Trzeba umieć rozmawiać z ludźmi

rydzek
11.10.2017 07:41
A A A
W wojewódzkim etapie konkursu 'Dzielnicowy Roku 2017' wzięło udział 38 policjantów. Nasi zajęli trzecie miejsce

W wojewódzkim etapie konkursu 'Dzielnicowy Roku 2017' wzięło udział 38 policjantów. Nasi zajęli trzecie miejsce (Fot. Nadesłane)

Asp. szt. Artur Zamorowski, policjant z 19-letnim stażem, opowiada nam o swojej pracy, największym sukcesie i o tym, jaki powinien być dzielnicowy. Mundurowy zdobył trzecie miejsce w wojewódzkim etapie konkursu "Dzielnicowy Roku 2017" w klasyfikacji indywidualnej. Razem z asp. szt. Jarosławem Godlewskim, jako drużyna, uplasowali się na trzecim miejscu

CZAS ŚWIECIA: Mówi się, że dzielnicowy powinien znać wszystkich mieszkańców ze swojego rewiru. Czy tak jest?
Asp. szt. Artur Zamorowski: Nie jest to możliwe, żeby dotrzeć do każdego. W praktyce skupiamy się na tych, którzy mieli jakiś konflikt z prawem i trzeba ich przeszukać czy zrobić wywiad dla sądu. Utrzymuję też kontakt ze zwykłymi obywatelami, którzy są czasami świadkami w sprawach sądowych, dostarczam im wezwania lub spotykamy się podczas organizowanych spotkań dotyczących ogródków działkowych czy w klubach seniora. Jest mi o tyle łatwiej, że jestem dzielnicowym w okolicy, gdzie sam mieszkam. Pochodzę z Nowego.
Ale czy to zawsze pomaga w pracy?
- To zależy od indywidualnego podejścia. Muszę przyznać, że czasami mi to ułatwia pracę, a czasami utrudnia. Są sytuacje, kiedy lepiej by było, wracając do domu, odłożyć problemy na bok. Niestety, nie wszyscy są w stanie to oddzielić i nie ukrywają animozji do mnie, potrafią to także okazywać, kiedy jestem po służbie.
Z jakimi sprawami dzielnicowy najczęściej się spotyka?
- Najwięcej jest zakłóceń spokoju i porządku publicznego, zwłaszcza w okolicach rynku w Nowem, gdzie spotykają się ludzie i spożywają alkohol w miejscach, w których jest to zabronione. Przemoc w rodzinie jest kolejnym przypadkiem, w którym zdarza mi się najczęściej interweniować. W porównaniu z ubiegłymi latami odnoszę wrażenie, że przemocy domowej jest mniej. Świadomość sprawców jest coraz większa i wiedzą, że mogą trafić do więzienia. Kiedyś w swoim rewirze miałem około 20 niebieskich kart, dziś jest ich 10.
Specyfika pracy dzielnicowego zależy od pór roku. Latem więcej jest zakłóceń spokoju, zimą innych zdarzeń.
Najtrudniejsza sprawa, z którą się pan zmierzył.
- Trudno wymienić jakąś konkretną. Jakiś czas temu miałem sprawę związaną z przemocą w rodzinie. Praca z pokrzywdzoną była o tyle trudna, że nie chciała złożyć zawiadomienia. Co chwilę się rozmyślała, mówiła, że może jutro, może później... Wreszcie udało mi się ją nakłonić. Sprawca usłyszał wyrok pozbawienia wolności. Po odbyciu połowy kary wrócił do żony i dalej stosował przemoc, dlatego musiał odbyć resztę kary. Dziś kobieta wiedzie szczęśliwe życie w innym związku. Gdyby wtedy inaczej się to potoczyło, nie wiadomo, jak zakończyłaby się ta historia. Dlatego uważam to za swój sukces.
Ta historia pokazuje, że można wyjść z trudnych sytuacji, tylko warto zdobyć się na odwagę.
- Tak, w podobnych przypadkach liczy się kilka okoliczności, ważni są świadkowie, którzy przed sądem będą mogli zeznać, że faktycznie dochodziło do przemocy, oraz ofiara, która musi chcieć skończyć z przemocą.
Zdarzały się trudne sprawy do rozwikłania?
- Szczególnie trudne są sprawy z udziałem osób chorych psychicznie, kiedy ich stan nie jest na tyle poważny, żeby ich hospitalizować, a często niezażywanie leków powoduje, że te niepożądane zachowania się nasilają. My każde zgłoszenie musimy sprawdzić i starać się rozwiązać tak, żeby zgłaszająca osoba była zadowolona i sąsiedzi (którzy najczęściej odczuwają te problemy). Wtedy staram się nakłonić rodzinę takiej chorej osoby, żeby lepiej zaopiekowała się nią. Wzięła ją do siebie lub zleciła komuś opiekę.
Jaki musi być dzielnicowy?
- Najważniejsze cechy to empatia, żeby umieć rozmawiać z ludźmi. Często trzeba się wykazać psychologicznym podejściem. Policjant musi stwierdzić, czy zgłoszenie przykładowo o przemocy jest uzasadnione, a nie spowodowane tym, że komuś potrzebny jest kolejny świstek do trwającej sprawy rozwodowej. Trzeba się wykazać wiedzą, żeby wskazać ludziom, co mogą, a czego nie i jak sprawa będzie rozwiązana.
Przed zostaniem dzielnicowym każdy przechodzi kurs, poza tym co roku organizowane są szkolenia. Konkurs "Dzielnicowy Roku", w którym wziąłem udział, jest nie tylko formą rywalizacji, ale też okazją do doskonalenia umiejętności zawodowych i dzielenia się swoimi doświadczeniami z innymi.
Rady dla mieszkańców.
- Nagminnie zdarzają się oszuści, którzy wykorzystują osoby starsze, podają się za wnuczka, policjanta, funkcjonariusza CBŚ czy pracownika jakiejś firmy. Nakłaniają do wypłacania na rzecz bliskich wysokich kwot pieniędzy. Dlatego prosimy o czujność również najbliższych osób starszych. Apelujemy, żeby nie rozmawiać z tymi, co do których nie mamy pewności, czy są naszą rodziną. Informacje o potrzebie wsparcia finansowego starajmy się potwierdzić i nie przekazywać żadnych kwot osobom obcym.
Zachęcam do korzystania z aplikacji "Moja Komenda", przez którą łatwo można się skontaktować z dzielnicowym drogą mailową bądź telefoniczną. Nawet gdybym nie mógł odebrać telefonu, na pewno w najszybszym możliwym terminie oddzwonię.
Dziękuję za rozmowę.
ACZ

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX