Wiadomości

Głoduje już 17 pielęgniarek

rydzek
30.06.2011 06:35
A A A Drukuj
Elżbieta Kowalikowska-Brydak sprawdza głodującej Zofii Sobieraj ciśnienie. - Mierzymy też paniom cukier, potem gdy głodówka będzie trwała dłużej, będziemy musieli sprawdzać też poziom elektrolitów
Rozmowy z przedstawicielami wojewody i marszałka nic nie dały. Pielęgniarki ze szpitala psychiatrycznego zaostrzyły protest i w poniedziałek rozpoczęły głodówkę.

Ponad tydzień temu, w środę przed budynkiem dyrektora Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych zaczęły się gromadzić protestujące pielęgniarki. Gwizdały, waliły w garnki i patelnie. Robiły taki hałas, że było je słychać na uliczkach przylegających do szpitala. Ich żądania dotyczyły zrównania płac dla wszystkich do 2,5 tys. zł plus wypłaty wszystkich dodatków. Kolejnym z postulatów było również zatrudnienie ochroniarzy, którzy mieliby pomagać paniom w codziennej pracy z osobami psychicznie chorymi, które w wielu przypadkach są agresywne.
O tym, że pacjenci potrafią być naprawdę niebezpieczni, przekonała się niedawno Gabriela Chmiel, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położonych w szpitalu psychiatrycznym w Świeciu. Kilka dni przed planowanym protestem została w pracy pobita przez jednego z chorych i obecnie jest na zwolnieniu lekarskim. - Dlatego nie wypowiadam się publicznie na temat strajku, ale solidaryzuje się z koleżankami i wspieram je w ich decyzjach - mówi Chmiel.
Zwolnią salowe
Pielęgniarki obawiają się, że na oddziałach będzie jeszcze ciężej pracować, ponieważ w czwartym kwartale tego roku mają być zwolnione wszystkie salowe w szpitalu. - Praktycznie ta wiadomość przelała szalę i była tym punktem zapalnym, który skłonił nas do rozpoczęcia protestu - opowiada Elżbieta Kowalikowska-Brydak, przedstawicielka związku pielęgniarek.
Obecnie w szpitalu jest około 70 salowych, oprócz typowych prac związanych z utrzymaniem porządku wielokrotnie pomagają one średniemu personelowi medycznemu w pilnowaniu chorych.
- Na oddziale na dyżurze są dwie pielęgniarki, gdy jedna pojedzie z chorym na badania, zostaje na 30 pacjentów jedna osoba - dodaje Kowalikowska-Brydak. - Różne sytuacje mogą się zdarzyć, ale na razie mamy do pomocy salowe, ale co będzie, gdy ich nie będzie.
Zamiast salowych w szpitalu ma pojawić się zewnętrzna firma sprzątająca. To według planów dyrektora ma znacznie ograniczyć koszty placówki.
- Nie będziemy mieli żadnego wpływu na to, jak firma sprząta, zwrócić im uwagi też nie będziemy mogli, bo sprzątaczki będą podlegały nie nam, tylko swojej brygadzistce - dodają strajkujące.
O dodatek poproszą minister Kopacz
Panie z rozrzewnieniem wspominają początek lat 90., gdy na jednym dyżurze na oddziale było aż pięć osób. - Wtedy było o wiele bezpieczniej - wspomina Ewa Dycfeld, która już 24 lata pracuje w szpitalu psychiatrycznym. - Pielęgniarki chętnie wybierały właśnie ten szpital, bo i praca była lepiej płatna. Mieliśmy dodatki motywacyjne i tzw. psychiatryczne w wysokości 20 proc. wynagrodzenia.
- Przywrócenie tego ostatniego dodatku to byłby świetny pomysł - dodaje Kowalikowska-Brydak. - Jutro wyślemy pismo do minister Kopacz, że chcemy, aby we wszystkich szpitalach psychiatrycznych w Polsce go wprowadzili.
Panie obecnie nie widzą szans na zakończenie protestu, bowiem żaden z ich postulatów nie został spełniony. - Zamiast ochroniarzy dyrektor zaproponował nam zatrudnienie pięciu pielęgniarzy - dodaje Grażyna Kozłowska. - To śmieszne, ponieważ oddziałów w szpitalu mamy szesnaście. To jest mydlenie nam oczu, bo obecnie już pracuje u nas trzech panów, czyli praktycznie wzrost zatrudnienia byłby o dwie osoby.
Średniego personelu medycznego ubywa w tej placówce w zastraszającym tempie. - Jesteśmy coraz starsze, średnia wieku naszych pielęgniarek to 45 lat - opowiada Kowalikowska-Brydak. - Chorujemy, część pań odeszła na emeryturę, a młodych pracowników nie przybywa. Gdy w 2009 r. strajkowaliśmy, dyrektor zobowiązał się do zatrudnienia 10 dodatkowych pielęgniarek. Jednak po roku nie przedłużył z nimi umowy i tak faktycznie ubyło nam personelu, nie przybyło.
We wtorek białe miasteczko, na trawniku przed budynkiem, gdzie urzęduje dyrektor liczyło dziewięć namiotów. - Obecnie na strajk głodowy zdecydowało się 17 osób, które nic nie jedzą, piją tylko wodę i soki - dodaje Kowalikowska-Brydak. - Od łóżek pacjentów nie odeszliśmy, normalnie pracujemy i po swoim dyżurze przychodzimy tutaj i namiotach mieszkamy.
Dyrektor szpitala o podwyżkach dla pielęgniarek nic nie mówi, tłumacząc, że placówki na takie rozwiązania płacowe po prostu nie stać. Wypowiada się tylko na temat zatrudnienia panów na oddziałach. - Poprzednio zaproponowałem strajkującym zatrudnienie pięciu pielęgniarzy, teraz jestem gotowy zgodzić się na 10 osób - tłumaczy Waldemar Szczepański, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu. - Zobaczymy, czy to rozwiązanie zostanie zaakceptowane.
KAR

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: