Joanna Dolecka: Kilka tygodni temu wydałaś nową płytę „Od snu na jawę”. Trudno mi poprzestać na tym, że tytuł to tylko informacja o twojej radości, że udało ci się doprowadzić do spełnienia marzeń.

Ania Chojnacka, Ane: – Naprawdę nie ma żadnego głębszego przekazu w tytule.

Pierwszy raz twoja muzyka została wydana na winylu. Ma to znaczenie – poza czysto praktycznym (trwałość winyli jest dłuższa, a specjaliści zastanawiają się, co za chwilę zastąpi płytę CD)?

– Dla mnie ma ogromne znaczenie dlatego, że jako didżejka gram z płyt winylowych od wielu lat. Możliwość miksowania swojego utworu z płyty winylowej z innym to marzenie chyba każdego producenta, który zaczynał swoją drogę z muzyką elektroniczną od didżejingu z winyli. Dodatkowo jest to nieśmiertelny nośnik o wyjątkowym brzmieniu i co magiczne – z narysowaną aranżacją utworu w postaci różnych grubości linii na płycie. Chyba już nic więcej dodawać nie trzeba.

Jesteś pierwszą świecianką, która ma winyla ze swoją muzykę. Minęło już kilka tygodni. Było poruszenie w lokalnym środowisku muzycznym?

– Nie mam kontaktu z lokalnym środowiskiem muzycznym, więc ciężko mi się odnieść do tego pytania.

Nagrywałaś utwory specjalnie na tę płytę, czy zastanawiałaś się co puścić w świat z tego, co już powstało?

– Jeden utwór powstał specjalnie na tę płytę i jest to „Generał”, dwa pozostałe czekały już od dawna na specjalną okazję. Czwarty utwór to remiks „Gazowej 28” stworzony przez mojego starego przyjaciela BMD, który namówił mnie wiele lat temu do rozpoczęcia przygody z produkcją muzyki elektronicznej.

Jak powstaje utwór w elektronice?

– To dosyć złożony proces. Najczęściej zaczynam od jakiegoś dźwięku czy harmonii, która mnie zaciekawi, i po kolei dogrywam kolejne ścieżki z dźwiękami. Korzystam z kilku syntezatorów analogowych, z których nagrywam różne brzmienia basu, padów czy leadów. Dzięki wykorzystaniu w projektach wtyczek VST (w świecie cyfrowym odpowiednikami analogowych instrumentów są specjalne programy, czyli wtyczki VST) jestem w stanie otrzymać nieskończenie wiele elektronicznych brzmień, które mogę nagrywać. Są też emulatory instrumentów analogowych, dzięki którym jestem w stanie zagrać (za pomocą klawiatury midi) na każdym instrumencie, nawet z poprzedniej epoki. Zazwyczaj każdy mój utwór zbudowany jest z 30, 40 różnych ścieżek, które wybrzmiewają w poszczególnych partiach utworu, które z kolei powstają podczas aranżacji utworu. Później dodaję efekty, robię wstępny miks, a resztą zajmuje się profesjonalne studio masteringu.

Na płycie są cztery kawałki i nawet ja słyszę, że wyszły z jednej głowy i z tego samego serca, o czym ty grasz?

– Utwory, które tworzę, to archiwum różnych etapów i historii w moim życiu pełnym nieoczywistych przygód.

Najbardziej pojemny, bo przechodzący przez całą paletę barwnych nastrojów, które w pewnym momencie rozsypują się i zmieniają w pozorny spokój, jest kawałek o tytule „Władzia”. Kim jest Władzia?

– Władzia to moja babcia, wspaniała kobieta, która wspierała mnie od zawsze w spełnianiu marzeń. W wieku 80 lat potrafiła przyjść na koncert UHA UHA i tańczyć w pierwszym rzędzie. Takich chwil się nie zapomina.

Utwór powstał po jej nagłej śmierci. Przez kilka tygodni nie potrafiłam skończyć żadnego projektu, bo całkowicie inne emocje siedziały mi w głowie. Wtedy powstała „Władzia”... I co najpiękniejsze, jest teraz na winylu, na zawsze…

Płyta zaczyna się od „Generała” zagranego z muzykami z orkiestry. Po co ci były instrumenty?

– Lubię łączyć elektronikę z różnymi instrumentami, więc jeśli pojawiła się okazja, to musiałam przekonać się, co wyjdzie ze współpracy z Kamilem i Irkiem (Kamil Siudziński – saksofon i Ireneusz Włoch – perkusja, przyp. red). Taka kolaboracja zawsze wnosi coś nowego do utworu. My jesteśmy zadowoleni z efektu końcowego.

Z siostrami Kępisty to nie jest Twoja pierwsza współpraca. Pamiętam UHA UHA. Jeśli przyjąć, że jako didżejka grasz muzykę w klubach do tańca, to siostry ją z klubu wyprowadzają na grunt muzyki do słuchania. Jak powstawała „Gazowa 28” – to jakiś realny adres?

– Gazowa 28 to nazwa ulicy wraz z numerem, pod którym znajduje się dom, w którym powstał ten utwór w ostatecznej wersji. Był to dom pana Ireneusza Dziewulskiego, muzyka i przesympatycznego człowieka z Torunia, który udostępnił nam pokój na próby. To był magiczny, kreatywny czas dla każdej z nas, warty zapamiętania w postaci tytułu piosenki.

Siostry wypłynęły w Świeciu, są laureatkami 30. Konkursu PIosenki Osobistej w ramach Maratonu Piosenki Osobistej – ostatniego z hasłem „Nocne Śpiewanie” – i ciągle tu wracają. Myślisz, że człowiek z racji urodzenia, mieszkania czy przeżywania łączy się z danym miejscem jako twórca i czy te przestrzenie są obecne w muzyce?

Z siostrami poznałam się poza Świeciem, nie miałam wtedy pojęcia, że były tutaj na MPO, ten fakt wyszedł dopiero podczas pierwszej próby.

Wyznaję zasadę, że swój swojego wszędzie znajdzie, a miejsca, czas i nasze decyzje kierują nas na te osoby. To w przypadku twórcy ma później wpływ na jego twórczość i to jest bardzo fascynujące.

Przetoczyła się kiedyś przez Świecie dyskusja, że gmina nie pomaga finansowo lokalnym muzykom w wydawaniu płyt. Winyl to kolejne twoje przedsięwzięcie właśnie za gminne pieniądze.

– Jestem przykładem na to, że nasze miasto jednak wspiera artystów. Muzyka elektroniczna jest nadal niszowa w naszym kraju, więc tym bardziej cieszy fakt, że szansę dostają niekomercyjne projekty.

Ile potrzeba pieniędzy na wydanie płyty?

– Koszt wytłoczenia jednej płyty to niecałe 38 zł brutto.

Jak przekonać urzędników, żeby dali pieniądze na muzykę?

– Co roku można składać wnioski o dofinansowanie z zadania publicznego „Upowszechnienie Kultury i Sztuki, zwłaszcza Kultury Muzycznej”. Wnioski dostępne są na stronie urzędu miasta. Mój wniosek został złożony przez Stowarzyszenie Magazyn Sztuk ze Świecia.

Grasz po wydaniu płyty częściej, na Facebooku zapraszasz w nowe miejsca, co daje granie w klubach (prócz pieniędzy)?

– Od grania w klubach zaczynałam i bardzo kocham to robić. Daje mi to mnóstwo energii, którą później mogę przelać na nowe produkcje, bądź inne działania kulturalne.

W Polsce jest więcej jest didżejów niż didżejek, a jak jest na świecie i jak to wygląda mentalnie? Czy bywa, że w didżejskim gronie do wyczucia jest jakiś cień podziału na damskie i męskie?

– Scena elektroniczna zarówno w Polsce, jak i na świecie jest niestety zdominowana przez mężczyzn. Koleżanek po fachu jednak przybywa i to cieszy bardzo. Dużo w ostatnim czasie mówiło się o gorszym traktowaniu kobiet w branży i bookowaniu na festiwalach prawie w 90 proc. mężczyzn. Ten dialog spowodował, że zmienia się dużo w tym temacie, kobiety wypływają na głębokie wody i wnoszą dużo świeżej jakości w rozwój sceny elektronicznej na świecie.

Dziękuję za rozmowę.

Joanna Dolecka

Od snu na jawę

A1: Ane feat. Kamil Siudziński & Irek Włoch – Generał (original mix)

A2: Ane – Władzia (original mix)

B1: Ane & Kępiste – Gazowa 28 (BMD remix)

B2: Ane & Kępiste – Gazowa 28 (original mix)

Okładkę płyty finansowanej przez gminę Świecie zaprojektował Rafał Skoczylas.

JD