Premiera największego dotychczas dzieła Instytutu Filmowego Unisławskiego Towarzystwa Historycznego odbyła się 28 września w Starogardzie Gdańskim, a zainteresowanie filmem wcale nie maleje. Pokazy zaplanowane są do końca grudnia, a lokalizacje rozsiane po całym Kociewiu, choć nie tylko. – Byliśmy już między innymi w Gniewie, Tczewie, Starogardzie, Pelplinie, Suminie – wylicza reżyser Sebastian Bartkowski. – Ogromnie zainteresowanie, wszędzie pełne sale. Na nasze warunki to megaprodukcja. Cały rok przygotowań, badań archiwaliów, przesłuchań świadków, nagrań historyków z Instytutu Pamięci Narodowej i Uniwersytetu Gdańskiego – opowiada.

*

Jest czwartek 24 października widzowie z Unisławia i okolic oraz zaproszeni goście i spora część ekipy IFUTH zbierają się w unisławskim klubie Magazyn. Sala w ciągu zaledwie kilkunastu minut zapełnia się niemal całkowicie. Około 150 osób jest tu dziś, z różnych pobudek – część chce obejrzeć się na ekranie, część jest ciekawa, co też tym razem stworzyła ekipa filmowa. Inni chcą się dowiedzieć, co i dlaczego wydarzyło się w Lesie Szpęgawskim jesienią 1939 roku. Nie ma śmiechów, komentarzy. Tylko skupienie i powaga. Wybija 17.30, reżyser mówi kilka słów. Gasną światła.

Ponad półtorej godziny później światła wracają. Nikt się nie uśmiecha. W oczach niektórych połyskują łzy.

– Bardzo trudno jest cokolwiek powiedzieć po obejrzeniu takiego filmu. Myśli, emocje nie pozwalają nawet na to, by w takim momencie znaleźć właściwe słowa – głos zabiera dyrektor Zespołu Szkół w Unisławiu Marek Jabłoński. – Film przejmujący, porażający, przerażający. Niewyobrażalne zło ukazane w tak krótkim czasie. Okrucieństwo i bestialstwo oprawców, a z drugiej strony tragizm ofiar – wylicza. Na koniec puentuje: – Od zakończenia wojny minęło już ponad 70 lat i nieraz pewnie wydawać by się mogło, że pora już zamknąć ten okres. Przestać rozdrapywać tę ranę, pozwolić, by czas ją powoli zasklepił. Ale film taki jak ten pokazuje, że nie można. Wręcz więcej – nie wolno. To jest naszym moralnym obowiązkiem, naszą powinnością, abyśmy w tych badaniach, w tych poszukiwaniach nie ustali, dopóki nie odnajdziemy i głośno nie wypowiemy tego ostatniego imienia i nazwiska ofiary – mówi zdecydowanie.

*

W sali jest jeden ze świadków – Mieczysław Fabjanowicz. Jego starszy brat Jerzy, z pochodzenia bydgoszczanin, był dzieckiem, kiedy został zamordowany w szpitalu w Kocborowie. Pan Mieczysław mówi niewiele, podkreśla, że wszystko zostało już powiedziane. – Mimo że dołożyłem swoją cegiełkę do powstania tego filmu, nie przypuszczałem, że będzie on zrobiony z takim rozmachem, z taką ilością świadków, aktorów, statystów i przede wszystkim, że sceny będą tak wiernie odtworzone, że będą tak wierne rzeczywistości – przyznaje.

Pokazowi towarzyszyła wystawa ofiar zbrodni pomorskiej w ramach projektu UTH z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich.

*

– Niebawem nagrywamy kolejne części – w przyszłym roku ruszają zdjęcia do „Barbarki” pod Toruniem, a w następnym bierzemy się za chełmińskie Klamry – zapowiada Bartkowski.

„Zbrodnię Pomorską. Szpęgawsk 1939” będzie można zobaczyć 9 listopada o 18.30 (wejściówki do odbioru od 30 października) w Kinoteatrze Rondo w Chełmnie oraz 22 listopada o 17.30 w Dworze Artusa w Toruniu.

Natalia Retkowska