Jubilat urodził się w Tuszynach. Kiedy miał trzy latka, zmarła jego mama. Ojciec ożenił się dość szybko po raz drugi, a w domu było trzynaścioro rodzeństwa. Kiedy pan Jan miał dziesięć lat, poszedł na służbę do ciotki do Lipienicy. Tam obiecano mu, że otrzyma wykształcenie. Tak się jednak nie stało. Do szkoły powszechnej uczęszczał w Tuszynach, a następnie w Zalesiu Królewskim. Idąc do niej, zabierał suchy chleb do jedzenia (w domu często go chował, żeby nikt mu nie zabrał). Wspomina, że kiedy skończył 15 lat, rodzice wysłali go do pracy u Niemca w Świekatowie, gdzie również zamieszkał. Gdy wybuchła wojna, miał 18 lat. Okupanci skierowali go do pracy w gospodarstwie u kolejnego Niemca w Polskich Łąkach. Jubilat bardzo dokładnie potrafi opowiedzieć o sytuacji w dniu wybuchu II wojny światowej, jak i w dniach następnych. Pamięta, jak hitlerowcy wyciągali jego kolegów z domów i rozstrzeliwali. Mówi, że był to dla niego straszny widok.

Okres po zakończeniu działań wojennych nie należał dla pana Jana do najłatwiejszych. Znalazł wtedy sobie mieszkanie w Polskich Łąkach i podjął pracę na kolei, gdzie przepracował dwa lata. Był też pomocnikiem murarza w gminnej spółdzielni, 15 lat pracował w melioracji, a potem razem z żoną w gospodarstwie.

Z przyszła małżonką poznał się w Polskich Łąkach, kiedy po wojnie wróciła do rodziców. Po trzech miesiącach pobrali się. Ślub cywilny zawarli w USC w Bukowcu 2 września 1945 r., kościelny dzień później w Polskich Łąkach. Małżonka jubilata zmarła 3 lutego 2018 r.

Kiedy pan Jan miał 70 lat, zachorował na nowotwór złośliwy, ale wszystko skończyło się szczęśliwie i w dniu urodzin sam mówił, że czuje się zdrowo, tylko nogi ma słabe i źle słyszy. Jeszcze kilka lat temu zajmował się uprawą ziemniaków i hodowlą drobiu.

Opowiada, że jeśli tylko jest możliwość, to wychodzi na podwórze na krótki spacer, a jedyny lek, który czasem bierze, to coś na żołądek.

*

Jubilat ma trójkę dzieci – dwóch synów i córkę, wnuczkę i wnuczka oraz prawnuczkę i prawnuka. Mieszka wraz z synem i synową.

– Jest bardzo dobrym ojcem. Pogodnym, uczciwym, bardzo szczerym, pomocnym w życiu, głęboko wierzącym. Lubi gości i ludzi w ogóle wokół siebie. Zawsze pogodny, uśmiechnięty pomimo takiego bagażu doświadczeń w życiu – opowiadają dzieci.

*

W dniu 100. rocznicy urodzin pana Jana do jego domu zawitali goście z Urzędu Gminy w Świekatowie: wójt Marek Topoliński, zastępca kierownika USC Marcin Bielicki oraz sołtys Tuszyn Anna Tyranowska i przedstawiciel KRUS-u Roman Owczyński. Były serdeczne życzenia, kwiaty, upominki. Wzruszająca uroczystość rodzinna odbyła się tydzień później. W kościele parafialnym ks. Paweł Sitarek odprawił mszę św. dziękczynną, następnie uroczystość przeniosła się do sali w restauracji nad jeziorem w Świekatowie.

Moc gorących życzeń jubilat otrzymał również od Wojewody Kujawsko-Pomorskiego Mikołaja Bogdanowicza oraz Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego.

*

Do wszystkich serdecznych słów przyłączamy się i my – redakcja „Czasu Świecia”, życząc zdrowia i uśmiechu na każdy dzień.

KP