Od miesiąca Wojewódzki Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu sam gotuje posiłki dla swoich pacjentów w nowoczesnej, wyremontowanej kuchni.
Obecnie wydaje około 475 porcji, ale może ich przygotować, aż 1,8 tys. - Po remoncie zatrudniliśmy dodatkowe cztery osoby, a jeśli uda się nam podpisać umowy z innymi instytucjami na dostarczanie obiadów, zatrudnimy kolejne - zapowiada Wiesław Kiełbasiński, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu. - Obecnie prowadzimy rozmowy z Nowym Szpitalem, który jest zainteresowany posiłkami, oraz innymi instytucjami. Mamy też nowy samochód i termoboksy do przewożenia jedzenia. W wakacje chcemy zacząć wydawać posiłki dla pracowników, a jesienią dla chętnych mieszkańców. Dzięki stołówce nasi pacjenci wreszcie będą mieli się gdzie spotkać z rodziną, wypić kawę, zjeść ciasto czy posiłek - dodaje.
Szefostwo szpitala zapowiada, że ceny posiłków będą atrakcyjne, ale na razie jest to tajemnica handlowa. Sprawdziliśmy, co można zjeść w kuchni. Menu jest bardzo różnorodne. Od zup, potrawek, dań mięsnych, po risotto czy leczo warzywne. - Najbardziej pacjenci lubią śledzie, ale duże uznanie ostatnio zebrał bigos ze świeżej kapusty - mówi Monika Szymura, kierownik kuchni, która z zawodu jest dietetykiem i czuwa nad jadłospisem. Ma przy tym trochę pracy, bo kaloryczność posiłków dla tutejszych pacjentów musi wynosić 3 tys. kalorii.
Lecznica nie ukrywa, że kuchnię remontowała i rozbudowywała po to, żeby na niej zarabiać. - Skoro NFZ daje nam na leczenie pacjenta zbyt mało pieniędzy, to gdzieś musimy szukać dodatkowych źródeł dochodu, bo oszczędzać już nie mamy na czym - komentuje Wiesław Kiełbasiński. - Priorytetem są dla nas pacjenci, a wiemy, że jedzenie jest dla nich jak lek - dodaje.
Budowa trwała trzy lata i pochłonęła 10 mln zł. - Średnio co dwa tygodnie mieliśmy niespodzianki - mówi Dariusz Rutkowski, kierownik działu organizacyjno-prawnego w szpitalu. - A to woda wybijająca w piwnicy, a to krokwie, które jednak na dachu trzeba było wymienić, chociaż nie miały być ruszane - dodaje.
Na piętrze dawna kaplica zmieniła się w stołówkę (przy okazji remontu odkryte zostało piękne sklepienie, które wcześniej przykryte było regipsami), a w piwnicy powstały olbrzymie chłodnie i zamrażarka. W kuchni powstał ciąg produkcyjny. Jest strefa brudna, w której mieszczą się obieralnie do warzyw i owoców oraz oddzielna do ryb i ogromna strefa, w której się gotuje. Wyposażenie, które kosztowało 3 mln zł, to niemiecki sprzęt najwyższej jakości, o jakim marzy każdy kucharz. Dlatego zanim kuchnia zaczęła wydawać posiłki, wszyscy pracownicy przeszli szkolenie u zawodowego kucharza.
ACZ