W Sądzie Rejonowym w Świeciu trwa proces byłego naczelnika prewencji w Świeciu. Oskarżony jest o bezpodstawne użycie siły – w sierpniu 2017 r. wobec mieszkańca Świecia.
Przeciwko Wojciechowi G. został skierowany akt oskarżenia o przekroczenie obowiązków i bezpodstawne zastosowanie środków przymusu bezpośredniego. Policjant nie przyznał się.
W grudniu 2018 r. naczelnik prewencji został zawieszony w swoich obowiązkach. Postępowanie dyscyplinarne zakończyło się umorzeniem, bo najpierw Wojciech G. przebywał na zwolnieniu lekarskim – bez możliwości kontaktowania się w sprawach służbowych. W międzyczasie złożył wniosek o zwolnienie ze służby. Dziś Wojciech G. jest na policyjnej emeryturze. Postępowanie w sprawie pobicia przez tego samego policjanta bezdomnej kobiety, prowadziła też Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy. Sprawa została umorzona.
*
We wtorek w sądzie zeznawali policjanci i pracownicy cywilni, którzy w dniu zajścia i dzień później byli w komendzie. Zeznawał m.in. policjant, który tego dnia pracował na dyżurce. Mówił, że nie wie, co się działo przed budynkiem komendy, bo zainstalowany tam monitoring nie jest dobrej jakości.
*
Około 1,5 godz. o zajściu opowiadał funkcjonariusz, który spisywał zeznania pokrzywdzonego i jego matki. Sędzia kilkukrotnie prosił go, by skrócił swoją opowieść, ale on przekonywał, że opowiada ze szczegółami, ponieważ mają one jego zdaniem znaczenie.
Mówił, że tego dnia do komendy przyszedł mężczyzna twierdzący, że pan Damian (pokrzywdzony) przywłaszczył należący do jego żony samochód dostawczy i prosił o interwencję policji.
Następnie pojawiła się wzburzona matka pana Damiana, która twierdziła, że jej syn nie otrzymał wynagrodzenia za ostatni miesiąc, a szef kierował pod jej adresem groźby karalne. Okazało się, że przywłaszczenie samochodu to reakcja młodego mężczyzny na brak wypłaty, a auto stoi u niego przed domem.
Gdy funkcjonariusze tam dotarli, przed budynkiem wywiązała się awantura z udziałem pokrzywdzonego, jego matki i jej konkubenta. Policjantom nie udało się odzyskać kluczy do auta. Wrócili więc do komendy. Przed nią po jakimś czasie pojawił się również pan Damian. Wyszli do niego dwaj funkcjonariusze, m.in. oskarżony Wojciech G.
Dalej zeznania są rozbieżne. Pokrzywdzony twierdzi, że naczelnik prewencji go pobił. – Uderzył mnie prawą ręką w tył głowy i siłą wprowadził do komendy. W pomieszczeniu zostałem jeszcze raz silnie uderzony obiema rękami w uszy – opowiadał nam, dodając, że po zajściu wylądował na pogotowiu, a lekarze podejrzewali wstrząśnienie mózgu. W końcu stwierdzili, że doszło do wstrząśnienia błędnika.
– Opryskliwie odpowiadał na pytania. Nie chciał z nami współpracować ani się wylegitymować. Poinformowaliśmy go, że popełnia wykroczenie. Został ostrzeżony, że jak się nie zastosuje do poleceń, to zostanie użyta wobec niego siła fizyczna w celu doprowadzenia go do komendy. Nie było na to reakcji. Wówczas Wojciech G. złapał go ręką w okolicy górnej części pleców, a drugą ręką za jego rękę i tak go wprowadził do komendy. Szedłem za nimi. Moim zdaniem to, że został uderzony, to wymysł jego matki. Jeżeli rzeczywiście został uderzony, to powinien to natychmiast powiedzieć innym policjantom, a jeżeli się źle czuł – wezwać karetkę – opowiada kolejny policjant uczestniczący w zajściu. Sprawę w komendzie dopiero na drugi dzień zgłosiła matka pokrzywdzonego.
*
– Zastanawiałem się, skąd znam pana Damiana – mówi policjant, który spisywał zeznania. – Przypomniała mi się pewna sytuacja. Jakiś czas temu złożył zawiadomienie, że jego niedoszły teść uszkodził mu mechanizm opuszczania szyby i klamkę. Uważam, że pokrzywdzony w tej kwestii kłamał, ponieważ inne zeznania złożyła jego partnerka. Opowiadam to, by naświetlić jego sylwetkę. Czemu miałbym bronić Wojciecha G.? Nie jest on moim przełożonym, nie jest kolegą, znamy się na „cześć”, nie utrzymujemy kontaktów prywatnych. Nie mam jego numeru telefonu ani wśród znajomych na Facebooku. Pracowaliśmy tylko w tej samej jednostce – przekonywał.
*
W grudniu 2018 r. naczelnik prewencji został zawieszony w swoich obowiązkach. Postępowanie dyscyplinarne zakończyło się umorzeniem, bo najpierw Wojciech G. przebywał na zwolnieniu lekarskim – bez możliwości kontaktowania się w sprawach służbowych. W międzyczasie złożył wniosek o zwolnienie ze służby. Dziś Wojciech G. jest na policyjnej emeryturze. Byłemu policjantowi grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
Postępowanie w sprawie pobicia przez tego samego policjanta bezdomnej kobiety prowadziła też Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy. Sprawa została umorzona.
Byłemu policjantowi grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
DH