O zmianach w systemie opowiadał Rafał Ścisłowski, pracownik zajmujący się gospodarką odpadami i mieszkaniową w Urzędzie Miasta w Nowem. – W naszym przypadku doszła nam segregacja papieru, którego już nie wrzucamy do żółtego pojemnika, ale traktujemy jako osobną frakcję – mówił Ścisłowski. – Oddzielamy też domowe odpady medyczne, czyli igły, kroplówki czy opakowania od zastrzyków – dodał.

Wszyscy segregują

O kosztach i sposobach naliczania opłat mówił Jerzy Wotkowski, skarbnik gminy Nowe. – Mamy kolejne wymogi prawne, które skutkują dla nas wzrostem kosztów gminnego systemu – tłumaczył skarbnik. – Wprowadzono obowiązek segregacji odpadów i nie ma możliwości już tego nie robić. Istotną dla nas zmianą jest obowiązek rozliczania się z firmą, która odbiera opady, za każda tonę poszczególnych frakcji – dodał.

Skarbnik tłumaczył, że to na radzie gminy spoczywa obowiązek ustalenia sposobu opłaty. – Można to naliczać na podstawie liczby osób zamieszkujących daną posesję, ilości zużytej wody czy od powierzchni lokalu mieszkalnego. Może być też jedna stawka od gospodarstwa domowego, ale nie bierze się wtedy pod uwagę ilości osób tam mieszkających. Żadna z tych propozycji nie jest sprawiedliwa. Jedyna dobra byłaby taka – ile produkujesz śmieci, tyle płacisz – dodał.

Rosną koszty

Gmina Nowe zdecydowała, że u nich opłaty będą iloczynem liczby mieszkańców oraz ustalonej stawki opłaty.

– Trzeba jasno powiedzieć, że opłaty od mieszkańców przeznaczamy na zbieranie, odbieranie, transport oraz unieszkodliwianie śmieci. A także obsługę administracyjną całego systemu oraz na edukację – opowiadał Wotkowski.

Gmina z tej puli finansuje koszty zakupu worków oraz likwidację dzikich wysypisk. – Zgodnie z ustawą system sam powinien się bilansować, a dochody winny pokrywać wydatki – tłumaczył skarbnik.

Ustawodawca wprowadził obowiązek, aby ta opłata była gromadzona na oddzielnym specjalnym koncie.

– Dokonaliśmy głębokiej analizy kosztów za gospodarkę odpadami za 2019 r. i oszacowaliśmy koszty w 2020 r. – mówił. – Wniosek jest jeden. Do tej pory pobierana opłata jest zbyt mała. Na funkcjonowanie gospodarki odpadami będziemy w tym roku potrzebować 1,8 mln zł, a w latach 2017 i 2019 – to było 1,5 mln zł. Proponowane przez nas stawki to 21 zł od osoby miesięcznie za segregowane odpady. 42 zł zapłacą ci, którzy nie spełniają tego obowiązki i odpadów w selektywny sposób nie zbierają – dodał.

Gmina wprowadziła bonifikatę 50 groszy dla osób zamieszkujących domki jednorodzinne i posiadających własny kompostownik.

– Chcę podkreślić, że koszty rosną w całym kraju – mówił Wotkowski. – Wzrosły opłaty środowiskowe za składowanie odpadów, których się już nie da segregować. W 2016 to było 23 zł za tonę, w 2019 zł 170 zł, a teraz to 270 zł. Wzrosło też najniższe wynagrodzenie – dodał.

Nie podoba się odpowiedzialność zbiorowa

Sławomir Grzemski, radny i jednocześnie prezes miejscowej spółdzielni mieszkaniowej, podzielił się z rajcami kilkoma obawami, jakie ma odnośnie śmieci. – W uchwale mowa o tym, że osoby niesegregujące zapłacą dwa razy więcej – mówił Grzemski. – W przypadku, gdy w jednym bloku mieszka kilkadziesiąt osób, obowiązuje odpowiedzialność zbiorowa. Mamy w naszej spółdzielni ponad 300 mieszkań, a w nich prawie 1200 osób. Nie mogę się zgodzić na to, że przez nieodpowiedzialne zachowanie kilku osób wszyscy płacą kary i stawkę 42 zł. Segregacja istnieje w naszym kraju już od kilku lat, chcemy to robić, ale nie do końca wiemy, czy to dobrze robimy. Nauczono nas rozdziału śmieci na trzy frakcje, teraz tworzy się kolejną. Musimy nauczyć tego mieszkańców, a na to potrzeba czasu.

Na razie nie wiemy, czym jest właściwie papier, czy butelkę traktować jako wyłącznie szkło, czy najpierw trzeba zerwać z niej nalepkę. Obawiam się, że nowe przepisy tylko skłócą właścicieli nieruchomości i sąsiedzi będą na siebie donosić. Zakup dodatkowych pojemników to też koszt 11 tys. zł. Na zamknięcie śmietników nas obecnie nie stać, bo trzeba kupić zamki i klucze, a tymi wydatkami musieliśmy obciążyć mieszkańców – dodał.

Radna Aleksandra Janeczek też miała mnóstwo wątpliwości. Natomiast Małgorzata Murawska, zastępczyni przewodniczącego rady, buntowała się wewnętrznie przeciw odpowiedzialności zbiorowej mieszkańców bloków. – Nadal nie do końca wiem, gdzie wrzucić szklankę, naczynie żaroodporne czy pękniętą szybę. Stąd wiele naszych zastrzeżeń co do funkcjonowania systemu segregacji – dodała.

– Dołożymy wszelkich starań, aby zdążyć mieszkańców wyedukować – tłumaczył Czesław Woliński, burmistrz Nowego. – Nam nie chodzi o to, aby karać. Wydrukujemy ulotki informacyjne, które chcemy rozprowadzić wśród wszystkich mieszkańców – dodał.

Uchwała w sprawie zmiany stawek wejdzie w życie 1 marca. Za jej przyjęciem głosowało jedenastu radnych, trzech było przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.

KAR