W czerwcu przed Sądem Rejonowym w Świeciu odbyła się kolejna rozprawa wójta Warlubia, Krzysztofa M., który jest oskarżony o to, że 23 maja 2017 r. pojawił się w pracy pod wpływem alkoholu i wykonywał obowiązki służbowe. Sędzia zapytał biegłego, jak wygląda proces eliminacji alkoholu i czy Krzysztof M. dwie godziny po badaniu mógł być jeszcze pijany. - Nie ma badań ani literatury, która mówiłaby, jak przebiega proces eliminacji alkoholu w wydychanym powietrzu - skomentował Przemysław Sopel, biegły lekarz sądowy. - Od oskarżonego nie pobrano prób krwi, więc zawartość promili można wyliczyć, przyjmując najkorzystniejsze dla oskarżonego współczynniki. Z tym że margines błędu będzie tu ogromny - dodaje.
Po chwili wyliczeń okazało się, że po godzinie od badania miał 0,55 promila alkoholu w organizmie, a po dwóch 0,27 promila, czyli był po użyciu alkoholu. Przypomnijmy, że na pierwszej rozprawie oskarżony przyznał, że do urzędu wrócił po około dwóch godzinach od badania. W takich okolicznościach sędzia zdecydował o wezwaniu świadków, którzy pomogą dokładnie określić, o której godzinie Krzysztof M. pełnił obowiązki służbowe. Obrońca zawnioskował również o powołanie policjantów, którzy przeprowadzali badanie, oraz kierownika ZUK-u, który opowie o praktykach, jakie panują w urzędzie, jeśli jest podejrzenie, że któryś z pracowników jest pijany.
ACZ