Obiekt jest nowoczesny i prawie w całości pod dachem. Znajdują się tu również panele fotowoltaiczne, które produkują prąd. Jest też budynek, w którym zlokalizowane jest zaplecze sanitarne dla handlujących oraz kupujących. Dla samochodów z żywnością przygotowane zostały stanowiska z przyłączami prądu. Przy targowisku zlokalizowane są też dwa parkingi na ponad 30 samochodów.
Miejsc do handlowania jest 40, ale pomieści się nawet dwukrotnie więcej. Obiekt jest czynny od godz. 7 do godz. 13. Targowiskiem zarządza Fundacja Aktywizacji i Integracji. – Pracują tam dwie osoby – mówi Marcin Tylman, prezes fundacji. – Jedna na cały etat, a druga na połowę. Przy wejściu postawiliśmy tablicę „Stacja Nowe”, aby kupującym to miejsce przypominało dawne czasy, kiedy jeździły tu pociągi – dodaje.
Fundacja chciałaby to miejsce ożywić. – W planach mamy organizację pchlich targów – opowiada. – W miejscowościach przy wschodniej granicy to bardzo popularna forma handlu i chcemy ją również u nas rozpropagować. Poza tym planujemy uruchomić stały punkt naszej pracowni fundacji oraz Warsztatów Terapii Zajęciowej – dodaje.
Uroczyste otwarcie targowiska miało miejsce 2 lutego. Na miejscu zjawiły się tłumy mieszkańców. – Wiele osób przyszło z czystej ciekawości i myślę, że się nie zawiedli – mówi Zbigniew Lorkowski, wiceburmistrz Nowego. – Dla wszystkich była grochówka i domowe przysmaki od stowarzyszenia Swojacy z Małego Komorska – dodaje.
Targowisko kosztowało gminę ponad 2,1 mln zł, w tym 992 tys. zł dołożył marszałek.
KAR