Brakuje tej przysłowiowej wisienki na torcie

rydzek
11.02.2018 08:02
A A A
Sławomir Siemaszko, szef świeckiego klubu Platformy Obywatelskiej

Sławomir Siemaszko, szef świeckiego klubu Platformy Obywatelskiej (Fot. KAR)

- Świecie jest bogatym miastem, wszystko jest tu poukładane. Ludzie dobrze zarabiają, dlatego nie chcą zmian. Wychodzą z założenia, że ten nowy może być gorszy od obecnego szefa - mówi Sławomir Siemaszko, osiem lat temu kontrkandydat Tadeusza Pogody na stanowisko burmistrza, dziś jego koalicjant

Pierwsze spotkanie z lokalną polityką. Zaczął pan mocno - od kandydowania na stanowisko burmistrza.
- Wydawało mi się, że jestem w stanie coś zmienić. Zresztą gorąco popieram prawo dotyczące dwukadencyjności. Nowe pokolenie patrzy na wiele spraw z innego pułapu. Nawet w normalnej pracy, gdy przyjdzie nowy szef, to jest większa motywacja wśród pracowników. Budzi się nowa energia w osobach. Stagnacja nie jest kreatywna. Jednak natura człowieka jest taka, że nie lubi zmian. Świecie jest bogatym miastem, poukładanym. Wszyscy sobie dobrze żyją i ludzie wychodzą z założenia, że ten nowy może być tylko gorszy. Z takimi właśnie realiami zetknąłem się na początku kadencji, a było to już prawie osiem lat temu.
Potem wszedłem drugi raz do rady i może stałem się mniej widoczny, bo jako Platforma jesteśmy w koalicji z obecnym burmistrzem i Obywatelskim Porozumieniem Samorządowym. Jesteśmy małym klubem i musimy starać się być lojalni wobec ustaleń z koalicjantem. Chociaż moi koledzy nie do końca się z tym zgadzają, czasami się burzą, inaczej głosują. Teraz są pewne przetasowania w radzie, ale mam nadzieję, że koalicja będzie trwała do końca tej kadencji. Ogólny kierunek rozwoju miasta jest dobry. Szybko zorientowałem się, że bycie z boku jest dużo łatwiejsze, bo nie zna się szczegółów funkcjonowania urzędu, wydawania pieniędzy. Nie wie się o tym, jakie zobowiązania ma gmina, jakie ma sztywne wydatki. Jak się czyta informacje o budżecie, wydaje się, że są to ogromne pieniądze, ale jak się w niego zagłębi, już nie jest tak różowo. Szacunek dla burmistrza, że potrafi tak zrobić, żeby wszystkim było dobrze.
Nigdy tak nie ma, że wszystkim jest dobrze.
- Rzeczywiście, część osób jest niezadowolonych, są jakieś tarcia. Szczególnie wyraźnie to widać podczas dyskusji na posiedzeniach komisji rady. Ktoś ma jakąś wizję, pomysł, czy nie jest wystarczająco doceniany, stąd wyjścia z klubów, inne głosowania niż wcześniejsze ustalenia klubowe.
Jak się pracuje w koalicji?
- Nie jesteśmy zadowoleni w 100 procentach. Choć osobiście nie mogę narzekać. Jest czas na rozmowy, ustalenia. Na początku było trochę niedomówień. Teraz dobrze mi się współpracuje z przewodniczącym klubu OPS Tomaszem Chilińskim. Choć jak zwykle "diabeł tkwi w szczegółach". Ustalenia są zawarte, a tu podczas sesji radni mają nowe pomysły i kilku rajców z koalicji za nimi głosuje. Może wytłumaczę, że chodzi mi tu o ostatnią sytuację i przegłosowanie powstania lodowiska w Świeciu. Według mnie to chybione założenie.
Jednak lodowisko będzie.
- Oczywiście, tylko kto będzie na nim jeździł i jak długo. Od razu powiem, że nie jestem przeciwny takiej inwestycji, ale jej zbyt szybkiej realizacji. Te pieniądze można by przeznaczyć na zrobienie dokumentacji, projektu, wydzielenie terenu. Tu od razu nasuwa się temat powstania basenu, gdy też zabrakło dogłębnej analizy wyboru terenu, z odpowiednio dużym parkingiem, dobrą lokalizacją, aby można tam było prowadzić całoroczną rekreację. Lodowisko mogłoby powstać, ale dopiero na przyszłe święta Bożego Narodzenia, wtedy mógłby powoli ruszyć cały marketing rodzinny, gdzie dzieciom kupowałoby się łyżwy na urodziny czy święta.
U nas ma być wypożyczalnia łyżew za darmo, a wejście za złotówkę.
- Zobaczymy, jak to będzie wyglądało i jak długo trwało. Jestem za sportem w każdej możliwej formule. Cieszę się, że powstał skate park, zrobiono już częściowo korty tenisowe. Jednak ciągle brakuje mi w Świeciu parków, miejsc zielonych.
Przecież to od was, jako radnych, zależy, czy będzie u nas więcej terenów zielonych.
- To nie jest takie łatwe. Jest studio uwarunkowań przestrzennych, teraz uchwalaliśmy plan zagospodarowania przestrzennego, który musi być jeszcze przyjęty przez wojewodę. Jestem zwolennikiem publicznej komunikacji, bo zdaje sobie sprawę, że nigdy w mieście nie starczy parkingów dla wszystkich kierowców. Zamiast wydawać 100-200 tys. zł na kolejny parking, lepiej to zainwestować w połączenia autobusowe. W wielu miastach w Polsce mają na to swoje patenty, np. za darmo jeździ się z dowodem rejestracyjnym samochodu.
Trochę się chyba spóźniliśmy, bo duże pieniądze unijne na transport publiczny zostały już rozdane. Skorzystała na tym np. Gdynia.
- Mamy w mieście gaz ziemny, ale nikt pomysłu autobusów na gaz u nas nie podjął.
Jeśli jesteśmy przy PKS-ach, podoba się panu dworzec w Świeciu?
- Oczywiście, że nie. Pamiętam, że była już gotowa pewna koncepcja remontu zarówno budynku, jak i placu. Teraz nie wiem, na jakim to etapie utknęło. Tam jest dość skomplikowana struktura własności. Po zmianach mieszkańcy dawnego hotelu cukrowniczego mieliby problem, bo nie mogliby dojechać do swojej posesji ani skorzystać z parkingu.
Jeśli ktoś przyjeżdża do Świecia autobusem, na dworcu nie może nawet skorzystać z toalety, bo jej tam nie ma. Tymczasem miasto stawia luksusowe WC koło OKSiR-u. Nie razi pana taka niekonsekwencja w działaniu?
- Zrobiliśmy w Świeciu szlak kamiennych głów i teraz też nie wiadomo, o co w nich chodzi. Takich decyzji podejmuje się w mieście wiele. Robi się kawałek drogi, ścieżki rowerowej, a nie ma stojaków do jednośladów. Jest strefa ekonomiczna Vistula Park I, teraz dzięki budowie drogi S5 będzie można nareszcie z niej wyjechać na główną trasę. Kiedyś, gdy budowano trasę do Laskowic, nikt nie przypilnował, aby był zjazd na trasę krajową nr 91. Kilka lat temu miasto musiało naprawić ten błąd i wybudować ul. Miodową. Ta ulica to jednak jakaś pomyłka, jest od początku źle zaprojektowana, bo najazd z ronda na stromą nawierzchnię jest dla 40-tonowej ciężarówki wręcz niemożliwy, dlatego zimą to miejsce się korkuje. I ruch się blokuje.
Miasto zrobiło przedłużenie ul. Jana Pawła II w Świeciu, a dopiero w ubiegłym roku doszło do wniosku, że jest tam konieczne rondo.
- Takich przykładów można by jeszcze dużo mnożyć. Niedawno byłem w Niemczech, w małej miejscowości, gdzie zrobiono parking ze stanowiskami dla rowerów i stacją ładowania ich na prąd. Takie rozwiązania już się w Europie stosuje. Optowałem za tym, aby wzdłuż ścieżki rowerowej do Deczna postawić ławeczki, bo jeśli ktoś dopiero zaczyna naukę jazdy na jednośladzie, np. z małym wnukiem, musi mieć możliwość odpoczynku, zatrzymania się, podziwiania widoków. Niektórym wydawał się to zbędny wydatek.
To są uwagi do wydziału inwestycyjnego, aby projektować coś kompleksowo. Poświęćmy nawet dwa lata, aby spójnie połączyć to, co mamy i odpowiednio to wyeksponować. Dopiero potem można zabierać się za coś nowego. Nasz kolega klubowy Sebastian Glaziński jest dobry w punktowaniu takich niedociągnięć, chodzi po mieście i znajduje takie drobiazgi. To są publiczne pieniądze i boli, gdy są w taki sposób wydawane.
Jest pan radnym i powinien pan tego pilnować.
- Nie da się tego dopilnować w 100 proc. Byłem kiedyś w komisji rewizyjnej i wiem, że w papierach zawsze wszystko się zgadza.
Zauważył pan, że w Świeciu konsultacje społeczne są wirtualne, a urzędnicy myślą za mieszkańców.
- Żeby było wirtualne, to byłoby dobrze. Ich praktycznie nie ma. Cieszę się, że jest chociaż budżet obywatelski. Ale tych małych rzeczy za moment będzie nadmiar, a na duże nie będzie nas już stać. Wiele przedsięwzięć się u nas dubluje. Coś się zaczyna, potem to ginie. Był Jazz na Świecie, potem zrobił się z tego Blues na Świecie. Ogólnie uważam, że oferta OKSiR-u jest bardzo bogata, ale brakuje odpowiedniego nagłośnienia imprez. Choć zdarzają się prawdziwe perełki w repertuarze, jak np. ostatnie przedstawienie baletowe. Tymczasem na widowni była tylko garstka osób.
Czeka nas duży remont zamku, kto się po modernizacji powinien się nim zająć?
- Osobiście byłem zdania, że dobrze byłoby tam przenieść pałac ślubów i interes sam by się kręcił. Państwo młodzi organizowaliśmy przyjęcia weselne i kwestia "co zrobić z zamkiem" byłaby rozwiązana.
Na pewno nie można tym zadaniem obciążać OKSiR-u, bo to by ich raczej przerosło. Może powołać następną miejską spółkę, która by się zajmowała obiektem. To na pewno trzeba jeszcze przemyśleć. Zamek musimy lepiej rozreklamować, przyciąć obok drzewa, aby był dobrze widoczny z drogi.
Czy nasze strefy ekonomiczne dobrze się sprawdzają?
- Nie, bo wystartowaliśmy z nimi za późno. Obecnie co najwyżej mogą je zasiedlić nasi lokalni przedsiębiorcy. Na nowych nie ma co liczyć.
Wkrótce jako radni możecie być zmuszeni do wydania dodatkowych pieniędzy na remont basenu, głosowałby pan " za"?
- Nie. Uważam, że tą sprawę powinien zrobić wykonawca, bo na obiekt jest jeszcze gwarancja.
Co się panu podoba w Świeciu, a co wymagałoby zmian?
- Nasz atut to lokalizacja. Dużo rzeczy mamy już w mieście, ale brakuje oferty dla ludzi średniozamożnych i zamożnych. Tej przysłowiowej wisienki na torcie, dlatego takie osoby, aby skorzystać z bardziej wysublimowanej oferty, m.in. kulturalnej, jeżdżą do dużych miast.
Czy zamierza pan startować w przyszłym wyborach samorządowych? Zostanie pan wierny Platformie?
- Jestem szefem świeckiego klubu PO i nie zmierzam zmieniać barw. Startować na pewno będę, ale nie zamierzam kandydować na stanowisko burmistrza.
Szukacie kandydatów do jesiennych wyborów do Rady Miasta?
- Już mieliśmy kilka spotkań z osobami, które chciałyby startować z naszego ugrupowania. Mogę zdradzić, że planujemy pewne odświeżenia w naszych szeregach. Chcemy postawić na ludzi młodych. Pewne przetasowania będą również w kolejności na listach, aby dać szansę nie tylko starym działaczom, ale i młodym. Liczymy, że nasze szeregi zasilą specjaliści z różnych dziedzin. Choć to nie będzie łatwe, bo to zwykle bardzo zajęte osoby.
Macie już swojego kandydata na burmistrza?
- Jeszcze nie. To będzie niekoniecznie działacz partyjny, ale nasz sympatyk, zwolennik.
Obecnie mamy dwóch chętnych na to stanowisko - wiceburmistrza Krzysztofa Kułakowskiego i skarbnika powiatu - Dariusza Woźniaka. Na kogo by pan głosował?
- Teraz na Krzysztofa Kułakowskiego, bo stawiam na młodość. Choć może ten kandydat nie do końca mi odpowiada, bo brakuje mu już tej świeżości, w końcu działa w samorządzie już osiem lat i nie pamiętam, aby w coś się mocno zaangażował.
Idealny kandydat na " pierwszego"?
- To trudne pytania. To musiałaby być osoba, która potrafiłaby zaspokoić potrzeby wielu grup społecznych. Przydałoby się jej nieco inne spojrzenie na sprawy miasta, przy jednoczesnej rozwadze i opanowaniu oraz kompetencji.
Dziękuję za rozmowę.
Not. Katarzyna Rydzewska

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (1)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Świeciak

    Oceniono 1 raz 1

    Śmieszny, żałosny człowiek - tyle lat w koalicji i odpowiedzialności za rządzenie miastem a większość wypowiedzi krytyczna. Nie mogę się doczekać kiedy wreszcie Pan Dariusz Woźniak zostanie burmistrzem i naprawi to wszystko co popsuł Pogoda, Kułakowski i tacy jak Siemaszko.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX