopotu. - Od dobrego roku mamy nieoficjalne zgłoszenia od ludzi ze środowisk, że stosowane są różne środki - przyznaje Arleta Maliszewska, kierowniczka Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nowem. - Najwięcej jest dopalaczy, które trafiają do Nowego za pośrednictwem przesyłek. Gdy się dowiadujemy, kierujemy rodzinę do terapeutek czy do punktu konsultacyjnego. Problem dotyczy zazwyczaj osób młodych, ale już pełnoletnich, a nikt nie chce składać oficjalnych skarg. My natomiast z doświadczenia wiemy, że przymusowe leczenie jest mało skuteczne. Mamy nadzieję, że szkołach jest to na razie kontrolowane - dodaje.
Dopalacze to trucizna - mówią jednoznacznie specjaliści. Na rynku pojawiają się pod różnymi nazwami: Sztywny Misza, Czeszący Grzebień, ale są też nazwy chemiczne. - Czasami trudno jest stwierdzić, czy najpierw u człowieka pojawiły się zaburzenia psychiczne, którym próbował zapobiec za pomocą używek, czy najpierw były dopalacze - przyznaje Biedrzycki. - Skutki stosowania tych trujących środków są nieprzewidywalne, ta sama substancja u jednej osoby może wywołać pobudzenie, a u innej śmierć np. przez wzrost ciśnienia krwi. Obserwujemy różne objawy, od znacznego pobudzenia psychoruchowego aż do agresji, występują też urojenia, halucynacje mogące prowadzić do różnych działań, np. ucieczki na oślep z obawy przed strzygą - dodaje.
Dopalacze też uzależniają. Czasami w ich składzie są opiaty, amfetamina, marihuana, czasami nie ma żadnych środków, które udaje się wykryć podstawowymi testami narkotykowymi.
ACZ

 

We wtorek około godz. 14 przechodnie w Nowem zauważyli, że w pobliżu Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych kręci się podejrzanie zachowujący się mężczyzna. Uderzał głową o drzewo, a później tarzał się po trawie. Poinformowano służby. - 22-latek był nadpobudliwy, miał rozbiegane oczy, dlatego wezwano na miejsce karetkę - wyjaśnia Maciej Rakowicz, oficer prasowy KPP w Świeciu. - Mężczyzną zajęli się lekarze, a policjanci asystowali karetce w drodze do świeckiego szpitala - dodaje. Wojewódzki Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu przyznaje, że mężczyzna trafił do nich na oddział. Od Sławomir Biedrzyckiego, dyrektor ds. lecznictwa dowiedzieliśmy się, że jego życie nie jest zagrożone, i że takich przypadków jest więcej. Są pacjenci zarówno w stanach ostrych ( jak ten z Nowego), jak i tacy którzy trafiają do szpitala z powodu uzależnienia.

Komenda Powiatowa Policji w Świeciu problemu nie widzi. - Na naszym terenie nie ma żadnego punktu, który rozpowszechniałby takie środki, nie mamy również zgłoszeń, że ktoś posiada lub zażywa dopalacze, bo są to środki, których praktycznie nie można wykryć w organizmie - komentuje Maciej Rakowicz, oficer prasowy KPP w Świeciu. Każdy przypadek zatrucia dopalaczami jest zgłaszany przez szpital do sanepidu. - W 2014 r. wpłynęło do nas 30 zgłoszeń dotyczących 35 przypadków zatruć substancjami psychoaktywnymi - mówi Małgorzata Gackowska, dyrektorka Państwowego Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego w Świeciu. - W powiecie świeckim zanotowano sześć przypadków, z czego dwie osoby pochodziły ze Świecia, dwie z gminy Dragacz, jedna z Nowego oraz jedna z gminy Drzycim. Wszystkie zgłoszenia zobowiązani jesteśmy przekazać do Komendy Powiatowej Policji w Świeciu celem prowadzenia dalszego postępowania - komentuje Gackowska. Problem dotyczy przede wszystkim ludzi młodych. W statystykach sanepidu dominują mężczyźni do 24. roku życia. Tymczasem ludzie boją się o dzieci. - Wszyscy wiedzą, że narkotyki i dopalacze są w Nowem, powszechnie wiadomo też, gdzie można je kupić, dlatego ja boję się wypuszczać dzieci same do miasta, zwłaszcza wieczorem - mówi mieszkaniec. - Wiadomo też, że można je kupić w kawiarni w naszym mieście - dodaje. Zainteresowani wiedzą, że środki psychoaktywne można też zdobyć od dilera mieszkającego na osiedlu 700-lecia i że w pobliskim Grudziądzu są dwa sklepy z dopalaczami. Ci, co mają więcej pieniędzy, mogą zamówić dostawę do domu prosto z Sopotu. - Od dobrego roku mamy nieoficjalne zgłoszenia od ludzi ze środowisk, że stosowane są różne środki - przyznaje Arleta Maliszewska, kierowniczka Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nowem. - Najwięcej jest dopalaczy, które trafiają do Nowego za pośrednictwem przesyłek. Gdy się dowiadujemy, kierujemy rodzinę do terapeutek czy do punktu konsultacyjnego. Problem dotyczy zazwyczaj osób młodych, ale już pełnoletnich, a nikt nie chce składać oficjalnych skarg. My natomiast z doświadczenia wiemy, że przymusowe leczenie jest mało skuteczne. Mamy nadzieję, że szkołach jest to na razie kontrolowane - dodaje.Dopalacze to trucizna - mówią jednoznacznie specjaliści. Na rynku pojawiają się pod różnymi nazwami: Sztywny Misza, Czeszący Grzebień, ale są też nazwy chemiczne.

Czasami trudno jest stwierdzić, czy najpierw u człowieka pojawiły się zaburzenia psychiczne, którym próbował zapobiec za pomocą używek, czy najpierw były dopalacze, dowiadujemy się podczas rozmowy ze Sławomirem Biedrzyckim . Skutki stosowania tych trujących środków są nieprzewidywalne, ta sama substancja u jednej osoby może wywołać pobudzenie, a u innej śmierć np. przez wzrost ciśnienia krwi. Objawy są różne, od znacznego pobudzenia psychoruchowego aż do agresji, występują też urojenia, halucynacje mogące prowadzić do różnych działań, np. ucieczki na oślep z obawy przed strzygą.

Dopalacze też uzależniają. Czasami w ich składzie są opiaty, amfetamina, marihuana, czasami nie ma żadnych środków, które udaje się wykryć podstawowymi testami narkotykowymi. ACZ