Krzysztof Pardo: Jak to się stało, że znalazłaś się w tak popularnym programie jak „The Voice of Poland”?
Magdalena Putkowska: Chciałam spróbować swoich szans w jednym z większych konkursów wokalnych i tak, można powiedzieć, zrodziła się myśl wystąpienia w talent show. Udałam się na precasting, który odbył się w Warszawie. Tam zaprezentowałam się w kilku przygotowanych przeze mnie utworach. Mniej więcej po miesiącu dostałam maila od producenta „The Voice of Poland”, z którego dowiedziałam się, że zakwalifikowano mnie do dalszego etapu. Znalazłam się w grupie 52 najlepszych głosów wybranych spośród tysięcy osób z precastingów, które odbywały się w tej edycji.
Opowiedz czytelnikom o zasadach, jakimi rządzi się ten muzyczny show.
– Program składa się z czterech części. To przesłuchania w ciemno, bitwy, nokauty i odcinki live. Żeby dostać się do programu, należy przejść pierwszy, nieemitowany etap precastingów. Podczas przesłuchań w ciemno wybieranych jest około 48 uczestników. Podczas kolejnego etapu – bitew – uczestnicy dobierani są w duety lub tria. Bitwa ma za zadanie wyeliminować jednego lub dwóch uczestników (w trio). Uczestnicy, którzy przeszli etap bitew, mają możliwość pokazania się w nokautach, w trakcie których trener ma za zadanie wybrać cztery osoby. Wybrani wystąpią w odcinkach emitowanych na żywo, tzw. live’ach, a wtedy widzowie wybierają najlepszy głos w Polsce.
Jaki właściwie twoim zdaniem jest cel tego programu dla młodych wykonawców?
– Nie można zapomnieć, że „The Voice of Poland” to program typu talent show, więc nie wszyscy mogą dojść do finału. Uczestnicy to w większości dojrzali i profesjonalni muzycy. Program daje szansę finalistom na podpisanie kontraktu z największą na polskim rynku firmą fonograficzną Universal Music Polska Sp. z o.o., co jest wielką szansą dla muzyków na zaistnienie w Polsce i za granicą.
Może uchylisz rąbka tajemnicy odnośnie do jego kulis?
– Niestety, nie mogę na ten temat nic powiedzieć, bo zostałam zobowiązana do zachowania tajemnicy.
Czy właśnie tak sobie wcześniej wyobrażałaś start w programie?
– Na pewno wyobrażenia o programie odbiegały od rzeczywistości, ale tak czy inaczej warto było wejść choć na chwilę w świat telewizji. Na pewno będzie to jedno z najciekawszych doświadczeń w moim życiu.
Czy swój start traktujesz jako porażkę, jak publiczność reagowała na twój występ?
– Uważam, że żaden krok w kierunku rozwijania swoich zainteresowań nie może zostać nazwany porażką. Sam występ w przesłuchaniach w ciemno to dla mnie ogromny sukces – niezależnie od tego, jak potoczyły się moje losy w programie. To doświadczenie otworzyło przede mną wiele dróg i możliwości. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się tak ciepłego odbioru i tak licznych wyrazów uznania dla tego, co robię. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy trzymali za mnie kciuki.
Co dalej?
– Muzyka jest dla mnie bardzo ważna i na pewno się z nią nie rozstaję. Serdecznie zapraszam do śledzenia mojego profilu na Facebooku i Instagramie. Tam będę sukcesywnie informować o tym, co się u mnie dzieje, i wstawiać nowe nagrania.
Trener?
– Podczas programu byłam w drużynie Grzegorza Hyżego. Pan Grzegorz sam zasłynął z programu telewizyjnegoX Factor”. Wybrałam tego trenera, ponieważ podczas przesłuchań zaśpiewał ze mną piosenkę „Niech żyje bal” i tym mnie do siebie przekonał.
Dziękuję za rozmowę.
KP