Zgłoszenie o pożarze przy ul. Łąkowej w Świekatowie strażacy otrzymali o godz. 7.42. W niewielkim domu samotnie mieszkała 83-letnia kobieta.

– Gdy przyjechaliśmy na miejsce, budynek był już cały w płomieniach – mówi mł. kpt. Adam Gwizdała z PSP w Świeciu. – Weszliśmy do środka, bo otrzymaliśmy informację, że ktoś może być w środku. Znaleźliśmy nieprzytomną kobietę, u której zachowane były oddech i akcja serca – dodaje. Z poparzeniami rąk, twarzy i dróg oddechowych, w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Zmarła na drugi dzień w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń.

– Utrzymujemy kontakt córką tej pani – mówi wójt Świekatowa Marek Topoliński. – Nasz ośrodek pomocy społecznej jest przygotowany na udzielenie wsparcia. Na razie krewni nie zgłosili żadnych potrzeb. Zaoferowaliśmy pomoc w uprzątnięciu zgliszczy. Prac nie możemy jednak rozpocząć, dopóki na miejsce nie przyjedzie ubezpieczyciel – dodaje.

Budynek, który był częściowo drewniany, doszczętnie spłonął. Zawalił się też jego strop. Nie udało się uratować właściwie niczego z wyposażenia. Ocalały tylko kucyk i koza, którymi opiekowała się kobieta.

Pożar gasiło około 40 strażaków z 11 zastępów. Prawdopodobną przyczyną wybuchu ognia była niedrożność instalacji kominowej. Sprawą zajmuje się prokuratura.

DH