Wypalanie groźne dla ludzi
W naszym powiecie najczęściej palą się nieużytki i łąki w pobliżu Wisły. Pełne ręce roboty mają druhowie z gmin Dragacz i Nowe. Zdarzają się dni, gdy syrena trzy-cztery razy wzywa strażaków do palących się traw. - Nasze apele o niewypalanie traw, niestety, nie skutkują - informuje Wojciech Kościński, sekretarz OSP w Nowem.
- Każdy pożar to straty w przyrodzie, w budżecie gminy - mówi Zbigniew Lorkowski, wiceburmistrz Nowego. - A wyjazdy to przede wszystkim niepotrzebny wysiłek braci strażackiej i narażenie ich zdrowia oraz życia, bo z ogniem nie ma żartów. Dlatego proszę mieszkańców, by w przypadku zauważenia sprawców podpaleń natychmiast zawiadamiali policję - dodaje.
- Wypalanie jest ogromnym zagrożeniem dla lasów, nieraz zdarzało się, że ogień przenosił się na poszycie - przestrzega Puchowski. - Podpalanie traw przy drogach może też stwarzać zagrożenie w komunikacji, bo gęsty dym ogranicza widoczność. W zeszłym roku w marcu mężczyzna podczas usiłowania ugaszenia pożaru poddusił się dymem, zasłabł i trafił do szpitala - dodaje. Strażacy ostrzegają, że dym powstający w wyniku spalania traw jest gęsty i duszący. Już kilka oddechów może spowodować utratę przytomności.
Ogień nie zwalczy chwastów
Naukowcy obliczyli, że wypalanie traw obniża wartość plonów o 5-8 proc.
- Z punktu widzenia dobrej praktyki rolniczej wypalanie roślinności jest zabiegiem szkodliwym i niepożądanym - wyjaśnia dr inż. Agata Bartkowiak z Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy. - Zniszczeniu ulega wówczas warstwa próchnicy, a wraz z nią mikroorganizmy warunkujące życie roślin. Podczas pożaru, przy temperaturze dochodzącej do 700 stopni C, następuje selekcja negatywna, giną najdelikatniejsze i najcenniejsze gatunki traw i roślin, a pozostają jedynie gatunki o głębokim systemie korzeniowym - dodaje. Po wypaleniu trawy jedną z pierwszych roślin, jaka narasta, jest perz.
Cierpi też przyroda
Wypalanie traw przyczynia się też do zmniejszenia liczebności niektórych gatunków zwierząt.
- Giną te, które w trawach znajdują schronienie - mówi Wojciech Fałczyk z Zespołu Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego. - Są to wszelkiego rodzaju krety, ryjówki, jeże, lisy, kuny, nornice i inne drobne gryzonie. Zagrożone są też ptaki gniazdujące w zaroślach takie jak bażanty, skowronki i kuropatwy. Najgorzej cierpią przy wiosennym wypalaniu traw młode zające. Pierwszy wykot zajęcy jest już w styczniu, drugi w marcu. Gdy jest pożar, zając skuli się gdzieś w trawie i przed płomieniami nie ucieknie - dodaje.
Wypalanie traw niszczy też mrowiska.
- Mrówki są swoistymi czyścicielami lasów z leśnych odpadów - wyjaśnia Fałczyk. - Potrafią przerobić naprawdę dużo organicznej materii - dodaje. Specjaliści wyliczyli, że jedna ich kolonia może zniszczyć do 4 milionów szkodliwych owadów rocznie.
Kary za wypalanie
Jak łatwo stracić kontrolę nad ogniem, pokazuje wtorkowy pożar z okolic Osin (okolice jeziora Radodzież, gmina Nowe), gdzie paliła się trawa przy lesie.
- Gdy strażacy przyjechali na miejsce, istniało niebezpieczeństwo, że płomienie dosięgną stających niedaleko czterech domków letniskowych - mówi Puchowski. - Polewaliśmy je wodą, żeby się nie zajęły. Zagrożony był też las, ale udało również się go uchronić. Spaliła się jednak wiata, w której zgromadzone były palety - dodaje.
W akcji gaśniczej brało udział pięć zastępów straży pożarnej, spaliło się pół hektara terenu.
Policja w tej sprawie prowadzi postępowanie. Podpalaczowi grozi więzienie.
W narzędzia do karania osób podpalających umyślnie trawy wyposażona jest również Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
- Zakaz wypalania traw jest jednym z wymogów dobrej kultury rolnej, czyli wytycznych, które powinien spełnić rolnik ubiegający się o dotacje - wyjaśnia Agnieszka Januszewska ze świeckiego oddziału ARiMR. - Jeśli podczas naszej kontroli okaże się, że gospodarz wypala trawy, możemy o 5 proc. zmniejszyć wszystkie przysługujące mu dopłaty. Nie wchodzą tu jednak w grę punktowe ślady wypalania, np. łętów po ziemniakach - dodaje.
W ciągu roku ARiMR kontroluje losowo 5 proc. gospodarstw rolnych.
ACZ, MJ