O tym, że wiadukty kolejowe w Warlubiu i Rulewie nie były remontowane od lat, mówią mieszkańcy, którzy codziennie przejeżdżają po nich, żeby dostać się do pracy. - Jak mogły być tam remonty, jak po kilku miesiącach wyrósł tam chrzan - argumentuje mieszkaniec gminy Warlubie. - Poza tym wiedziałbym, że wymieniają nawierzchnię, bo ruch na wiadukcie byłby utrudniony, a tam żadne poważne prace nie były prowadzone od lat - dodaje.
Sprawą zajęła się prokuratura. Zarzuty usłyszały trzy osoby: wójt Krzysztof M., pracownik urzędu Krzysztof M. oraz grudziądzki przedsiębiorca Damian S.
Włodarz usłyszał trzy zarzuty przekroczenia uprawnień jako funkcjonariusz publiczny i poświadczenia nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści. - Polegało to na tym, że jako funkcjonariusz publiczny zlecał przedsiębiorcy budowlanemu wykonanie określonych robót budowlanych, a następnie potwierdzał, że te roboty były wykonane zgodnie ze zleceniem, i wydawał dyspozycję przelania pieniędzy na rachunek przedsiębiorcy - wyjaśnia Janusz Borucki, prokurator rejonowy w Świeciu. - Za remont wiaduktu kolejowego w Warlubiu była to kwota 24 846 zł, za wiadukt kolejowy w Rulewie 24 969 zł oraz za ogrodzenie i postawienie boksów przy szkole w Lipinkach 28 290 zł - dodaje.
Remonty wiaduktów kolejowych w Warlubiu i Rulewie miały zostać przeprowadzone latem 2016 roku. Nadal ich stan nie jest najlepszy, a odmalowania doczekały się jedynie metalowe barierki. Tymczasem budżet gminy uszczuplił się o kolejne sumy. W przypadku boksów w Lipinkach mieszkańcy twierdzą, że były one wykonane przy okazji remontu szkoły.
Co się stało z pieniędzmi i kto na tym skorzystał? Tego nie wiadomo. Wszystkie przelewy trafiały na konto grudziądzkiej firmy P.P.H.U. Damian S.
Krzysztof M. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Jego adwokat złożył do prokuratury wnioski dowodowe. Jeszcze nie wiadomo, czy zostaną przyjęte, czy odrzucone, ale prokurator zapowiada, że postępowanie jest w toku i nadal może zakończyć się umorzeniem.
ACZ