W ciągu 65 lat istnienia szkołę w Przysiersku ukończyło ponad 1 tys. 200 absolwentów. Ich dalsze losy potoczyły się różnie. Wielu osób do dziś mieszka w okolicy, inni opuścili rodzinne strony.
Niektórzy po ukończeniu szkoły zajęli się rolą, pracą, a ich koledzy kontynuowali naukę w szkole średniej i na studiach lub podejmowali pracę naukową. Kilka osób związało się z kociewską ?uczbówką? na dłużej. Wśród obecnego grona pedagogicznego można znaleźć nauczycieli, dla których to właśnie Przysiersk był pierwszą szkołą. Na zjeździe nie zabrakło przedstawicieli władz samorządowych, a także gości, którzy wyjątkowo wpisali się w jej działalność - choćby dawnych nauczycieli. To ich obecność stworzyła niepowtarzalny nastrój do wspomnień. Kolejne przemówienia były przerywane historiami, które przywoływały przygody sprzed dziesiątek lat. Pierwsza wycieczka do Warszawy w stanie wojennym czy zimowe wyjścia i zjazdy na sankach w pobliskim parowie zapisały się w pamięci wielu na długie lata.
- To świetna inicjatywa. Skończyłam tę szkołę 41 lat temu. Bardzo cieszę się ze spotkania z dawnymi znajomymi, by choć przez chwilę powspominać, podzielić się tym, co wydarzyło się u nas przez tak długi czas. Nie bywam w Przysiersku, nie mam już tu rodziny, to wspaniała okazja, by odnowić kontakt - mówi absolwentka Mirosława Mews.
- Wyjątkowo mocno utkwił mi w pamięci dawny dyrektor, pan Zbigniew Król - wspomina Krystyna Podlejska, która ukończyła szkołę w 1965 r., jeszcze w starym budynku, gdzie obecnie mieści się przedszkole. - Dyrektor witał nas łyżką tranu. Do dziś czuję ten smak w ustach. Pamiętam też lody z termosu, kuligi, łyżwy na pobliskim jeziorze, Dni Dziecka, przepiękne wycieczki do parowu. Nasze miłości, spotkania na szosie to wspomnienia z młodości - mówi.
Zjazd oprócz chwil wspomnień, możliwości obejrzenia kronik, zdjęć, izby regionalnej, dzięki występom artystycznym obecnych uczniów, pokazał, jak zmieniła się szkoła na przestrzeni lat. Niedawno ukończony remont sprawił, że zmieniła się nie do poznania. Pozostała jednak szczególna atmosfera, na co uwagę zwróciło wielu uczestników. - Szkoła zmieniła się diametralnie. Przepiękna zieleń, odnowione klasy, nowe elewacje, ale pozostał po nas ślad. Odnalazłam się na zdjęciach z VI klasy, rozpoznaję swoich znajomych - mówi pani Krystyna.
Pomysłodawcą zjazdu była obecna dyrektor szkoły - Stanisława Kuffel, jednak nie odbyłby się on bez pracy nauczycieli, wsparcia wójta gminy Bukowiec - Adama Licznerskiego oraz komitetu organizacyjnego, na czele którego stanęli Aleksandra Cop i Janusz Gerke - absolwenci i mieszkańcy Przysierska. Pani Aleksandra zapytana dlaczego zgodziła się podjąć tak trudne wyzwanie, z przekonaniem stwierdziła: - To z sentymentu. Z sentymentu do szkoły, do Przysierska, do wspomnień. Nie mogłam odmówić. Zarówno ja, jak i Janusz kończyliśmy tę szkołę, czujemy się z nią związani.
- Rozpocząłem naukę 50 lat temu, bardzo miło jest posiedzieć przy kawie, porozmawiać, zabawić się z dawnymi kolegami z ławki, obejrzeć występy dzieci czy zdjęcia. Jesteśmy otwarci na wszelką inicjatywę, która może przysłużyć się naszej społeczności, naszej wsi. Jeśli tylko pojawi się chęć, jesteśmy gotowi na kolejne spotkania, nawet jeśli przybędzie na nie kilkaset osób - zapewnia pan Janusz.
Msza święta w pobliskim kościele, poczet sztandarowy z hasłem ?Bóg, honor, Ojczyzna?, hymn szkoły, tradycje, niezwykle bogaty program artystyczny, występy szkolnego chóru, obecność zaproszonych gości, także tych, którzy ze względu na wiek, pracę czy odległość nie mogą włączać się regularnie w życie szkoły, a wciąż są pamiętani, wspomnienia o tych, którzy już odeszli - wszystko to doskonale ukazuje, jakie wartości są utrzymywane i przekazywane od lat kolejnym pokoleniom w tej niewielkiej, lecz niezwykłej szkole.
KAJ
Niektórzy po ukończeniu szkoły zajęli się rolą, pracą, a ich koledzy kontynuowali naukę w szkole średniej i na studiach lub podejmowali pracę naukową. Kilka osób związało się z kociewską ?uczbówką? na dłużej. Wśród obecnego grona pedagogicznego można znaleźć nauczycieli, dla których to właśnie Przysiersk był pierwszą szkołą. Na zjeździe nie zabrakło przedstawicieli władz samorządowych, a także gości, którzy wyjątkowo wpisali się w jej działalność - choćby dawnych nauczycieli. To ich obecność stworzyła niepowtarzalny nastrój do wspomnień. Kolejne przemówienia były przerywane historiami, które przywoływały przygody sprzed dziesiątek lat. Pierwsza wycieczka do Warszawy w stanie wojennym czy zimowe wyjścia i zjazdy na sankach w pobliskim parowie zapisały się w pamięci wielu na długie lata.
- To świetna inicjatywa. Skończyłam tę szkołę 41 lat temu. Bardzo cieszę się ze spotkania z dawnymi znajomymi, by choć przez chwilę powspominać, podzielić się tym, co wydarzyło się u nas przez tak długi czas. Nie bywam w Przysiersku, nie mam już tu rodziny, to wspaniała okazja, by odnowić kontakt - mówi absolwentka Mirosława Mews.
- Wyjątkowo mocno utkwił mi w pamięci dawny dyrektor, pan Zbigniew Król - wspomina Krystyna Podlejska, która ukończyła szkołę w 1965 r., jeszcze w starym budynku, gdzie obecnie mieści się przedszkole. - Dyrektor witał nas łyżką tranu. Do dziś czuję ten smak w ustach. Pamiętam też lody z termosu, kuligi, łyżwy na pobliskim jeziorze, Dni Dziecka, przepiękne wycieczki do parowu. Nasze miłości, spotkania na szosie to wspomnienia z młodości - mówi.
Zjazd oprócz chwil wspomnień, możliwości obejrzenia kronik, zdjęć, izby regionalnej, dzięki występom artystycznym obecnych uczniów, pokazał, jak zmieniła się szkoła na przestrzeni lat. Niedawno ukończony remont sprawił, że zmieniła się nie do poznania. Pozostała jednak szczególna atmosfera, na co uwagę zwróciło wielu uczestników. - Szkoła zmieniła się diametralnie. Przepiękna zieleń, odnowione klasy, nowe elewacje, ale pozostał po nas ślad. Odnalazłam się na zdjęciach z VI klasy, rozpoznaję swoich znajomych - mówi pani Krystyna.
Pomysłodawcą zjazdu była obecna dyrektor szkoły - Stanisława Kuffel, jednak nie odbyłby się on bez pracy nauczycieli, wsparcia wójta gminy Bukowiec - Adama Licznerskiego oraz komitetu organizacyjnego, na czele którego stanęli Aleksandra Cop i Janusz Gerke - absolwenci i mieszkańcy Przysierska. Pani Aleksandra zapytana dlaczego zgodziła się podjąć tak trudne wyzwanie, z przekonaniem stwierdziła: - To z sentymentu. Z sentymentu do szkoły, do Przysierska, do wspomnień. Nie mogłam odmówić. Zarówno ja, jak i Janusz kończyliśmy tę szkołę, czujemy się z nią związani.
- Rozpocząłem naukę 50 lat temu, bardzo miło jest posiedzieć przy kawie, porozmawiać, zabawić się z dawnymi kolegami z ławki, obejrzeć występy dzieci czy zdjęcia. Jesteśmy otwarci na wszelką inicjatywę, która może przysłużyć się naszej społeczności, naszej wsi. Jeśli tylko pojawi się chęć, jesteśmy gotowi na kolejne spotkania, nawet jeśli przybędzie na nie kilkaset osób - zapewnia pan Janusz.
Msza święta w pobliskim kościele, poczet sztandarowy z hasłem ?Bóg, honor, Ojczyzna?, hymn szkoły, tradycje, niezwykle bogaty program artystyczny, występy szkolnego chóru, obecność zaproszonych gości, także tych, którzy ze względu na wiek, pracę czy odległość nie mogą włączać się regularnie w życie szkoły, a wciąż są pamiętani, wspomnienia o tych, którzy już odeszli - wszystko to doskonale ukazuje, jakie wartości są utrzymywane i przekazywane od lat kolejnym pokoleniom w tej niewielkiej, lecz niezwykłej szkole.
KAJ
















