W grudniu 2018 r. zapadł wyrok w sprawie niezapłaconych faktur przy budowie Warlubskiego Parku Przemysłowo-Technologicznego w Płochocinie. Grudziądzka firma wykonała tam w 2015 r. prace, wójt podpisał protokół odbioru robót, ale nie zapłacił za nie.

Zgodnie z postanowieniem sądu pierwszej instancji gmina miała wypłacić firmie 922,5 tys. zł, ale odwołała się od wyroku. Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Wyrok zapadł w środę. – Sąd w całości oddalił apelację – mówi Michał Szulc, współwłaściciel Prasbetu. – Wcześniej odbyły się dwie rozprawy. Sędzia jeszcze raz przesłuchał biegłą i uznał, że sędzia w pierwszej instancji właściwie ocenił materiał dowodowy. Poza opłaceniem faktur gmina ma oddać nam jeszcze odsetki. W sumie około 1,2 mln zł – dodaje.

Warlubie ma ponieść też koszty sądowe i opłacić honoraria prawników. Od wyroku przysługuje jedynie skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego. Zadaliśmy wójtowi Krzysztofowi Michalakowi w środę pytanie, czy skargę taką będzie składał. Do czasu wysłania gazety do druku nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. – Wniesienie takiej skargi nie wstrzymuje wykonania wyroku – tłumaczy Szulc. – Pieniądze te zostały już zablokowane na koncie gminy przez komornika po decyzji sądu pierwszej instancji. Czekamy więc na przelew – dodaje.

To jednak nie koniec sporu między Prasbetem a Warlubiem. Na początku roku firma skierowała do sądu w Bydgoszczy kolejny pozew, w którym żąda od gminy 5 mln zł. – To kwota, która zrekompensować ma nam utracone zyski oraz pokryć inne koszty poniesione przez spółkę w ramach prowadzonych w Warlubiu inwestycji – wyjaśnia Szulc. – Przedsięwzięcie wpędziło naszą firmę w poważne tarapaty finansowe i postawiło na skraju bankructwa. By zrealizować prace w Warlubiu, rezygnowaliśmy ze stawania do intratnych przetargów. Dlatego chcemy też odszkodowania – dodaje.

W sprawie była szansa na porozumienie, bo sędzia z Bydgoszczy skierował ją do mediacji. Zaplanowana była na 13 sierpnia 2019 r. – Wójt na mediacjach się nie pojawił – tłumaczył Tomasz Adamski, rzecznik Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.

– Szliśmy na spotkanie z chęcią zawarcia porozumienia – tłumaczy Szulc. – To, co zaproponował nam pełnomocnik gminy, uznaliśmy za ofertę kompletnie niepoważną i nie do przyjęcia. Propozycja była taka, że możemy wycofać pozew bez ponoszenia kosztów. W takim razie spotykamy się w sądzie – dodał.