23 maja wójt badany był kilka razy, kolejne wyniki wykazały od 0,61 do 0,41 mg na litr wydychanego powietrza (tj. od 1,28 do 0,86 promila). Podczas poprzedniej rozprawy tłumaczył, że zjadł flaki doprawione maggi i pieprzem, cierpi na refluks, bierze xanax i stąd alkohol w badaniu. Wczorajsze zeznania policjanta potwierdziły tylko to, co zeznał wcześniej jego kolega. Za to Krzysztof M. wymienił długą listę leków, które brał w dniu zatrzymania. Jego obrońca złożył wniosek o powołanie biegłego z dziedziny toksykologii, bo wedle słów wójta zażył również przed badaniem iberogast (lek zawiera ok. 30 proc. alkoholu), ale wypił go tylko łyk. Prokurator uznał go za bezzasadny.
Sędzia zarządził przerwę, po której zdecydował o powołaniu biegłego, który ma stwierdzić czy zażycie iberogastu i innych leków mogło zafałszować wyniki badania alkomatem. Kolejna rozprawa 16 listopada.

RED